niedziela, 17 listopada 2013

Chwila grozy

Chwila nieuwagi męża mogła kosztować życie moich chłopaków, i to wszystkich trzech - kiedy pomyślę, że tak niewiele brakowało...

Kiedy mąż wyszedł z łazienki, zebrałam swoje rzeczy i poszłam się myć, a on tymczasem miał zająć się przez chwilę Andrzejkiem. rozkładając wszystko do mycia włosów, usłyszałam łomot, krzyk męża, a na końcu płacz Jędrusia. Pomyślałam sobie coś w rodzaju: "aha, zaczyna się", ale poszłam sprawdzić, co się właściwie dzieje. Zaglądam do kuchni, a tam przewrócony podgrzewacz, woda ścieka po kablu listwy elektrycznej, a mąż próbuje wspomniany kabel wyrwać dziecku z ręki - obaj stali boso w kałuży wylanej z podgrzewacza wody. Odruchowo wyłączyłam listwę, po czym, równie odruchowo, zapominając, że mi nie wolno, złapałam Andrzejka na ręce i wyniosłam z kuchni. Na szczęście konsekwencji nie było, ale cały dzień minął, a ja nadal się trzęsę...

12 komentarzy:

  1. Nie możesz narzekać na brak nudy widzę....
    Całe szczęście, że nic się nie stało. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to jest nuda?
      A tak poważnie, to dziś chłopaki omal nie przyprawili mnie o zawał. Chyba jednak wolałabym, żeby czasem pozwolili mi się ponudzić

      Usuń
  2. Na szczęście nic się nie stało! Chwila grozy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Było bardzo groźnie... Gratuluję refleksu. Także bardzo bym się zdenerwowała. Serdecznie pozdrawiam i zdrowia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej szczęścia niż refleksu - i rozumu u moich chłopaków;p

      Usuń
  4. Dobrze, że zachowałaś zimną krew i szybko zareagowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaką zimną krew, mało nie padłam od samego widoku. Na szczęście zadziałał właściwy automat...

      Usuń
  5. Zmroziło mnie...Dzięki Bogu nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...