sobota, 19 października 2013

Podnoszę rękawicę!

Ostatnio często widzę u znajomych blogerek, że podejmują tzw. wyzwania. Wymyślają własne lub biorą udział w tych wymyślanych przez koleżanki.

Było więc już codzienne fotografowanie się, było 10 postanowień na jesień - ale to nie dla mnie.
Na zdjęciach wychodzę źle, więc unikam ich jak mogę, postanowień chciałam się podjąć, ale po morderczym wysiłku umysłowym zdołałam wymyślić tylko trzy (które mimo wszystko staram się wcielać w życie). Kicha.

Aż tu nagle u Zielonej Shamandury znalazłam coś jakby stworzonego specjalnie dla mnie:
Źródło: http://zielonashamandura.blogspot.com/2013/10/jak-dobrze-wstac-skoro-swit-czyli.html
Jestem śpiochem.
Zawsze wydawało mi się, że jestem pogodną optymistką, ale ostatnio coraz mniej we mnie optymizmu, a coraz więcej szarzyzny, znudzenia i narzekania.
A to że męża za często nie ma, a to że mało kto do nas zagląda, a to znów, że  życie coraz droższe, że ciąża narzuca ograniczenia i nie jestem już tak rzutka jak wcześniej. I tak dalej, i tak dalej...

Wyzwanie jest więc jakby szyte na miarę:)

Nie spodziewam się co prawda, że będę wstawała o pierwszym brzasku (choć czasem wstaję jeszcze przed nim, gdy dziecię się awanturzy - ale muszę przyznać, że wracam do wyrka kiedy tylko mogę i dosypiam do przyzwoitej ósmej).
Stawiam raczej na rozwój pogody ducha - dostrzeganie małych radości każdego dnia, nawet tego, który wydaje się kompletnie do żopy.

Z Wyzwaniem Właściwym startuję jutro, ale już dziś, tak na dobry początek jedno miłe spostrzeżenie - małe dzieci wyzwalają w ludziach dobroć. Zaobserwowałam to dziś podczas popołudniowego spaceru, na który, z braku kogokolwiek do pomocy, musiałam Andrzejka zabrać sama - na przykładzie stadka wulgarnie zachowujących się dziewczyn w wieku tak na oko początkowogimnazjalnym, które okupowało nasz ulubiony plac zabaw. Ja starałam się zachować neutralność, ale Andrzejek postanowił się zaprzyjaźnić - a nuż odkopsną peta? ;p
I wtedy stało się coś, co mnie zdziwiło. Te dziewczyny przestały przeklinać, a zaczęły bawić się z Andrzejkiem piłką, kręciły go na karuzeli i podsadzały na zjeżdżalnię. Dawno nie widziałam, żeby tak się cieszył. A na koniec jeszcze pomogły mi wsadzić go do wózka i długo machały młodemu na pożegnanie. :D



10 komentarzy:

  1. Bardzo pozytywna idea. :) Czasem tak człowiek smęci i narzeka, a przecież wcale nie jest tak źle. Jest wiele pozytywnych momentów w ciągu dnia, a nie zawsze je zauważamy i doceniamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Właśnie dlatego podejmuję się tego wyzwania:D

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe wyzwanie, a jeśli chodzi o te gimnazjalistki to musiało się przyjemnie patrzeć na tą zmianę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie się tak pozytywnie zaskoczyć:)

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że wyzwanie Ci się spodobało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. skoro świt to nie dla mnie ;) My jesteśmy śpiochy z córką i najwcześniej zwlekamy się z łóżka o 8 :D
    Ale powodzenia w wyzwaniu. Czekam na podsumowanie :)

    p.s. wytłumaczysz mi co znaczy "nie jestem już tak rzutka jak wcześniej" ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też tak wstajemy.

      A ja wcześniej byłam bardzo aktywna, wszędzie mnie było pełno, potrafiłam całkiem sprawnie się zorganizować, Jędrula nosiłam, podrzucałam, zabierałam na dalekie spacery... a teraz lipa. Oszczędzać się trza:/

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...