wtorek, 10 grudnia 2013

Co roku to samo...

Źródło: smerfy.net
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Wielkimi krokami.
A w Boże narodzenie wypada chociażby symbolicznie obdarować bliskich.
Jest ich trochę - każde z nas ma oboje rodziców, oboje mamy po jednej babci, ja mam także brata. Są też dzieci kuzynek męża, które będziemy odwiedzać po świętach - oczywiście nie przystoi być ez jakiegoś upominku dla dzieciaków. I jeszcze synuś mojej kuzynki, chrzestnej mamy Andrzejka, która zawsze o nim pamięta.

Nie chodzi nawet o to, że nie śmierdzimy groszem. Nie śmierdzimy, ale głodem nie przymieramy, a i zaskórniaki na ten cel odłożone są. Mnie chodzi o to - czym obdarować, żeby sprawić radość.
Płyty czy książki to temat już dawno wyczerpany. Alkoholu nie lubimy kupować. Biżuterii i kosmetyków (tu dodatkowy problem to powszechne u nas w rodzinie alergie...) nasze mamy mają już tyle, że nawet o nich nie pamiętają i kiedyś sama dostałam od mamy broszkę, którą parę lat wcześniej dał jej mój brat. Z panami jest jeszcze trudniej, bo nawet kosmetyków ponad niezbędne minimum nie stosują. Preparaty wzmacniające odpadają, bo kolidują z lekami, a i specjalnie miłym prezentem nie są...


Z dzieciakami i babciami nie ma problemu - pierwszym kupimy po jakiejś ładnej drewnianej zabawce, a drugim coś słodkiego+np. elegancka apaszka.

Gorzej z pozostałymi.
Cieszyłabym się, gdyby udzielili nam choć wskazówek, z czego by się W TYM ROKU ucieszyli. Tymczasem wszyscy bez wyjątku, dyskretnie podpytani lub zapytani wprost, co roku odpowiadają coś w rodzaju: Nic nie potrzebuję, najlepszym prezentem będzie to, że przyjedziecie. Ha ha ha. Bardzo nam to pomogło w wyborze...

Wybierając prezenty dla rodziców, często zdajemy się na pamiątki - kalendarze ze zdjęciami wspólnymi lub Jędrusia, zdjęcia w ramkach ozdabianych przeze mnie masą solną, fotoksiążki... Jedni i drudzy już toną w takich rzeczach. Bratu kupowaliśmy książki, które pochłaniał w ilościach hurtowych, ale teraz ściąga je sobie w formie aplikacji na smartfona. Hobby ma, ale my się na nim zupełnie nie znamy, a w takim wypadku nietrudno o gafę.

Na razie nasze pomysły to: wielka  bańka z wymalowaną panoramą Krosna dla moich rodziców+karty podarunkowe: do Rossmanna dla mojej mamy i do Empiku dla mojego taty, brata i teściowej. Jak myślicie, wypada?
Za Chiny ludowe nie mamy pomysłu na prezent dla taty męża. Ja rzadko go widuję i znam bardzo słabo, a nawet mój mąż nie potrafi wyczuć, co sprawiłoby mu przyjemność.

A jak to jest u Was? Też macie takie dylematy?


8 komentarzy:

  1. Oj tak , teraz bardzo cięzko kupić jakiś fajny, niekoniecznie bardzo drogi ze względu na ilość obdarowywanych osób i przede wszystkim trafiony prezent, ale co pozostaje trzeba dalej szukać , nam do kompletu zostały jeszcze dwa prezenty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, trafiony.
      Gdybym wiedziała, że trafię, mogłabym nawet wydać ciut więcej. Ale rodzinka jak zwykle "nic nie chce". Szkoda, że w myślach nie umiem czytać...

      Usuń
  2. U mnie zazwyczaj pytamy się co komu jest potrzebne, zawsze znajdzie się jakaś rzecz :) Inaczej faktycznie trudno trafić.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zostałam zapytana. Zrobiłam listę przyzwoitych cenowo rzeczy, których potrzebuję do domu lub dla Julka i przekazałam rodzince, żeby sobie jedną z nich wybrali. Mój mąż zrobił listę książek, których jeszcze nie ma i też puścił w obieg;P
      Poprosiłam także, żeby Andrzejkowi nie kupować "interaktywnych" zabawek, bo ma już całą masę, a i tak się nimi nie bawi. Zobaczymy, czy coś to zmieni;p

      My tymczasem własny wywiad uruchomiliśmy już w listopadzie i nic. Wszyscy nagle tacy skromni - nic nie potrzebują;p

      Usuń
  3. Bony są idealnym prezentem. Wystarczy wiedzieć, gdzie kto lubi kupować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, gdzie - tylko nie wszystkie sklepy mają takie opcje. No i muszę brać pod uwagę ich dostępność w moim mieście rodzinnym;p Na szczęście Rossmann i Empik są, więc nie ma problemu:)

      Usuń
  4. Też mam co roku podobny problem, ale jakoś zawsze jakiś pomysł się znajdzie. Bony to wg mnie świetny pomysł :-) Gorzej, że nawet dla męża ukochanego pomysły mi się wyczerpują i choć mówi, że książek i płyt nigdy mu mało, to chciałabym go czymś zaskoczyć... Jednych rodziców wyślemy na koncert, bo dupereli nie mają gdzie upychać, a faktycznie potrzebne rzeczy już finansowo są poza zasięgiem, nawet składkowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Mój mąż w tym roku wyraźnie wyartykułował, co chciałby dostać, więc przynajmniej z nim nie mam problemów;p
      Świetny pomysł z tym koncertem. Muszę podłapać:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...