sobota, 16 listopada 2013

Mój mały dżentelmen, jajo i coś pięknego

Ostatnio mojego bloga zdominował temat mojej niedomagającej tarczycy, a przecież tyle innych pięknych i zabawnych rzeczy dzieje się dookoła:)

Zacznijmy od Wielkiego Sukcesu Wychowawczego;p - od paru dni Jędruś pięknie mówi "płosię" i "dziękuję". Tego drugiego zawsze używa adekwatnie - potrafi podziękować za wytarcie rąk, ciasteczko albo pomoc w zdjęciu kurtki po spacerze. Natomiast "płosię" pojawia się nie tylko jako prośba, równie dobrze może znaczyć tyle co "przepraszam".

Młody nauczył się też nazywać podstawowe kształty. Do koła, które Andrzejek zna od dawna, dołączyły "tłójkąt", "kładat" i "jajo".  W książeczce rozpoznaje je bezbłędnie, tylko dlaczego ka każde rysowane przeze mnie koło mówi "jajo"?

Z zabawnych rzeczy, przyłapałam go dziś na wyjadaniu łyżeczką... mąki. Takiej zwykłej, tortowej.
A jakie larum podniósł, kiedy mu ją zabrałam i wyjaśniłam, że z mąki można upiec ciasteczka albo zrobić pierogi, ale surowej mąki się nie je...

A na koniec filmik, który podesłała mi dziś koleżanka - autentycznie mnie wzruszył:)


4 komentarze:

  1. musisz chyba poćwiczyć rysowanie koła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie mam zadatków na artystę malarza. Ale damy radę - od czego cyrkiel;p

      Usuń
  2. Zdolniacha! A film z bliźniakami tez mnie zauroczył, zwłaszcza, ze ostatnio kilka razy mi się śniły bliźniaki...Mąż z bliźniąt i wszędzie wózki bliźniacze. No to czemu i nam by się miały nie zdarzyć ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...