niedziela, 3 listopada 2013

Przymiarki do wyprawki cz.III: Lista zakupów.

Niby nawet do połowy ciąży nie dobrnęłam, a już od dłuższego czasu zastanawiam się, czego będzie potrzebować moje drugie dziecko. A raczej - czego ja będę dodatkowo potrzebowała przy kolejnej pociesze.

Ponieważ na dodatek nudzi mi się w długi, deszczowy wieczór, postanowiłam ostatecznie sklecić listę wyprawkową dla Julka. Dla usystematyzowania tego procesu wspomogłam się przykładową listą, którą znalazłam TU.
Ułatwieniem całej sprawy jest dla mnie to, że znaczną część wyprawki mam po Andrzejku. Te pozycje na liście zaznaczam na niebiesko.Wielkim plusem jest w tym wypadku zarówno ta sama płeć moich dzieci jak i to, że rodzą się w tym samym momencie roku - Andrzejek jest z końca marca, a Julianek jest spodziewany na połowę kwietnia. Jeśli więc nie będą znacząco różnić się gabarytami, to nawet kombinezonów nie będę musiała kupować dodatkowo.
To, co uznałam za konieczne, wyszczególnię sobie na czerwono. Wydatki, które będę musiała w związku z tym ponieść zaznaczę na różowo.
Rzeczy kompletnie moim zdaniem niepotrzebne zostaną skreślone.

SPACER I PODRÓŻ
  • Wózek wielofunkcyjny. Mamy Tako JumperX. Dokupimy tylko nową wyściółkę z materacykiem (45zł u producenta) i dostawkę dla Andrzejka (szukam używanej w okazyjnej cenie, liczę się z wydatkiem ok. 300zł).
  • Fotelik samochodowy. Wstępna decyzja - MaxiCosi Cabrio-fix (ok.450zł). Nie będę ryzykować i kupię nowy.
  • Adapter do fotelika na wózek Tako. U nas konieczność jeśli chcemy (a chcemy) korzystać z połączenia stelaż-fotelik. Cena ok. 80zł.
  • Torba na pieluchy z przewijakiem. Była w zestawie z naszym wózkiem, choć moim zdaniem nie jest niezbędna. Z niezbędnych rzeczy dopisałabym parasolkę do wózka.
Tu dopisałabym jeszcze chustę do noszenia dziecka. Po Andrzejku została mi wspaniała tkana chusta i choć przy nim noszenie się nie udało, przy drugim maleństwie spróbuję znowu, kiedy tylko po zbadaniu bioderek i napięcia mięśniowego uzyskamy błogosławieństwo lekarza ortopedy.

