środa, 6 listopada 2013

Jędrusiowe nowe siedmiomilowe:)

No i nadszedł ten moment. Po czterech miesiącach dzielnej służby nasze ukochane Emelki niemal z dnia na dzień zrobiły się za małe. Jeszcze w sobotę swobodnie je wkładaliśmy, a dziś już mały płakał, że paluszki go bolą:(
Cóż było robić - z braku innych pasujących trzewików odzialiśmy dziecię w kalosze i udaliśmy się do sklepu - tego samego, w którym kupiliśmy nasze poprzednie i jak dotąd najlepsze człapki.

Poprosiłam, żeby pokazano mi obuwie jesienno-zimowe dla dzieci koślawiących stópki i powiedziałam, że syn ma przykazany obcas Thomasa (pisałam o tym wcześniej TU).
Panie pokazały nam kilka par.

Jędrula od razu zakochał się w zimowych kozakach Ani-buta. Jego ucieczkę udaremniły tylko bardzo ciężkie metalowe drzwi sklepu. Piszczał z radości, że dobje buciki, a po zdjęciu tulił je i wyznawał im miłość;) Obejrzawszy buty dokładnie stwierdziłam, że wyglądają na solidne, małemu nie człapią mimo, że są szerokie i mają odpowiednio profilowaną wkładkę.
Uff, jeden problem z głowy.

Gorzej było z trzewikami. Przemierzyliśmy kilkanaście różnych par i powrócił stary problem - stopa smyka wąska, a podbicie wysokie. Na Andrzejka pasowały tylko dwa modele - typowo ortopedyczne buciki Ani-buta, ale bez ocieplenia, i porządne, osadzone na grubym traktorze buciory firmy Mazurek - ale bez wymaganego profilowania i jakichkolwiek atestów. Coś za coś.

Ostatecznie zdecydowaliśmy się wziąć jednak na buciki ortopedyczne. Ani-but ma delikatnie zaniżoną rozmiarówkę. Przy takich samych długościach stopy przyporządkowanych w tabeli poszczególnym rozmiarom, Ani-buty okazały się jednak większe od Emela. Na naszego bąbla rozmiar 22 byłby na styk, może ze trzy tygodnie by w nich pochodził.
Biorąc jednak pod uwagę obecne temperatury, kupiliśmy o jakieś pół rozmiaru na Jędrusia za duże (14mm zapasu) buciki w rozmiarze 23, by móc na spacery dołożyć mu dodatkowe ocieplenie z wełnianych skarpet;).

Z zakupów na razie jestem zadowolona. Tym bardziej, że za obie pary butów zapłaciliśmy 275zł, czyli mniej niż wydalibyśmy na jedne kozaki Bartka, do którego planowaliśmy jechać, gdyby tu się nie udało. Dodatkowo panie, zachwycone słowotokiem mojego milusińskiego, dały mu gratis dodatkowe sznurowadła do trzewiczków, z którymi Jędrula nie chciał się potem rozstać i w końcu je gdzieś przepasł.

A oto nasze dzisiejsze zakupy:





I Kozaczki. Skórzane, grubo ocieplone wełnianym futerkiem, na porządnej, głębokiej podeszwie. Choć wg tabelki pasował nam rozmiar 22/23, zdecydowaliśmy kupić je w  rozmiarze 24, bo raz, że ocieplenie zajmuje miejsce, dwa, że w większe mrozy potrzebna będzie dodatkowa skarpeta, a trzy, że nie chcemy w lutym kupować kolejnych, gdy stopa przez zimę jeszcze trochę urośnie.





Podeszwa, choć dość gruba, daje się jednak trochę zgiąć,


jest też chyba dobrze wyprofilowana, sądząc po tym, jak moje dziecię ganiało w tych butach po sklepie i w czasie późniejszej przymiarki w domu. Podeszwowa guma zachodzi też dość wysoko na but, co daje nadzieję, że nie będzie on podciekać przy głębokim śniegu i w odwilżowej chlapie.
Jedyny minus to ich waga,



ale chyba się czepiam, bo raz, że akurat w kozakach ma co ważyć, a dwa, że mojemu synowi ani trochę to nie przeszkadzało.
Wstępne wnioski: oby służyły tak solidnie jak wyglądają.

 II Trzewiczki. Cienka skóra, dość cienka podeszwa z obcasem Thomasa.



