niedziela, 6 października 2013

Miniprzegląd weekendowy

Po zmianie antybiotyku Jędruś zdrowieje w oczach. Po infekcji nie ma już śladu, wysypka z rąk i nóg znikła już całkiem, a na tułowiu i plecach bardzo zbladła. Myślę, że jeszcze dzień-dwa, a zniknie całkowicie.

Parę dni temu dotarła do nas wylicytowana przeze mnie za śmieszne pieniądze mata edukacyjna TAF TOYS. Dziś w końcu zdjęłam ją z szafy i zrobiłam parę zdjęć.
Dla Andrzejka miałam bardzo podobną matę i byliśmy z niej szalenie zadowoleni. Nie mam niestety jej zdjęć z rozłożonymi pałąkami, ale synek wolał bawić się bez nich - wystarczał mu kolorowy kocyk z powszywanymi kawałkami materiałów o różnych fakturach i z doczepionymi paroma zabawkami. Bawił się nią nawet, kiedy umiał już chodzić - największą furorę robiło samodzielne zawijanie się w kocyk od maty. Tajemnicą jej sukcesu była jednak nie tylko atrakcyjność, ale przede wszystkim wielkość - metr na półtora. Mieliśmy też matę z Canpola tradycyjnej wielkości i kiedy Jędruś zaczął pełzać, a zaczął wyjątkowo wcześnie, stała się właściwie bezużyteczna:(
Z tego powodu, kiedy obie maty musieliśmy oddać, zdecydowałam, że następnemu dziecku kupię właśnie TAF TOYS. Oto nasz nabytek:


Piesek zostanie chyba ulubioną grzechotką malucha. Piłeczka bardzo miło dla ucha dzwoni...

Za (a raczej pod) wiszącym pieskiem wprawne oko dojrzy lusterko. Natomiast niebieski ptaszek po naciśnięciu piszczy.

Kotek robi dzyń-dzyń.W tle (prawy górny róg) słabo widać doszytą na kocyku przy kąpiącym się kotku szeleszczącą falę

Grająca pszczółka

Jak już wcześniej wspomniałam, w piątek przyjechała do nas moja mama, jędrusiowa ukochana "baba Goła", która w tej chwili awansowała już na "bacię Gosię". Była u nas niecałe trzy dni, a już zdołała rozpuścić kochanego wnusia jak dziadowski bicz. Może taki urok bycia babcią...
Pożytek z jej wizyty był nie tylko taki, że mogliśmy się wszyscy sobą nacieszyć. To właśnie ona rozpoznała przyczynę wysypki i zmieniła małemu lek. Dzięki niej Andrzejek coraz mniej przypomina różową panterę. Tu sobotnia kontrola stanu pacjenta:

wszystko, co udało mi się zrobić ze zdjęciem pstrykanym wieczorem komórką
Tak na marginesie, czy nie tak powinno wyglądać badanie u pediatry*? ;P

Mama nie zapomniała też o córci - widząc, że mam tylko dwie pary spodni z panelem mocno już sfatygowane po poprzedniej ciąży, niemal siłą wyciągnęła mnie na zakupy. Wylądowałyśmy w H&M w M1, skąd wyszłam bogatsza o parę zwykłych czarnych legginsów i dwie pary spodni (wszystkie zdjęcia ubrań pochodzą ze strony H&M).





 Swoją drogą, dziwną tam mają rozmiarówkę - legginsy kupiłam w rozmiarze XS, a i tak trochę odstają. Z czarnych spodni dobry okazał się rozmiar S, a dżinsy pasowały dopiero w rozmiarze M. S były niewygodne.  Z bólem serca musiałam odłożyć spodnie, które najbardziej i się podobały, o te:



Powód - poszczególne rozmiary (a zmierzyłam wszystkie od 36 do 42) różnią się jedynie szerokością pasa ciążowego, natomiast nogawki to jakiś koszmar. We wszystkich rozmiarach tak samo cholernie wąskie. Na kogo oni to szyją, na strachy na wróble???

Tymczasem Jędruś nadal nie wyzbył się umiłowania ładu. Wciąż codziennie upomina się o odkurzacz i "sprząta" dywan. Wczoraj nawet pod okiem babci mył mopem podłogę w łazience i wycierał miotełką kurze w pokoju. Dziś jednak przeszedł sam siebie. Widząc, jak zbieram się do wyjścia:

A:Mama idziemy paciej(spacer)?
M: Nie, Andrzejku, mama idzie do kościoła.
A: Kocioła. Papa - macha mi i wychodzi. Po chwili jednak wraca do przedpokoju i krzyczy: Kekaj (czekaj). Buty.
Mama pokazuje mu swoje kozaki.
A: Bue (brudne). Umyć - po czym przynosi z łazienki gąbkę (to nic, że do czyszczenia wanny) i przeciera noski kozaków.
A: No!
M: dziękuję, Andrzejku, pięknie umyłeś mi buciki.
A: Kekaj! Pata (pasta)! - Andrzejek wyciąga z szafki pastę w płynie i smaruje mi buty obfitą jej ilością. Kiedy uznaje pracę za skończoną, chowa pastę an miejsce, zamyka szafkę i macha mi ze słowami: papa mamucia...