SPANIE I PIELĘGNACJA
  • Łóżeczko ze szczebelkami (lub turystyczne- tu wybrałabym model z dodatkowym górnym poziomem i udźwigiem do 20kg - bo starsze dziecko i dobry materac jednak trochę ważą, a te turystyczne materace są hmmm, powiedzmy, że do kitu). My mamy oba, ale w turystycznym śpi teraz Andrzejek. Nasze łóżeczko ze szczebelkami miało płozy do bujania (blokada nigdy nie działa w 100%) i o ile świetnie sprawdzało się przy niemowlaku, złożyliśmy je, kiedy nasz niespełna roczniak podjął próby wyłażenia górą. Z dodatków przydały nam się ochraniacze na szczeble (Jędruś namiętnie klinował między szczebelkami swoje kończyny. W takim przypadku ochraniacz im grubszy tym lepszy) i - wbrew pozorom - baldachim, kiedy nie chcieliśmy wyciemniać całego pokoju na dzienne drzemki synka.
  • Materac. Kupimy kokosowy, taki jak ma Jędrula (ok. 80zł).
  • Leżaczek. Moim zdaniem nie jest absolutnie niezbędny (Dla Andrzejka nie kupowałam), ale przydatny, więc kupimy, jeśli trafimy dobrą okazję (czytaj: używany w dobrym stanie za małe pieniądze). Ze względów praktycznych biorę pod uwagę tylko modele 0-18kg z regulacją nachylenia oparcia i blokadą bujania, wibracja, melodyjki i zabawki mile widziane. Zamierzam wydać nie więcej niż 120zł.
  • Prześcieradło - 3szt.
  • Wypełnienie (kołdra + poduszka). Przez co najmniej kilka pierwszych miesięcy życia bezpieczniej jest, by dziecko spało bez nich.
  • Kocyk cieniutki.
  • Kocyk grubszy.
  • Pościel (z ochraniaczem lub bez) - 2szt.
  • Podkład z ceraty - 2szt.
  • Monitor oddechu. Zbędny gadżet. Tak naprawdę potrzebny jest tylko wcześniakom i dzieciom, które mają problemy z krążeniem i oddychaniem. Przy zdrowym dziecku nadmiernie czuły monitor może przyprawić rodziców o zawał serca wyłapując szmery zza okna. To samo sądzę o niani. W wielkim domu może i tak, ale przecież w pierwszych miesiącach i tak przez lwią część czasu ma się dziecko blisko siebie.
  • Rożek z wkładem kokosowym.Miałam taki rożek. Ani to zdrowe, ani praktyczne, ani wygodne. Wkład wyjęłam, a rożek służył nam jako kołderka spacerowa.
  • Przewijak. Kupię nowy, bo ten po Andrzejku już się rozłazi. Osobiście szczerze polecam taki zwykły, bo jest najbardziej uniwersalny - można go położyć na łóżeczku albo na meblu - koszt to ok. 50zł. Wolę taki dłuższy (80cm), dziecku będzie dłużej wygodnie.
  • Śpiworek na ramiączkach. Nie mieliśmy czegoś takiego, Jędrusiowi (urodzonemu w marcu) wystarczył pajacyk z grubszej bawełny. Przydał się nam za to ciepły polarowy śpiwór z rękawami i kapturem. Używaliśmy go na spacery w pierwszych tygodniach życia Jędrusia. Nasz miał też otwór na pasy bezpieczeństwa, więc był super do podróżowania autem:)

KĄPIEL
  • Wanienka. Chłopaki będą mieli wspólną. Kupiliśmy taką z korkiem, od razu w największym rozmiarze - i teraz chłopaki, kiedy już Julek będzie pewnie siedział, będą mogli chlapać się razem:)
  • Wkładka do wanienki lub podkładka pod plecki.Używaliśmy każde swojego ramienia i tetrowej pieluchy. Najbezpieczniej i najmilej dla dziecka. No i najtaniej;p Tym, którzy nie chcą się schylać, polecam za to dokupić do wanienki również stelaż. Było mi z nim o niebo wygodniej niż w czasach, kiedy go nie mieliśmy i wannę stawialiśmy na dwóch złączonych krzesłach lub stole.
  • Ręczniki. Te z kapturkiem są wygodne, ale gdybyśmy nie dostali ich w prezencie, z powodzeniem używalibyśmy zwykłych dużych ręczników z mięciutkiej frotki.
  • Myjka. Moim zdaniem dłoń rodzica ponad wszystko:) A poza tym myjki wszelkie to siedlisko bakterii.
  • Termometr. Najlepszym jest przedramię mamy:)

