niedziela, 24 listopada 2013

Prawnuczek prababci

Mieszkając w Krakowie "na swoim" nie stanowimy rodziny wielopokoleniowej. Mama męża jest co prawda blisko i często u nas bywa, ale nie wygląda to tak samo jak wyglądałoby, gdybyśmy mieszkali wszyscy razem.
Namiastkę takiego życia mam zawsze, kiedy przyjeżdżamy do moich rodziców. W dużym domu, w którym nasza trójka dostaje jeden pokój, oprócz nas mieszkają też moi rodzice, mój brat i nasza babcia - mama mojego taty. No i Gaja, staruszka rasy owczarek niemiecki, straszna przylepa. W tygodniu, kiedy rodzice pracują, jest jeszcze opiekunka babci, pani Ewa, osoba niezwykle pogodna i oaza spokoju.
Kiedy przyjeżdżamy, dom zaczyna tętnić życiem - nie da się ukryć, że głównie za sprawą naszego wyjątkowo żywiołowego berbecia. Wszyscy prześcigają się w wymyślaniu mu rozrywek - babcia Gosia z nim rysuje i buja na swojej piłce do rehabilitacji, dziadzio Janusz zabiera go na wspólne palenie w piecu i pozwala rozładowywać zmywarkę, ale najbardziej rozbrajająca jest relacja Jędrusia z moją babcią, czyli andrzejkową prababcią Anią.

Babcia ma ponad 80 lat. Pochodzi z Rymanowa Zdroju, jej rodzina przeżyła inwazję UPA, w pożarze wsi stracili cały dobytek. Babcia z zawodu jest krawcową, wspaniale robiła na drutach i szydełkowała - dzięki niej miałam najpiękniejsze swetry w szkole. I co piątek zapraszała mnie i brata na nasze ukochane placki ziemniaczane. Nikt nie robił takich chrupiących jak ona. Z dziadkiem przeżyła 55 lat. Kiedy dekadę temu owdowiała, zamieszkała z moimi rodzicami. I wkrótce zaczęła chorować. Już od kilku lat nie rozpoznaje nikogo, trzeba jej pomagać we wszystkich czynnościach. Jeszcze kiedy byłam u rodziców na wakacjach, potrafiła powiedzieć jedno-dwa sensowne słowa, teraz nie mówi już wcale. Choć zdaje się nie wiedzieć, co dzieje się dookoła, okazuje jeszcze emocje. Uśmiecha się, przytula pluszowe misie, jest wystraszona, kiedy ktoś krzyczy.
Wszyscy w domu opiekują się nią jak malutkim dzieckiem, dlatego przed pierwszym przyjazdem w pełnym składzie trochę obawiałam się, jak babcia zareaguje na malutkie niemowlę. Niepotrzebnie - ona po prostu podeszła do nas, uśmiechnęła się i zaczęła go głaskać. Kiedy Jędruś gaworzył, "gugała" sobie razem z nim, była chyba jedyną osobą, która go wtedy rozumiała;p
Czas mija, Jędruś rośnie, a więź nadal trwa. Na widok prababci na zdjęciu Andrzejek rozpromienia się i krzyczy "O, płababcia Ania! Andziej cie do Ani!". Kiedy przyjechaliśmy, bawią się razem, kiedy tylko babcia się budzi. Chodzą za rączkę, razem opiekują się misiem, Jędruś nawija, a ona słucha i coś tam sobie mruczy pod nosem, ale cały czas się uśmiecha, a my wszyscy cieszymy się, patrząc na to.

