sobota, 12 października 2013

Jest nas dwóch - ja i mój brzuch;p

Choć jestem dopiero w 14. tygodniu ciąży, mojego brzuszka nie da się już zamaskować dziennym ubraniem. Widać go już nawet pod jesiennym płaszczem, ale faktem jest, że to wcięty w talii krój a la lata 40. ubiegłego stulecia. Widać tym bardziej, że z natury jestem, oględnie mówiąc, chuda.

Poniżej na zdjęciach dwa moje  brzuszki - u góry słit focia z Juliankiem w 12 tygodniu ciąży, a u dołu rodzice z Andrzejkiem w... 22 tygodniu;p



Faktem jest, że my, kobiety w widocznej ciąży jakoś bardziej przyciągamy spojrzenia. Sama oglądam się za innymi przyszłymi mamami i uśmiecham się w duchu. Jednak kiedy czuję na sobie wzrok obcych osób, czuję się bardzo nieswojo.
Nie uważam wcale, że brzuszek mnie szpeci. Wręcz przeciwnie, z nim czuję się nawet bardziej kobieco. A jednak do niedawna wychodząc z domu starałam się raczej ukrywać swój stan. Wiem ja, rodzina, prowadzący mnie lekarze, wiecie Wy z bloga, ale po co mają wiedzieć od razu wszyscy sąsiedzi, pani z warzywniaka i kasjer z Rossmanna... 

Tak właśnie myślałam do niedawna, misternie utykając na płaszczu wielki szal tak, by przykrył moje nowe kształty nie budząc podejrzeń i sprawiając wrażenie, że tak miało być.

Aż tu pewnego dnia przyjechała do mnie mama. I kiedy zobaczyła te moje szalowe kombinacje, zadała jedno proste pytanie:

Czy ty się czegoś wstydzisz?


No właśnie, czego? Szczęścia? Miłości między mną a mężem? Własnego dziecka - chcianego i kochanego?

Przyznam, że to dla mnie nowość. Kiedy byłam w ciąży z Andrzejkiem, mieszkałam w malutkim miasteczku, a tam kobieta przy nadziei budziła raczej sympatię i coś w rodzaju respektu. Obcy ludzie pytali się, jak pomóc, kasjerka w supermarkecie sama podbiegała i proponowała, że pomoże zdjąć towar z wyższej półki, nastoletni sąsiad nieraz wnosił mi zakupy na czwarte piętro, choć sam mieszkał na parterze, takich drobnych przykładów jeszcze parę by się znalazło. 

A teraz? Gdziekolwiek się pojawię, czuję się jak intruz. Przecież nikomu nic złego nie robię. Niczego się w związku z moim odmiennym stanem nie domagam. Czekam na swoją kolej tak samo jak wszyscy inni, nie proszę o ustąpienie miejsca w kościele, nie pcham się do kas pierwszeństwa. A i tak oblewam się rumieńcem, kiedy babcie stojące przede mną lustrują mnie z góry na dół z wypisanym na twarzy "pewnie zaraz będzie się przepychać do przodu".
Dlaczego w dużym mieście kobiety w ciąży otacza taka nieżyczliwa atmosfera? Dlaczego ludzie dookoła widzą w nich... rywalki?

14 komentarzy:

  1. Tez mialam taki jak nie wiekszy w 14 tyg ciazy :-) . Slicznie wygladasz :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ciążowy brzuszek to coś pięknego i niech nikt nam nie próbuje wmówić, że jest inaczej:D

      Usuń
  2. A takim zachowaniem sie nie przejmuj :-) . Olej. Dla mnie to zazdrosc ludzi i chciwosc .