HIGIENA
  • Mydełko dziecięce (wysusza!) lub płyn do kąpieli. Andrzejek podzieli się z bratem swoim płynem natłuszczającym z Ziajki.
  • Oliwka.
  • Krem do pupy. Będziemy pożyczać od Andrzejka Linoderm plus z alantoiną
  • Krem do buzi.W razie wyższej konieczności w/w Linoderm nam wystarczy. A tak naprawdę malutkiego pysia nie trzeba smarować żadnymi kremami.
  • Chusteczki nawilżane. Zostaniemy przy klasycznych Pampersach. U Jędrusia sprawdziły się najlepiej (próbowaliśmy też Dady, Nivea, Huggies i Bambino). Staram się zawsze mieć jakiś zapas, ale będziemy kupować na promocjach:)
  • Gaziki jałowe. Będziemy kupować na bieżąco.
  • Spirytus.Wolimy Octenisept - i tak zawsze mam go w domu:)
  • Sól fizjologiczna. Na bieżąco.
  • Proszek lub płyn do prania. Zostajemy przy Loveli do kolorów
  • Nożyczki (obcinak). Ja wolałam dobre "dorosłe" nożyczki. Dla Jędrusia miałam taki dziecięcy zestaw. Koszmar - cążkami ciężko było obciąć tak, żeby przy okazji nie skaleczyć dziecka, a te dziecinne nożyczki były po prostu za tępe - łamały paznokcie i zostawiały okropne zadziory.
  • Szczoteczka do włosów.
  • Termometr. Mamy rtęciowy (najdokładniejszy), uszno-czołowy i zwykły elektroniczny. Preferuję ten pierwszy. Termometr dotykowy (dostałam w prezencie) to - jeśli się ma rtęciowy - moim zdaniem zbędny gadżet
  • Patyczki bezpieczne.U Jędrusia do dziś ich nie używamy. Wystarczały nam gaziki lub waciki nasączone wodą.
  • Gruszka do nosa lub frida (ok. 25zł). Podpiszemy, żeby każdy miał swoją. Ja na wypadek drugiej cesarki wygotuję sobie tę po Andrzejku;p
  • Waciki. Na bieżąco.
  • Pieluchy tetrowe - 15szt.
  • Pieluchy flanelowe - 5szt.
  • Pieluchy jednorazowe. Chciałam pieluchować wielo-, ale mąż się nie zgadza. Przy Andrzejku najlepsze były Pampersy (zwykłe lub premium care) i Huggiesy (te z bawełną). Kupimy 1 paczkę "jedynek", a potem zobaczymy, jak duży będzie nasz bobas. Przy dziecku ok. 4kg radziłabym od razu "dwójki"
Do tej listy dopisałabym jeszcze jednorazowe podkłady z ceratką od spodu (do kupienia w aptece w opakowaniach po 5szt, ja kupowałam rozmiar 60*90cm, ale są też 60*60) i żel antybakteryjny do rąk dla mamy - przyda się na spacerach, kiedy będziemy musiały np. przewinąć dziecko z kupy, a nie będzie jak umyć rąk. Wszystko to będę kupować w miarę potrzeb, choć jakiś zapasik już teraz mam nagromadzony;p

KARMIENIE
  • Wkładki laktacyjne - zobaczymy. Kupię jedną paczkę do szpitala, ale może nie będzie się ze mnie tak lać jak poprzednio, więc nie ma co robić zapasów.
  • Laktator - odciągacz pokarmu.Raczej polecam elektryczny. Póki co, skłaniam się ku Lovi Prolactis. Liczę oczywiście na okazję (nie więcej niż 200zł).
  • Butelka i smoczek. Mam butelki Avent (te starszego typu) po synku. Smoczki do nich kupowałam marki Lovi. Pasują, są równie dobre i 3 razy tańsze. Tym razem będę robić tak samo.
  • Szczotka do mycia.
  • Smoczek uspokajacz. Nie przez pierwszych kilka tygodni, kiedy kształtuje się odruch ssania.
  • Termoopakowanie - kupcie jeśli znacie jakieś dobre. U mnie nie sprawdziło się żadne z tych, które dostałam (to kolejna rzecz, którą ja sama uznałam za zbędną, ale dostałam w prezencie)
  • Sterylizator. U mnie w tej roli występował zwykły garnek, w którym zwyczajnie wszystko najpierw gotowałam, a potem tylko wyparzałam.
  • Podgrzewacz.  Mam taki z wyświetlaczem aktualnej temperatury wody i sobie chwalę. Dobrze sprawdzał się przy odmrażaniu pokarmu (miałam pewność, że pokarm się nie przegrzeje i nie straci na wartości) i podgrzewaniu słoiczków. Teraz służy do utrzymywania temperatury, kiedy jedzenie musi poczekać na Andrzejka.