Nie wiem, co będzie dalej. Jak coraz bardziej świadomy Jędruś będzie zapatrywał się na coraz mniej kontaktową prababcię w przyszłości. Jak zareaguje, kiedy dowie się, że umarła...
Ja i mąż chcemy, by Andrzejek miał do starszych i chorych osób naturalny szacunek i wyrozumiałość, dlatego nie bronię mu kontaktów z własną babcią i starszymi ludźmi, których spotykamy na spacerze. Tłumaczę, że ten pan ma laseczkę, bo boli go noga, a tamta pani jedzie na wózku, bo nie może sama chodzić - ale zobacz, synku, jaka ta pani jest uśmiechnięta...
Zabieramy go ze sobą na cmentarz - wiem, że na razie śmierć jest za trudnym tematem dla takiego malucha, ale mówię, że idziemy odwiedzić prababcię i pradziadzia, których Pan Jezus już do siebie zawołał - i pokazuję synkowi ich zdjęcia w albumie, mówiąc, że go kochają i patrzą na niego z Nieba. A Jędruś wtedy przytula album. Jestem dobrej myśli:)

Portret rodziny wielopokoleniowej. Źródło: fotografika.i-csa.com

8 komentarzy:

  1. Piękne jest życie rodzinne, wielopokoleniowe kiedy dzieci poznają swoje prababcie i pradziadków, kiedy mają szacunek do starszych i lubią ich odwiedzać. To ważne i piękne.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sami kiedyś będziemy takimi nestorami rodu, kto wie;p

      Usuń
  2. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, ze Wiktor ma aż dwie prababcie i dwóch pradziadków. Strasznie się denerwowałam, jak te moje babcie, konserwatywne bądź co bądź osoby zareagują na fakt, ze jestem w ciąży ebz ślubu. A tu reakcja najmniej spodziewana ze wszystkich: babcie popłakały się ze szczescia. A teraz jest tak: jak moja mama albo ja jedziemy do nich, na przyład pomóc myć okna, bez Wiktora to sie obrazają... ;) No i mamy tez cięzki temat choroby dziadka za sobą: mały wiedział: dziadek jest chory w szpitalu i śpi (był w śpiączce) i potem: dziadek musi leżeć, bo jest chory i nie może iść z Tobą na balkon... Maluch zniósł to zaskakująco dobrze. Podobno dzieciom pogodzenie się ze śmiercią i chorobą bliskich przychodzi w sposób naturalny, w jakiś sobie wiadomy sposób sa w stanie to sobie wytłumaczyć lepiej niż iejeden dorosły. Intuicyjnie...
    Pozdarwiam serdecznie
    Ela drewnianymis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jędruś nie ma tyle szczęścia - ma tylko dwie prababcie, po jednej z każdej strony. Babcia męża trzyma się jeszcze całkiem dobrze, ale moja jest już ciężko chora. Strasznie mi żal, ze Andrzejek nie pozna jej takiej, jaką ja pamiętam...

      Usuń
  3. Cudownie jest mieć taką wielopokoleniową rodzinę. Wówczas dzieci się także inaczej wychowują i myślę, że w przyszłości bardzo to doceniają. Popieram takie rozmowy z dzieckiem o jakich piszesz. Uważam, że dziecku należy wiele tłumaczyć i z nim dużo rozmawiać. To zdjęcie to rewelacyjna pamiątka... Szkoda, że u mnie prababcie Tomka nie żyją i właściwie tylko jedna babcia jeszcze jest z nami. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - po każdym pobycie u moich rodziców Jędruś jest jakiś taki radośniejszy i jakby trochę spokojniejszy:)
      Co do rozmów - jestem jeszcze nieopierzoną mamuśką i kieruję się tylko własną intuicją - być może tematy, które poruszam, są za poważne dla półtoraroczniaka, choć ja tam wierzę, że zawsze coś z tego zostanie.

      Co do zdjęcia pamiątkowego - my też takie mamy. Nie tak widowiskowe jak to, które zamieściłam, ale w podobnej konwencji. Wrzuciłam z neta, bo mój tata nie zgadza się na zamieszczanie zdjęć jego i babci - i muszę to uszanować:)

      Usuń
  4. Nasza córcia ma dwie prababcie i trzech pradziadków, a do niedawna miała jeszcze praprababcię. Wszyscy jak na swój wiek cieszą się w miarę dobrym zdrowiem, tylko jeden pradziadek od przeszło roku nie wstaje z łóżku i nie mówi, ale widać że uwielbia jak Martynka do niego przychodzi, wyciąga do niej ręce, próbuje się uśmiechać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ale fajnie. Ja swoich nie poznałam, wszyscy zmarli zanim się urodziłam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...