piątek, 25 października 2013

Udzielna Księżna Mama

Źródło
Po wczorajszych strachach nowy dzień - skurczów na szczęście brak, ale od rana brak również męża do pomocy przy małym. A mały jak to mały - broi.
Ponieważ jednak teraz już absolutnie nie mogę sobie pozwolić na powtórkę z wczoraj, przystopowałam jeszcze bardziej. Teraz to już nawet  nie ma mowy o ganianiu za dzieckiem - ograniczyłam się więc do dostojnego kroczenia.
A że dostojne kroczenie nie zawsze wystarcza - musiałam odciąć dziecięciu dostęp do kuchni (czy Wasze dzieci też tak kochają wyłącznik światła w lodówce, noże i kurki od kuchenki?). Tym samym przez prawie 6 godzin byliśmy uwięzieni w dwóch pokojach, a ja posiłki dla Jędrusia odgrzewałam obsługując kuchenkę przez okienko miedzy kuchnią a naszym bawialnio-sypialnio-gabineto-salonem.

Co zaś tyczy się relacji mama-dziecko, to prawdopodobnie po tej ciąży mój autorytet jako matki legnie w gruzach, bo wypadają mi z ręki już absolutnie wszystkie formy zastosowania przymusu. A że Jędruś nie lubi słuchać tłumaczenia, lubi natomiast manifestować, że ma poglądy odmienne od moich, przymus ten nieraz był konieczny - chociażby w celu zmiany przelanej pieluchy. O dźwignięciu szanownych 10kg na przewijak od dawna nie ma mowy, ale teraz muszę dodatkowo uważać na wierzgające kończyny, które nieraz celują mi prosto w brzuch. Przewijanie na stojąco też odpada - zanim pomyślę o ułożeniu pieluchy na zadku, już muszę go szukać w przeciwległym kącie pokoju. Jeśli więc Jędrula nie daje się przebrać po dobroci, porzucam przewijanie i próbuję szczęścia parę minut później, przekupując młodego jakimś ciekawym przedmiotem. Za którymś razem w końcu się udaje.
To samo z jedzeniem. Nie mogę siłą posadzić o w krześle albo przy stole, więc czekam, aż sam poprosi o jedzenie i wdrapie się na krzesło. Często w wyniku takiego podejścia wypada nam drugie śniadanie albo podwieczorek, ale wychodzę z założenia, że dziecko się nie zagłodzi i nadrobi, prosząc o dokładkę przy głównych posiłkach.
Ubieranie też wygląda ciekawie - raz, że małemu wiecznie spieszy się do ciekawszych zajęć, a dwa, że ostatnio coraz częściej przy tej okazji daje się słyszeć "nie mama, Andziej ubeja siam!" By więc nie ganiać za małym po całej dostępnej przestrzeni, dopuszczam, by latał po domu w koszulce, dwóch różnych butach (dzisiejsza kombinacja to jeden kalosz i jeden klapek kąpielowy) i spodenkach zastępujących czapkę, po których zdjęciu (i próbie tłumaczenia, że spodnie wkłada się na pupę i nóżki) za każdym razem następowała histeria z biciem Bogu ducha winnej podłogi przy pomocy czoła.

Po 15. z pracy powróciła głowa rodziny. Ponieważ o moim wyjściu na zakupy i dźwiganiu siat po schodach mowy być nie może, codzienne zakupy... nie zostały zrobione. Mąż wybrnął po męsku - zamówił pizzę i pożyczył coś do chleba na kolację od mamy;) Zakupy poczekają aż Jędrula uśnie, sklep jest długo czynny. Obiad na jutro postanowiłam jednak ugotować sama. Mój mąż potrafi co prawda pod kierunkiem zrobić rosół i kotleta bez panierki, ale ile można jeść w kółko to samo...
Pomijając więc godzinną przerwę na gotowanie, całe popołudnie spędzam dowodząc chłopakami z tapczana. Jednak fajnie tak czasem dać się poobsługiwać:)

10 komentarzy:

  1. Ha ha jakbym o swoim dniu czytała.
    Ja dzisiaj przesiedziałam cały dzień, stękając od czasu do czasu.
    Nie zrobiłam obiadu, nie sprzątnęłam żadnego pomieszczenia. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba sobie pofolgować. A Tobie się szczególnie należy, bo to już ostatnia prosta, a potem pracy będzie już tylko więcej... Korzystajmy póki możemy:)

      Usuń
  2. Wiktoria również uwielbia wszystko co jest w kuchni. Na szczęście lodówki jeszcze nie umie otwierać, do szuflady z nożami nie sięga, kurki są u góry przy palnikach więc na szczęście również nie sięga:)) Jednak inne przedmioty w zasięgu jej rąk uwielbia wyciągać:) Odpoczywaj jak najwięcej bo to teraz najważniejsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba wszystko przed Wami:)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. korzystaj z takiej męskiej obsługi ile się da ;)
    a co do zmiany pieluch, to słyszałam o takich pieluchach majtkach dla dzieci - może z nimi byłoby Ci łatwiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, daję się nosić na rękach:)

      Te pieluszki-majteczki byłyby super, gdyby były tak samo chłonne jak zwykłe. A trzeba je zmieniać prawie dwukrotnie częściej, no i droższe są:(
      Ale jako że mąż nie zgadza się na wielorazówki, na pewno wykorzystamy je przy odpieluchowaniu:)

      Usuń
    2. Testowałam pieluchomajtki z dady, nie zauważyłam, żeby były mniej chłonne niż zwykłe pieluchy. Próbowałam w wakacje z odpieluchowaniem młodej, jednak nie złapała i przy następnej próbie też ich użyję.
      Leż i pachnij teraz kiedy tylko możesz ;)

      A co do lodówki - Iśka jest dużo za mała,żeby sięgnąć do światełka, jaką macie lodówke? :D
      Kurki od kuchenki nie są fajne od kiedy oparzyła się jak piekłam jakieś ciasto, a noże ma swoje, plastikowe i nimi kroi, i mi 'pomaga' przy szykowaniu. Może też angażuj Andrzejka w pomoc?
      A z ubieraniem dobry pomysł. Jak siedzicie w domu to przecież nie musi mieć wszystkiego pod kolor ubranego, niech się ubiera sam, przynajmniej będzie miał frajdę, a Ty chwilkę spokoju ;)

      Usuń
    3. Ja testowałam babydream i oryginalne pampersy. Pampki ciut lepsze, ale do zwykłych pieluch, nawet tych z Rossmanna niestety im daleko:(

      Jędruś też ma swój zestaw plastikowych garnków i sztućców - jego babcia już na to wpadła. Leżą i się kurzą, bo mały nie dał się nabrać. Bardzo chętnie "pomaga" mi w kuchni, ale momentami jego chęć pomocy robi się niebezpieczna - nauczył się nawet odpalać zapałki, co w połączeniu z jego zamiłowaniem do kurków z gazem jest szczególnie niepożądane.
      A lodówka już dawno stała się jego królestwem. Mamy niestety niską, stojącą na ziemi. Blokada nic nie dała. Jędrula sforsował ją po paru dniach.

      Usuń
    4. o masz, mały piroman rośnie czy jak ;)
      U nas tylko noże są plastikowe, cała reszta jest normalna, młoda dostaje swój garnek, miskę czy co tam jeszcze i działa.
      Są takie hmm osłonki(?) co zakłada się na kuchence z przodu, albo też widziałam ograniczniki do zamontowania na kurkach. Może to by Wam pomogło i Jędruś nie rozpracowałby tego szybko?

      Usuń
    5. Dzięki. Jak znajdę, to wypróbuję te osłonki.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...