czwartek, 31 października 2013

Radocha u gastrologa

Źródło: kolorowankimalowanki.pl
Po trzech, no, prawie czterech miesiącach byliśmy na kontroli u gastrologa.
W tym czasie mieliśmy popracować nad dietą Andrzejka tak, by była bardziej urozmaicona i kaloryczna oraz nad jego morfologią, bo poziom hemoglobiny i wielkość krwinek plasował się na dolnej granicy normy. Jako narzędzie służył nam Actiferol po 15mg jonów żelaza w saszetkach zawierających bezzapachowy i bezsmakowy proszek - bardzo wygodna dla dziecka postać leku, którą można ukryć wszędzie, zdarzyło mi się nawet mieszać go z keczupem na kanapkę. No, ale to nie jest wpis sponsorowany i nie o tym dziś.

Dziś podsumowanie całej jędrusiowej przygody ze szpitalem w Prokocimiu i panią doktor Krobicką, gastrologiem dziecięcym specjalizującym się w leczeniu dzieci w wieku poniżej 2 lat.

Skierowanie do poradni gastrologicznej wybłagałam w końcu w marcu tego roku, kiedy Jędrula dobiegał roczku, od urodzenia bardzo ulewał, a od ponad pół roku, mimo twardo przestrzeganej diety eliminacyjnej, klina antyrefluksowego pod materacem, probiotyków (między innymi "cudownego" Latopicu) i nieudanej przygody z Debridatem, nadal prawie codziennie uporczywie wymiotował.

Od razu zadzwoniłam do szpitala, w którym Andrzejek uczęszcza do paru innych poradni - terminów na ten rok brak. W kilku innych przychodniach w Krakowie terminy znajdowały się między wrześniem a grudniem. Aż w końcu zadzwoniłam do szpitala w Prokocimiu, a tam telefon odebrała nie rejestratorka, a... lekarka w poradni. Od razu zapytała, co się dzieje, a kiedy wyłuszczyłam jej sprawę, powiedziała, że terminy mają na październik, ale pójdzie zaraz do koleżanki, która zajmuje się "takimi maleństwami" i zapyta, co się da zrobić. I dało się - znalazły termin na połowę maja. A tymczasem ona podyktuje mi listę badań z krwi, które mam przynieść ze sobą na wizytę.
Można? Można:D

Zrobiliśmy więc wszystkie potrzebne badania (krakusom polecam laboratorium na Siemaszki, gdzie dzieciakom pobiera się krew z paluszka, jest tam dość drogo, ale Jędrula nawet nie wie, kiedy ma wrzasnąć;p) i w połowie maja przejechaliśmy cały Kraków z obawą, że Jędrusia czeka seria inwazyjnych badań, ale jednak w nadziei, że tym razem usłyszymy coś nowego, co nam pomoże.

A co usłyszeliśmy?
  1. Że mały jest trochę za szczupły, ale nie ma tragedii
  2. Że jego dieta jest za mało urozmaicona
  3. Że być może mały wymiotuje ze stresu, bo jest karmiony na siłę (czego mój mąż nie mógł przyjąć do wiadomości. Fakt, że nasz synek był strasznym niejadkiem i gdyby nie takie karmienie po łyżeczce, chyba żyłby powietrzem)
  4. Że po kontroli zobaczymy - jeśli nic się nie zmieni i Jędruś nie przybierze na wadze, będzie badany m. in. pod kątem celiakii oraz poddany m. in. gastroskopii, a wtedy byś może dostanie odpowiednie leki. Jeśli sytuacja się poprawi, będziemy kontynuować obserwację i leczenie dietą.
Dostaliśmy zadanie domowe:
  1. Zwiększyć kaloryczność diety Andrzejka - podawać mu makaron, kasze, sosy zagęszczone mąką, więcej pieczywa, czasem domowe ciasto (na razie bez mleka i jaj)
  2. Zapytać alergologa o pozwolenie na prowokację żółtym, a potem białym serem
  3. Wyrzucić Sinlac w cholerę - podobno zdarzają się dzieci, które wymiotują właśnie po nim
  4. Zamienić kleik ryżowy na mannę i kaszki wielozbożowe
  5. Dawać dziecku to co lubi, w takich ilościach i postaci jak chce - ale zachować 3 duże i 2 mniejsze posiłki w ciągu dnia
  6. Stopniowo przekonywać do nowości
Do kontroli przyjechaliśmy na początku lipca. Bilans:
  • +400g
  • Wprowadzony w niewielkich ilościach żółty i biały ser, a także jogurt, kefir, zsiadłe mleko oraz mięso cielęce i wołowe
  • ciut lepszy apetyt
  • Miłość do nowych  potraw - m.in. kwaszonych zup i wszelkich kiszonek
  • Znacznie mniejsza częstotliwość wymiotów - teraz "tylko" 1-2 razy w tygodniu
Pani doktor była zadowolona. Zaleciła kontynuować dietę i podać dziennie saszetkę Actiferolu po 15mg przez 3 miesiące, po czym zrobić kontrolne badania morfologii i z wynikami stawić się na wizytę.
Ta wizyta była dzisiaj. Może najpierw bilans zysków od początku leczenia:
  • +1100g od lipca i 1500g od początku
  • Znacznie poszerzony jadłospis - właściwie Jędruś je już to samo co my, tylko bez mleka i jaj
  • Znacznie lepszy apetyt
  • Idealne wyniki badań
  • Wymioty - od czasu lipcowej wizyty - 2 razy. A właściwie wymioty to za dużo powiedziane - po prostu trochę się ulało, kiedy się zdenerwował przy jedzeniu
Wnioski pani doktor: tak trzymać. Dalsze leczenie w poradni gastrologicznej jest niepotrzebne, a pacjent uznany za zdrowego:)
Hurra!



PS. Gratulacje dla wszystkich, którzy odgadli cel naszej wczorajszej wyprawy. Dla Was galeria uśmiechów Andrzejka:




3 komentarze:

  1. wspaniale! gratuluję Wam tak dobrych wyników! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała wiadomość!!!
    Wiem jak się musicie cieszyć sama prawie skakałam z radości kiedy okazało się że Szarańcz od ostatniej wizyty przytył 1100g. A gastrolog z dietetyczką to prawie pękła z dumy, my mamy jeszcze jedną kontrole w grudniu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...