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, a ja uważam, że kasy pierwszeństwa są dla kobiet w ciąży, między innymi z myślą o nich i czemu nie korzystać. Powiem szczerze, że mi było głupio. Kiedyś w Ikei stałam pół godziny w kolejce, bo do kasy pierwszeństwa ustawili się wszyscy Ci ludzie, którzy jeszcze coś długo załatwiali przy tych kasach- jakieś papiery, faktury, podpisywanie, nie wiem, a widzieli, że jest to kasa pierwszeństwa i stoją w kolejce ciężarne. Raz na poczcie dziewczyna wpuściła mnie do okienka jako pierwszą. Byłam w takim szoku, że przez chwilę stałam w miejscu, nie dowierzając i starsza pani za mną wyszła, bo myślała, że to do niej, hehe. :p Autobusami, tramwajami, pociągami jeździłam bardzo rzadko, gdy na prawdę musiałam. Wiesz, co do tego poczucia się jak intruz też tak miałam, a najgorzej było siedzieć w autobusie z dużym brzuszkiem, gdy wsiadały babcie i nade mną stały, właśnie tak lustrując.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to pamiętam ze swojej pracy. Jak raz czy drugi poprosiłam bez kolejki ciężarną/niewidomego/osobę w gipsie lub o lasce, to sama nie wiedziałam, na kogo reszta kolejki się bardziej rzuciła - na mnie czy na tego nieszczęśnika:( Tak było tylko w Krakowie. Mieszkałam i pracowałam też w dwóch podkrakowskich miasteczkach - zupełnie inna atmosfera.

      Usuń
  4. Traktowanie kobiet w ciąży to niestety temat rzeka.Ja jestem z małej miejscowości i niestety nie widzę żadnej różnicy.
    A jesli chodzi o brzuch to ja na swój zawsze czekałam i od początku zakładałam bardzo dopasowane ubrania aby był widoczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam swój brzuszek. Na poprzedni czekałam bardzo długo, nawet przy pierwszych ruchach dziecka jeszcze nie było go widać. Teraz pojawił się ekspresowo.
      Ale ja chyba już jestem taka, że nie umiem egzekwować tego, co teoretycznie mi się należy i wolę chować się do mysiej dziury:(
      Tylko synka nie boję się i potrafię skutecznie bronić.

      Usuń
  5. Niestety ludzie bywają baaardzo różni, w ciąży spotykałam się tak z przejawiami sympatii jak i ignorancją i znieczulicą.
    A co do brzuszka to w drugiej ciąży podobno pojawia się szybciej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. A do tego im większe skupisko ludzi, tym mniej sympatii i więcej znieczulicy i chamstwa:(

      A co do brzuszka, to taki jak teraz w poprzedniej ciąży miałam jakoś w szóstym miesiącu - więc to się chyba sprawdza:)

      Usuń
  6. piękny brzuszek :)
    nie wiem czemu tak jest, ale również parę razy było mi głupio, że jestem w ciąży. a najbardziej w kolejkach na badania do laboratorium - taki paradoks. co jeszcze mnie dziwi to fakt, że wiele kobiet jest bardziej nieuprzejmych niż mężczyźni - a przecież same kiedyś w ciąży były i korzystały z uprzejmości innych - kompletnie tego nie rozumiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.

      Co do płci - też to zauważyłam. I jeszcze to, że najgorsze są takie "młodsze emerytki" po 60-70lat. Starsze panie to jednak jeszcze przedwojenna kindersztuba:D

      Usuń
  7. Ale fajnie, że na Ciebie trafiłam. Ja jestem w 18 tyg. Miło mi będzie obserwować drugą ciężarówkę ;))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawzajem, bo ja też z chęcią do Ciebie zajrzę:)

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Śliczny brzucho! Tylko się nim chwalić, a nie wstydzić :))
    I też słyszałam/ spotkałam się u znajomych z tym, że w drugiej ciąży brzuszek szybciej wyskakuje.

    Muszę przyznać, że ja się spotkałam z odwrotnym niż Ty zachowaniem. Ustępowano mi miejsca w kolejce, kasjerka zawołała mnie do kasy pierwszeństwa, pan w tramwaju zawołał mnie, żebym usiadła. Nie spotkało mnie takie zachowanie jak opisujesz. Na szczęście. I to wszystko działo się w Krakowie ;) A jak już byłam na końcówce ciąży, małej się do wyjścia nie spieszyło, dużo osób z osiedla dopytywało, zagadywało i życzyło powodzenia przy porodzie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...