czwartek, 12 grudnia 2013

Aqua-aerobic, szkoła rodzenia i tron dla Julianka

Źródło: krakow.gazeta.pl
Zapisałam się do szkoły rodzenia. Co prawda nie tam gdzie chciałam, ale przynajmniej na luty zamiast końca marca (co ma znaczenie, gdy się ma termin na połowę kwietnia;p), bez listy rezerwowej no i w dni, kiedy będą  zajęcia o pielęgnacji noworodka i cesarskim cięciu będę mogła przyjść na same ćwiczenia. A do tego dostaję opiekę położnej - 4 darmowe wizyty po porodzie - może przynajmniej nie oleją mnie tak jak nasza wspaniała położna środowiskowa po urodzeniu Andrzejka, która pokazała się u nas razy... zero. NFZ stawia:)
Żeby nie było tak słodko - jeden szkopuł: zajęcia szkoły są na drugim końcu Krakowa, ale jakoś damy radę.

Od niedzieli zaczynam zajęcia na basenie. Będę chodzić raz w tygodniu na specjalne ćwiczenia dla kobiet w ciąży i liczę na to, że uda mi się wyrwać jeszcze dodatkową godzinę tygodniowo na "zwykłe" pływanie. Już się cieszę:)

Mamy fotelik dla Julka. Dostaliśmy cynk, że w Świecie Dziecka są dobre ceny na niektóre modele 2013. Udałam się tam więc i kupiłam tron dla młodszego syna - na wyraźne życzenie męża jednak Maxi Cosi (o swoich wcześniejszych wahaniach pisałam TU). Promocja niby super - 459zł plus do tego za 2zł pokrowiec frotte na lato. Tyle że, jak się okazało, promocja obejmuje tylko dwa egzemplarze - jeden granatowy w delikatne białe kwiatki wykończony czerwoną tasiemką, a drugi... wściekle różowy. Pozostałe o prawie 100zł droższe i bez "gratisowego" pokrycia, za które musiałabym wtedy dopłacić 99zł.
Ostatecznie zwyciężył mój wewnętrzny Żyd i zdecydowałam się jednak nie przepłacać za ładny kolor tapicerki. Julian będzie musiał przeboleć strażacką czerwień lamówki i białe kwiatuszki na granatowym tle.
W tym samym sklepie dokupiłam od razu adaptery na wózek. Mili panowie spuścili mi z ceny prawie 20zł i wyszły nawet taniej niż widziałam w sklepach internetowych.
Zdobycze swoje spróbuję jutro sfotografować.
Jak się okazało, z fotelika dla Julka najbardziej ucieszył się Andrzejek, który od razu zapakował doń Misia Zdzisia,  kazał zapiąć pasy i przez bity kwadrans kołysał go mówiąc "lulu lulu", a potem przepchał fotelik do małego pokoju, nakrył misia swoim kocykiem, zamknął drzwi i pilnował, żebym nie hałasowała, bo "Dzisio śpi";p Co oczywiście jemu nie przeszkodziło w rozrabianiu na całego, ale to dobry znak:) Może pod choinkę Aniołek sprezentuje mu wózek dla Zdzisia?

6 komentarzy:

  1. Hehe, no nieźle z tym fotelikiem. Myśmy tez długo zastanawiali się, jaki wybrać. Ale u nas kolor miał znaczenie i to nie z mojego, a z powodu mojego męża. No cóż... A mówi się, że chłopy nie rozróżniają kolorów. No i powodzenia w jeździe przez cały Kraków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż wszystko chciałby mieć czarne, ale w tym wypadku nawet on uznał wyższość oszczędności nad elegancją;p

      Usuń
  2. ciekawią mnie Twoje wrażenia z basenu - czekam do niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa, jeszcze nigdy nie byłam na takich zajęciach:)

      Usuń
  3. Takie zajęcia na basenie muszą być przyjemne:) My niedawno skończyliśmy zajęcia w szkole rodzenia, czyli w 9 miesiącu i byliśmy parą w najbardziej zaawansowanej ciąży:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednim razem też robiłam szkołę rodzenia na "ostatniej prostej". Nie dawałam rady wykonać połowy ćwiczeń z mężem - środek ciężkości już nie ten, więc teraz chciałam ciut wcześniej;) Nie wiem też, czy tam gdzie chciałam, zdążyłabym zaliczyć choć 3 spotkania przed terminem;p
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...