niedziela, 20 października 2013

Jak nie zwariować - o małym łaziku i trudach ciąży

Źródło
Niespodziewanie dla siebie zaszłam w kolejną ciążę rok szybciej niż to było w planie. Różnica między moimi synami będzie wynosiła 2 lata i niecały miesiąc. Nie wiem jeszcze, jak to będzie, gdy Julek już się urodzi, ale jedno rzec mogę - ciąża przy żwawym kilkunastomiesięczniaku to wyzwanie - nawet jeśli przebiega bez zarzutu.

A moja tak nie przebiega. Od szóstego tygodnia prawie do końca trzeciego miesiąca całymi dniami męczyły mnie nudności, a i wymioty były na porządku dziennym. Zdarzały się dni, kiedy w moim żołądku nie utrzymywało się  kompletnie nic. Do tego nadwrażliwość na wszelkie zapachy i zawroty głowy. No i najtrudniejsze - skurcze po byle wysiłku.

Już w 6tc. lekarz kazał mi maksymalnie się oszczędzać. Nie dźwigać, nie schylać się, nie biegać, unikać długiego stania. Z początku było mi o tyle łatwiej, że byłam na wakacjach w domu rodzinnym, gdzie właściwie wszystko mogłam dostać pod nos. Ale po powrocie do Krakowa musiałam nauczyć się radzić sobie całkiem sama. Z domem, obiadami a przede wszystkim niezwykle aktywnym i absorbującym synkiem.

Ten post będzie właśnie o tym, jak sobie poradziłam. Nic w nim odkrywczego - po prostu zbiór moich doświadczeń, który być może kiedyś przyda się innym młodym mamom w podobnej sytuacji - czyli jak prowadzić dom i opiekować się maluchem będąc w zagrożonej ciąży.

Dużo zależy od dziecka i jego umiejętności ruchowych. Mój syn sprawnie chodzi i biegle się wspina.
Bez problemu wejdzie do wózka albo krzesła do karmienia - o ile chce. W nocy sam wychodzi z łóżeczka i do niego wraca. Jest więc dobra podstawa.
  1. Naucz dziecko jedzenia w jednym miejscu na siedząco. Jeśli nie możesz dźwignąć go do fotela, kup niski stoliczek i krzesełko, na którym dziecko będzie mogło siadać samo i z którego bez problemu samo zejdzie po posiłku.
  2. Zaopatrz się w matę lub podkłady do przewijania i rób to siedząc na tapczanie (jeśli dziecko samo nań wejdzie i z niego zejdzie) lub na podłodze.
  3. Kąpiel - jeśli dziecko samo wejdzie do wanny i wyjdzie z niej, dacie sobie radę. Jeśli nie, będzie Ci potrzebna pomoc. Wycieranie i ubieranie możesz uskutecznić, kładąc na podłodze np. zwykły przewijak - taki jak do zakładania na łóżeczko.
  4. Samodzielne spacery będą możliwe tylko jeśli Twoje dziecko chodzi już po schodach w obie strony trzymane za jedną rękę - tak, byś nie musiała schylać się, by je asekurować. Jeśli tak nie jest, będziesz musiała znaleźć kogoś, kto spacery od Ciebie przejmie lub przynajmniej zniesie i wyniesie dziecko po schodach.
  5.  Trzymaj wózek tuż przy wyjściu z domu/bloku. Jeśli nie macie wózkowni, uzgodnij z sąsiadami, że wasz pojazd z konieczności będzie tam na razie stał.
  6. Jeśli nie możesz się schylać, a musisz np. sięgać do niskich szafek lub zniżyć się do poziomu dziecka, kucaj. Dbaj, byś wstając miała proste plecy.
  7. Nie powinnaś często i na długo podnosić rąk wysoko do góry. Nie wieszaj prania na sznurach - kup sobie statyw lub niech robi to ktoś inny.
  8. Zabezpiecz wszystko, czym dziecko potencjalnie może zrobić sobie krzywdę. Załóż blokady na kontakty, szafki, szuflady, kurki z gazem, kanty stołów. Jeśli Twoje dziecko nie forsuje kojca górą, wychodząc np. do łazienki możesz z niego skorzystać. Dla przypadków takich jak nasz (dziecko rozbraja blokady i wyłazi samo z kojca) pozostaje tylko zabieranie dziecka ze sobą wszędzie. Nawet do toalety.
  9.  Gotuj to samo dla całej rodziny raz na dwa-trzy dni. Najlepiej wtedy, gdy dziecko śpi (moje dziecko nie śpi w dzień, więc robię to wieczorami). Dla dziecka odlewaj/odkładaj potrzebną ilość przed przyprawieniem lub/i dodaniem składników, których nie może jeść. Nie bój się mrożonek - dzięki nim można znacznie szybciej wyczarować cały obiad.
  10. Zakupy - rozbij je na raty (tak, byś nie nosiła naraz więcej niż 1-2 lekkie siatki) lub musi je przejąć inny członek rodziny. Warto mieć wózek zakupowy. Ja zostawiam go z mniej potrzebnymi rzeczami w wózkowni, a mąż, wracając z pracy, przynosi wszystko do domu.
  11.  Naucz się przyjmować każdą oferowaną pomoc. Naucz się też o nią prosić. Jeśli tylko masz taką możliwość, skorzystaj z pomocy żłobka lub opiekunki - nawet na godziny. Sama bym to zrobiła, gdyby tylko było mnie na to stać.
  12. Pogódź się z tym, że dopóki ciąża narzuca Ci ograniczenia, Twój dom nie będzie lśnił czystością jak dawniej, a Twoje dziecko będzie musiało przyzwyczaić się do nowej, mniej aktywnej mamy. Dla mnie właśnie to było najtrudniejsze. Ale to dla dobra wszystkich, nie tylko Nienarodzonego.