Cały but dość sztywny, ale właśnie tak miało być. Podeszwę dość ciężko mi zgiąć w palcach. Choć jest gładka, nie jest śliska - mały dobrze się trzymał na panelach i kaflach w sklepie. Buty są mocno wyprofilowane,

Zdjęcie niezbyt wyraźne, ale mam nadzieję, ze widać, co poeta miał na myśli;p

 lekkie


i chyba wygodne. Jędruś chodzi i biega w nich dość swobodnie.
Wstępne wnioski: Z początku, zwłaszcza w porównaniu z mięciutkimi Emelami wydawały mi się zbyt sztywne, ale chyba spełniają swoje zadanie - chód Andrzejka jest teraz zupełnie inny, taki... mniej kaczkowaty. Jędruś jakby węziej rozstawia stópki i chodzi bardziej z palców, bo już tak uroczo nie człapie. Po jakimś miesiącu zajrzę do naszej lekarki od rehabilitacji, żeby zapytać, czy to o to jej chodziło.

A tu Andrzejek, gotowy do pójścia spać, popisuje się  przed wujkiem - nowe buty trzeba przecież zaprezentować. A że na bosych stopach? Szczegóły:)




W ukochanych kozaczkach Andrzejek poszedł nawet spać. Bronił ich tak zaciekle, że baliśmy się zwrotu kolacji, więc zdjęte zostały dopiero, kiedy Andrzejek twardo zasnął. Co ciekawe, mimo że w ogrzewanym mieszkaniu przez ponad pół godziny miał na nogach ocieplane kozaki, jego stopy wcale nie były spocone. Czyli kolejny plus dla producenta - ocieplenie chyba faktycznie jest z prawdziwej wełny:)

To taka mała pociecha, bo do pani endokrynolog dobić mi się jednak nie udało i chyba będę musiała szybko szukać kogoś innego:(


14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki. Oby więc służyły tak jak się prezentują:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Mnie najbardziej cieszy, że teraz buty ortopedyczne wyglądają zupełnie zwyczajnie, a nie tak jak te toporne trzewiki, które straszą z każdego mojego przedszkolnego zdjęcia

      Usuń
  3. Ale fajne te kozaczki !
    ale cena powalająca..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta cena jest za obie pary, same kozaki coś koło 150, ale nie ma co, ceny butów dla dzieci w ogóle zapierają dech w piersiach. A najgorsze jest to, że takie buty są właściwie na jeden sezon, a kolejnemu dziecku i tak trzeba kupować nowe:(

      Usuń
  4. takiech kozakow wlasnie szukam dla fifka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, gdzie w Sanoku, ale w Krośnie buty tej firmy widziałam w sklepie na Sienkiewicza koło Różowej Pantery. Fajny wybór jest też w sklepie w Galerii Portius - widziałam tam m.in. buty Bartka, Emela i Mrugały.

      Usuń
  5. fajne buciki, niech się dobrze noszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają porządnie a jeszcze jak cena fajna to super, daj znać jak się spisały po sezonie

    OdpowiedzUsuń
  7. Butki są świetne. Ogólnie buty ze sklepów ortopedycznych zwykle zbyt ładnie nie wyglądają, ale widzę, że dla dzieci się starają zrobić ładne buciki. Wyglądają solidnie. Cena wysoka, no ale za dobre buty trzeba zapłacić. Zwłaszcza, jeśli chodzi o zimówki, bo muszą chronić przed zimnem i wilgocią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od przedszkola do połowy podstawówki (ośmioklasowej jeszcze) nosiłam na co dzień buty ortopedyczne. Okropne były. Kiedy usłyszałam, że Jędruś też ma nosić obuwie korekcyjne, cieszyłam się w duchu, że jest chłopcem, bo podobno oni od małego są mniej wyczuleni na estetykę. Ale poszłam do sklepu, pooglądałam i jestem naprawdę mile zaskoczona tym, jak ładne są teraz takie buciki. Nawet dla małych księżniczek na ziarnku grochu coś by się znalazło:)

      Co do cen - te "nasze" jeszcze nie są tragiczne. Wejdź sobie do sklepu Ecco czy choćby naszego Bartka. To jest dopiero cyrk. Sama sobie na parę sezonów takich drogich butów nie kupuję.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...