A na koniec mina Andrzejka na widok babci niosącej mu obiad:








*(gwiazdka-przypis) Moja mama nie jest pediatrą

19 komentarzy:

  1. My w ogóle nie kupowaliśmy maty dla Tomka. Stwierdziliśmy, że za szybko z niej wyrośnie i poradzi sobie bez niej. Mieliśmy racje, bo szybko zaczął pełzać i pełzał po całym mieszkaniu. Takie zakupy ciążowe to skarb:) Ja także jestem na etapie poszukiwania odzieży ciążowej i raczej szycia. Nie mogę chodzić w spodniach, jakoś mi niewygodnie, więc pozostają sukienki:) Zdrowia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mały czyścioszek. :) Ja w H&M miałam to samo.jedne 42 pasowały idealnie, drugich w tym samym rozmiarze nie zmieściłam na tyłek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ,mamy mate piknikową z Taf Toys, jestem zadowolona, ale mata ma jedna wadę, nie ma certyfikatu CE... Tylko znaczek podróbkę oznaczającą produkcję w Chinach ;/

      Usuń
    2. :(
      Widzisz, nie wiedziałam, że CE można podrobić.
      Zostaje mieć nadzieję, że mata mojemu dziecku nie zaszkodzi...

      Usuń
  3. I u nas odkurzacz wysoko stoi jeśli chodzi o zabawki. Najfajniejsze jest zwijanie kabla.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super że zdrowieje :) My mieliśmy matę i byłam z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mata to była jedna z niewielu zabawek, którymi mój synek chciał się bawić. Dla nas strzał w 10. Liczę, że przy drugim będzie podobnie:)

      Usuń
  5. super ze juz zdroweieje :)
    widze Andrzejek uczynny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwielbia pomagać, choć czasem bywa to kłopotliwe. Dziś na przykład w wyniku pomagania (praliśmy ręcznie bieliznę) zalał mi pół łazienki;p

      Usuń
  6. Mata bardzo fajna, ja mam tiny love i się sprawdza, ale odnoszę wrażenie, że dziecku tak na prawdę wszystko jedno, jaką ma matę, bo w każdej córka odnalazłaby coś interesującego. Tak wybierałam i szukałam, drugi raz nie zawracałabym sobie aż tak głowy, tylko kupiłabym coś tańszego, byle kolorowe, szeleszczące, piszczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - dla dziecka ważne, żeby mata go interesowała. Właśnie dlatego kupiłam używaną za mniej niż ćwierć ceny nowej. A tę konkretną firmę wybrałam tylko i wyłącznie ze względu na wielkość maty, żeby nadała się jeszcze dla dziecka, które zaczyna się przemieszczać - a żadne inne nie są takie duże.

      Usuń
  7. "baba goła" rozbawiła mnie na cacy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mina roznegliżowanej pani nad rzeką po usłyszeniu takiego wołania - bezcenna;p

      Usuń
  8. Bardzo fajna ta mata ;) a babcie chyba mają to do siebie by rozpieszczać wnuczki i wnuczków ;) moja mama też oszalała na punkcie mojego bratanka, czyli swojego wnuka :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć wnuki, można je zabrać do siebie, rozpuścić, zepsuć, a potem oddać rodzicom;p

      Usuń
  9. Moja sąsiadka miała taką samą matę! nie sprawdzała się wprawdzie żeby zostawić synka tam samego ale jak przychodziłam do niej ze swoim brzdącem to był super pomysł na zajecie ich czyms nawet na pół godziny ;) zostawiałyśmy ich samych, a my brałyśmy tylko nianie elektroniczna do ręki i spokojnie mogłyśmy sie zając np gotowaniem kolacji :) ta niania avetowska miała tez spory zasięg wiec pamietam jak raz poszłysmy sobie na podwórko przygotować grilla i też działała bez żadnych zakłóceń, i cały czas widziałyśmy naszych synów jak się ładnie bawią :) ...trzeba sobie jakoś radzić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie zostawiałam Jędrusia samego, bo pełzał mi po mieszkaniu od czwartego miesiąca życia, a jeszcze przed roczkiem zaczął wyjmować zaślepki z kontaktów. Do dziś muszę być zawsze w tym samym pomieszczeniu, bo to wulkan energii, który sam szuka sobie kłopotów.
      Ale matę uwielbiał i bawił się nią też prawie do roczku na masę niekoniecznie zgodnych z przeznaczeniem sposobów (rysowanie po lusterku, bujanie się na pałąkach, turlanie się w kocyku od maty, rozpruwanie maskotek etc.). Wytrzymała wszystko i nie zrobiła krzywdy - więc mogę polecić:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...