poniedziałek, 7 października 2013

Małpeczka

Mowa oczywiście o moim synku. Jakiś czas temu włączył mu się tryb nagrywania. Powtarza absolutnie wszystko i to coraz dokładniej. O ile jego własne wypowiedzi nie bywają dłuższe niż 4 wyrazy, to odtworzyć bez zrozumienia próbuje nawet zdania złożone. Wychodzi mu, delikatnie mówiąc, różnie, ale brawa dostaje niezależnie od efektu.

Małpujemy nie tylko gesty, ale i czynności. Dziś Jędruś pięknie prał ze mną w rękach bieliznę. To znaczy ja prałam, a on dostał czystą tetrową pieluchę, a do miseczki wodę z emolientem. Chciał nawet tak jak mama wylać potem wodę ze swojej miseczki, ale przechylił ją zanim jeszcze doniósł do wanny, co spowodowało mały potop. Nic to. Zamiłowanie do naśladowania wykorzystałam, wręczając małemu szmatę do podłogi. Tylko wykręcić jej nie dawał rady, ale trening czyni mistrza. Za rok nie będzie miał sobie równych;p
Zdjęć nie mam, bo mój aparat jest  trup, kiedy chcę kupić nowy, zawsze w ostatniej chwili wyskakuje coś ważniejszego, a komórka strzela foty w tempie, hmmm, niewystarczającym. Tu więc zdjęcia wspominkowe - z czasów, gdy Andrzejek, jeszcze zanim kupił od mamy porządny odkurzacz (więcej o tej transakcji TU), musiał męczyć się jego ręcznym substytutem;p




 Dzisiaj rano miało też miejsce coś, co mnie rozbawiło i zarazem rozczuliło. Po wstaniu z łóżka mąż jak zwykle przyniósł sobie modlitewnik i klęknął, by się pomodlić. Chwilę później Andrzejek wylazł ze swojego wyrka, podbiegł do regału, wziął stamtąd... mój modlitewnik, uklęknął koło taty, otworzył książeczkę i zaczął powtarzać: "Bozia amen. Bozia amen." Potem chwila skupienia w ciszy i znów "Bozia amen". I tak jeszcze parę razy. Skończyli równocześnie.
Ciekawe, kiedy zacznie się bawić w odprawianie Mszy. A ma to w genach, bo i mąż i ja mieliśmy takie epizody w swoim życiu. Ja podobno nawet - mając jakieś 2,5-3lata - twierdziłam, że jak będę dorosła, to zostanę księdzem;p Na szczęście mi przeszło i dziś jestem nie tylko stateczną żoną i matką, ale też konserwatystką w kwestii kapłaństwa kobiet;p


12 komentarzy:

  1. hahaha, uwielbiam to naśladowanie dorosłych przez dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, świetnie. Mój synek widział parę razy, jak medytowałam z malą w ręku, teraz jak tylką ją zobaczy, wyciąga po nią rączki i obraca koralikami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześnie zaczynasz edukację religijną. Super:)

      Usuń
  3. Ja chrzciłam lalki barbie. :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmiesznie nasze dzieci nas naśladują i ja to zaczynam zauważać u Tomka. Chce odkurzać, zmiatać, robić ciasto, smarować masełkiem chleb itd... Wiele rzeczy pokazuję mu i stara się to robić - śmiechu przy tym, co niemiara... Ja zawsze wówczas czuję dreszcze, że taki mały a już się garnie do innych czynności i że tak ładnie się rozwija. Dlatego bądź dumna ze swojego Maleństwa!!!! Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy również:D
      U nas na smarowanie masełkiem chyba za wcześnie, ale pierwsze lepienie pierogów mamy zaliczone:)

      Usuń
  5. Hi hi hi, uroczy jest. Historia z czyszczeniem butów też. Ania pomału wkracza w ten etap, amen powtarza już od dawna i składa pociesznie rączki. Pewnie jak zacznie dobrze trzymać równowagę na nóżkach zacznie się małpowanie czynności domowych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Pozdrawiamy pobożną Młodą Damę;)

      Usuń
  6. Mały pomocnik Ci rośnie - to dobrze rokuje :) Jak tak dalej pójdzie wystarczy, że będziecie mu dawać dobry przykład, a sam wszystkiego się nauczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wszystkim się cieszy, bo myśli, że to zabawa. Żeby mu się tylko nie odwidziało...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...