Tyle w tej chwili przyszło mi do głowy. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły - piszcie. Wszelkie uwagi i rady są cenne i mile widziane.

7 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o pkt 4, kiedy widziałam panią na spacerze, która cienkim szalem owinęła dziecko od przodu, przeprowadziła ten szal pod pachami i z tyłu go trzymała od góry. Takie hmmm "zawieszenie" dziecka. No ale dzięki temu asekurowała malucha, który jeszcze słabo chodził i nie musiała się schylać.

    Ja to w ogóle nie wyobrażam sobie teraz być w ciąży, choć gdyby nie cc to mogłabym się powoli starać. :p W ciąży bardzo się rozpieszczałam, pierwsze 3 miesiące praktycznie przespałam, bo nie miałam sił, biodro utrudniało mi chodzenie całą ciążę, potem przed końce miesiąc byłam w szpitalu. Nie wyobrażam sobie tego przy niemowlaku w domu, przy takim ciut starszym dzidziusiu też nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zastanawiam, kim łatwiej się opiekować: pół - czy półtoraroczniakiem.
      Rok temu Andrzejek był znacznie łatwiejszy do okiełznania, ale np. nie siedział, do karmienia trzeba go było wsadzać do krzesła, kąpany był jeszcze w wannie na leżąco... Teraz ma charakterek, ale jego fizyczna sprawność, choć też czasem sprawia kłopoty, jest w obecnej sytuacji dla mnie błogosławieństwem.

      Ja przy Andrzejku dopiero w drugiej połowie ciąży zaczęłam jakoś funkcjonować - pierwszy trymestr spędziłam wisząc nad toaletą, a kolejne 2 miesiące plackiem w łóżku pod groźbą odklejenia łożyska. A potem cc.
      Na szczęście tym razem, choć też nieciekawie, nie było tak hardkorowo jak ostatnio. Ale i warunków nie miałabym na to:/

      Usuń
  2. To podobna różnica jak u nas-dwa lata i dwa miesiące.
    Jakbym czytała o sobie. Każdego dnia jest gorzej i gorzej i nie myślę o niczym innym jak o porodzie.
    Tylko, że ja planując drugą ciążę miałam plan, że wszystko przebiegnie książkowo, jak w pierwszej.
    Plan wziął w łeb:)) ale tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie poprzednia ciąża również nie była łatwa. Sporą jej część na rozkaz lekar
      za przeleżałam plackiem w łóżku - alternatywą był szpital i oddział patologii ciąży:/

      Teraz przy synku nie mogłabym sobie na to pozwolić, więc musiałam baaardzo zwolnić tempo.
      I też wyczekuję porodu, choć muszę przyznać, że nie dłuży mi się tak jak ostatnim razem.

      Usuń
  3. Kochana widzę, że bardzo podobnie przechodzimy ciążę, z tym, ze mój syn jest nieco starszy, co trochę ułatwia mi sprawę, jest już bardziej samodzielny, mnie też może pomóc, no i spędza też trochę czasu po za domem.
    ps. mieszkasz w Krakowie? Może będzie kiedyś okazja się spotkać ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie,ze znalazłam taki temat :-) Mamy dzieciątko 16 miesięczne,chcieliśmy starać sie o rodzeństwo dla malej.Jednak cały czas mysle co bedzie jak bede musiała znowu cala ciążę leżeć.Jak poradzę sobie z opieką nad corcia,ogarnianiem domu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...