UBRANKA 
Nic już nie kupuję, wszystko mam po synku, ale ta lista wydaje mi się dość logiczna, 
więc zamieszczam. Najlepiej na start kupić ubranka w rozmiarze 56 lub 62 (my od takiego zaczynaliśmy).  
  • Bawełniane body - 5-6szt.
  • Skarpetki - 5szt.- bez szwów i ściągacza, bawełniane
  • Półspiochy - 5szt.
  • Kombinezony - 2szt.- moja uwaga - jeśli dziecko rodzi się późną wiosną, latem lub wczesną jesienią, to darowałabym je sobie w wyprawce. Zawsze można dokupić je potem widząc mniej więcej, w jakim tempie rośnie nasze dziecko. Ja dla Jędrusia (ur. 28 marca) ograniczyłam się do ciepłego polarowego śpiworka i jednej przejściowej kurteczki. Zupełnie wystarczyło.
  • Śpioszki - 5szt. - moja uwaga - koniecznie z rozpinanym dołem.
  • Łapki niedrapki - 2szt.U mojego starszaka się nie sprawdziły. Od początku je sobie zdejmował. I choć paznokietki miał długie, nigdy się nie podrapał.
  • Kaftaniki albo koszulki z długim rękawem - 5szt.Moim zdaniem lepsze są rozpinane z przodu.
  • Pajacyki lub rampersy- 6szt.Jędruś miał bardzo długie stopy i ciężko było dobrać dla niego pajace
  • Cieplejsza bluza lub sweterek - 2-3szt.
  • Czapeczki bawełniane - 2szt., cieplejsza - 1szt.
  • Śliniaczki - 2-3szt.Moim zdaniem dopiero przy rozszerzaniu diety. Ok. dwumiesięczne dziecko, któremu zaczynają pracować ślinianki raczej nie przemoczy ubrania.
Podsumowując, strach cię bać ile w najbardziej optymistycznej wersji musiałabym wydać, gromadząc taką wyprawkę dla pierwszego malucha. Przy Andrzejku, kupując w lwiej części rzeczy używane i z wielu rezygnując (np. z leżaczka, sterylizatora, podgrzewacza, który dostałam pod choinkę czy specjalnych ręczniczków) zeszłam do ok. 1500zł. Ale fotelik (skądinąd beznadziejny) kupiłam marki tej samej co wózek (siłą rzeczy odpadły więc adaptery), dostawki nie musiałam kupować...
Kiedy zaszłam w drugą ciążę, zaczęłam w duchu dziękować Bogu, że nie przyszło mi do głowy sprzedawać albo rozdawać rzeczy po synku. Nawet w tym tańszym wariancie, nie licząc nawet rzeczy, które będę musiała kupować w miarę potrzeb (pieluchy!!!) na sam start wydam ok. 1300zł. No cóż, czego się nie robi dla dzieci;p

Oczywiście fakt, że będę miała kolejne dziecko nie znaczy, że przestałam być skąpiradłem;p W ramach oglądania każdej złotówki po 10 razy przed jej wydaniem zacieram już ręce na końcoworoczną wyprz fotelików z kolekcji 2013 i oczywiście "alledrogo.pl". Może nawet snajpera sobie założę;p

10 komentarzy:

  1. Ja z większych wydatków na pewno muszę zakupić łóżeczko. Starszy syn wykończył poprzednie, nadłamał szczebelki itd. i ostatecznie poszło jako rozpałka do kominka ;) No a teraz śpi już w takim normalnym. Ubranek mam trochę, sporo takich unisex, ale też trzeba będzie dokupić co nieco
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój młodszy bobas na początku nie będzie potrzebował tego turystycznego wyrka, ale chciałabym przenieść starszego synka na tapczan, żeby nie potykać się o 2 dziecięce łóżeczka, tym bardziej, że nasze lokum do dużych nie należy. Ciekawe, co na to sam zainteresowany...
      A u Ciebie będzie większa różnica wieku, to się nie dziwię, że niektóre rzeczy po prostu nie dotrwały.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Faktycznie sporo wydatków. Dobrze, że masz wózek. Co do myjek, u mnie się sprawdzają - mam takie malutkie ręczniczki i piorę po każdej kąpieli. Kupiłam kiedyś 5pak w Mothercare i cały czas od 7 miesięcy ich używamy. Myślę, że przy czymś takim nie ma mowy o namnażaniu się bakterii, bo codziennie biorę świeżą. :-) Muszę sprawdzić, w jakim stanie jest kartonik, ale mogę Ci sprzedać za połowę ceny wkładki TT, tylko muszę przeliczyć, czy są wszystkie (kartonik jest rozerwany i obok jeszcze drugi kartonik z kilkoma - mąż tak mi rozerwał, zamiast wziąć z napoczętego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, TT jeszcze nie próbowałam. Chętnie:)

