czwartek, 26 grudnia 2013

Gdzie się podziały wszystkie dzieci?

Korzystając z tego, że jest względnie ciepło i sucho, codziennie wyprowadzamy Andrzejka na spacer. Czwarty raz podczas naszego pobytu w Krośnie wybraliśmy się z synkiem na plac zabaw (za każdym razem na inny) i czwarty raz nie spotkaliśmy ŻADNYCH INNYCH DZIECI.

Ja rozumiem, że są Święta, że rodzinę trzeba odwiedzić, że w telewizji pewnie program specjalny, ale żeby aż tak?




Nasz prywatny plac zabaw - jedyne żywe dusze na tym zdjęciu to mój mąż i Jędruś:/

hej hej! Jest tu kto?!

Chyba już nikt nie przyjdzie...

Nie ma dzieci, nie ma zabawy. Jędruś się zmywa, a tatuś usiłuje nadążyć;p

Mnie to prawdę mówiąc pasowało, bo nie trzeba było aż tak pilnować, żeby nie potrąciło go jakieś starsze dziecko albo żeby on nie wdał się w jakieś przepychanki, ale młody, który uwielbia gdy wokół dużo się dzieje, był wyraźnie rozczarowany. Ciągle pytał tylko kiedy przyjdzie "chłopcik" albo "dziewcinka". I co takiemu odpowiedzieć?

Nic to. Jutro idziemy na przegląd szopek, może tak Jędruś zaspokoi swoje potrzeby towarzyskie:)

12 komentarzy:

  1. A mi też wyjątkowo w świeta czasu na spacery starczyło. Młody za Młody na place zabaw, ale same spacerki się odbyły. A jak! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam za młody, Jędrula pierwszy raz próbował piasku z piaskownicy, kiedy miał pół roku, miesiąc później posadziłam go na dziecięcą huśtawkę, a kiedy zaczął siedzieć sam, zaczęliśmy go przyuczać do właściwego użytkowania zjeżdżalni. Spróbujcie - a nuż Ksawerkowi się spodoba:)

      Usuń
  2. Ja zależność jesień/zima - brak dzieci na dworze, zauważyłam już dawno. Też chodzimy ile się da, dziś byliśmy dwie godziny na dworze i oprócz synka innej mamy blogowej nie było ani jednego dziecka. A może blogowe mamy bardziej świadome są, że świeże powietrze jest ważne? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - w sierpniu te same place zabaw tętniły życiem do samego zmroku. A teraz jakby wymarły...

      Usuń
  3. A wiecie co ja myślę że te dzieci są tylko niekoniecznie na placach zabaw. Sama nie lubie takich miejsc jak jest ciepło to chodzimy nooo jakoś tak, bo tam zazwyczaj cień jest i posiedziec można, a dzieciaki w piachu poszaleją. A jak zimno to tuptamy sobie ot tak bez celu a to do lasu a to troszkę po mieście... Tuptających trudniej jest wypatrzeć niż takich bawiących się "skupionych" w jednym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że macie blisko las:)
      Byliśmy raz na Prządkach, ale też nikogo nie spotkaliśmy. W ogóle wszędzie coraz trudniej o towarzystwo dla młodego:/

      Usuń
  4. Jak jest zimno to i my nie chodzimy na plac zabaw. Dziecko w ruchu to i nie zmarznie, ale co z rodzicem? ;P Co nie znaczy, że syn siedzi w zimie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tam się wszyscy dużo ruszamy - Andrzejek to żywe srebro i grzeje nas gonitwa za nim;p Ale on chce do dzieci - dziś spotkaliśmy je przy szopce i mały był cały szczęśliwy. Może więc zaczniemy częściej brać go do kościoła, bo w innych miejscach coraz trudniej o towarzyszy zabaw i rozmów;p

      Usuń
  5. No faktycznie pusto na tym placu zabaw, też byliśmy dzisiaj oglądać szopki, może się gdzieś mijaliśmy :-) Szczęśliwego Nowego Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, my tez byliśmy już po zmroku i też spotkaliśmy tę rozśpiewaną grupkę z rozstrojona gitarą;p

      Usuń
  6. Fajnie, że Wy choć chodzicie na spacery, wielu ludziom się nie chce wyjść z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jędrusia trzeba jakoś zmęczyć, inaczej nie dałby nam żyć;p To nie jest dziecko, które dałoby się posadzić przed bajką w TV - na jego własne szczęście. A że niektórym się nie chce, cóż, pewnie i tacy są, szkoda:(

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...