      Usuń
    2. To jutro sprawdzę ich stan :)

      Usuń
  3. U nas podobnie-ta sama płeć i pora roku podobna, Ala z września, Mania z listopada.
    Z ubrań kupiłam kilka szt do szpitala a z większych wydatków materac, zestaw butelek i mam zamiar kupić nosidło ale to za chwilę.Większość rzeczy mamy po Ali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło tak planować, uwielbiałam to w ciąży, nawet dziś się łapie na planach co do wyprawki dla kolejnego dziecka kiedyś :-) Co do pieluszek...może przez Twojego męża przemawia głos rozsądku. Nie znam mamy, która by na tym oszczędziła. Prawda jest taka, że uzależniasz się od wzorów, fasonów, a tu coś ciśnie, tam przecieka, za mało chłonne, udka za grube/za chude. W teorii wszystko pięknie, w praktyce masa dylematów i ślęczenie na forum w poszukiwaniu rady...Do tego w małym mieszkaniu non stop suszarka tylko na pieluchy... Ja demonizowałam jednorazówki, kupiłam zestaw wielo, ale poległam na mlecznych kupach i przeciekach. Sprzedałam i bez żadnych odparzeń używamy jednorazówek. Jako że jestem wrażliwa na chemiczny smrodek, po wypróbowaniu wielu firm stale kupujemy babydream, które zresztą wychodzą najtaniej :-) rossmann ma tez paczki po 10 szt podkładów do przewijania/dla mamy do szpitala. Ale ich chusteczki do pupy aktualnie zdetronizowały fitti z biedronki za cenę i skład. Jeśli mogę coś przy tej okazji wtrącić, bardzo polecam dobór fotelika i przymiarkę chociaż na sucho w stacjonarnym sklepie. Mnie nie przyszło to do głowy przy zakupie "skorupki", kupiliśmy Maxi Cosi, bo to dobra firma. Na naszej kanapie w samochodzie nie da się go jednak zamontować pasem na mur beton...dopiero teraz doczytałam, że ten model tak ma, że rzadko idealnie pasuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już też używamy pieluch Babydream, choć na początek chyba znów kupimy pampki:) Ale rossmannowskich chusteczek nie lubię, dla nas są za suche.

      Co do fotelika - dzięki za uwagę, mamy sklep, w którym jest taka możliwość przymiarki. A już się napaliłam, że taki dobry fotelik kupimy;p

      Usuń
    2. :-) ja do chusteczek też nie wrócę po wypróbowaniu fitti, bo są dużo bardziej mokre, pięknie czyszczą i ładnie pachną. No i kosztują 9,9 za 3 paczki :-)

      Usuń
  5. o bardzo pomocny wpis:) zwłaszcza te twoje osobiste dopiski:) przy drugim dziecku to jest o wiele łatwiej sobie poradzić z tą wyprawką, bo ma się już pewien rekonesans co się przydało, a co nie. u mnie sporo rzeczy się nie przydało, bo mały jadł pięknie z piersi, a za to przy drugim dziecku, to i butelki, u mnie też aventowe, były na porządku dziennym i w sumie mojemu szkrabowi ich smoczek, o kształcie maminej piersi najbardziej odpowiadał, no i laktator, który przy pierwszym dzieciątku spokojnie leżał w pudełku, to też poszedł w ruch przy drugim, bo trzeba było odciągać nadmiar pokarmu i karmić z butli, a co do smoczków, to my mieliśmy też z aventu i one są dostosowane od pierwszych dni życia dziecka i na pewno nie zaburzają odruchu ssania, ech ale pewnie wiele zależy od dziecka, a co do pieluch to też się przy drugim zastanawiałam nad tymi eko, wielorazowymi, ale w sumie zrezygnowałam, namawiana ostro przez mężunia:P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...