sobota, 26 października 2013

Cytując klasyka: "Ty głupia kobieto!"

Źródło: joyreactor.com
Odkąd moim głównym zajęciem jest "odpoczywanie" i "uważanie na siebie", mam dużo czasu do zabicia. Przeczytałam więc książkę , którą przy ostatniej bytności u nas podrzuciła mi mama (i polecam amatorom/-rkom ckliwych romansideł grubymi nićmi podszytych naiwnym, typowo po hamerykańsku pojmowanym chrześcijaństwem), poczytałam, co było do poczytania na blogach (ale w taki piękny weekend mało się udzielacie:/), obejrzałam masę filmików przyrodniczych na yt i niestety skończyła mi się plastelina, a nie chciało mi się zwlekać z wyra, żeby robić ciasto solne.

Kiedy więc chłopaki wyszli na pole i zostałam na dwie godziny zupełnie sama, zaczęłam robić to, co nie jest ostatnio moją mocną stroną - myśleć. A raczej w myślach użalać się nad swoim smutnym losem - że bez pracy, pierwsze dziecko to wcielony zlepek stereotypowych poglądów o ADHD, a drugie nie dość, że się wprosiło i zostało przyjęte z otwartymi ramionami, to jeszcze matkę przed czasem Braxtonem i Hicksem straszy i do leżenia zmusza. No i co ze mnie w ogóle za kobita, skoro żadnej ciąży nie mogę donosić bez problemów i wspomagania.

No właśnie, głupia kobita.
Każda normalna na moim miejscu może nie skakałaby z radości, że siedzi na bezrobociu, ale doceniła, że ma udane małżeństwo, dobrą teściową, kochających rodziców, sprawne i inteligentne dziecko, że między rodzeństwem będzie mała różnica wieku i większa szansa, że się szybko dogadają i że w te ciąże w ogóle udało jej się zajść bez problemów.

A przecież tylu facetów na hasło "dziecko" podwija ogon i ucieka. Tylu innych pije, bije, zdradza albo wcale nie poczuwa się do jakichkolwiek obowiązków domowych i rodzinnych, bo od tego jest przecież baba. Tyle się słyszy o wtrącających się teściach rozwalających młode małżeństwa. Tyle dzieci rodzi się z przeróżnymi wadami, ciężko choruje i ulega wypadkom. Tyle kobiet latami chwyta się wszelkich możliwości, które dają choć cień nadziei na zajście w ciążę i urodzenie dziecka...

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że to nie tak, że non stop siedzę i użalam się nad sobą. Zwykle staram się brać problemy za rogi, ale czasem mnie tak nachodzi. A potem parzę sobie ciepłą herbatę, obejrzę parę demotów, przytulę się do męża i już mi lepiej.
Już mi lepiej:)

Dodatkowo dziś wrócił z serwisu mój aparat. Gość w punkcie powiedział, że niczego nie obiecuje, bo to stary i sfatygowany sprzęt, ale zrobi, co da radę. Tymczasem akumulatorki już się ładują i jutro zobaczymy, co wyszło z tej ponad tygodniowej naprawy:)

10 komentarzy:

  1. Czasem tak jest, że mamy ponure myśli a szczególnie gdy hormony buzują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj buzują, czasem sama mam siebie dość;p

      Usuń
  2. Będzie dobrze. Już jest lepiej. :) A będzie jeszcze lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak to mówiła moja Babka"nie myśl za dużo,bo myśliwym zostaniesz"
    gratuluję udanej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i mnie nachodzi czasem fala narzekania, tak bywa... najważniejsze to właśnie rozejrzeć się wokół i dostrzec jednak pozytywy i tego się trzymać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.youtube.com/watch?v=WlBiLNN1NhQ

      ...and always look on the bright side of life, tu tutu-tutu-tutu-tutu

      Usuń
  5. Chyba każda z Nas czasami ma takie czarne myśli i zamiast cieszyć się z tego co ma użala się nad tym czego brak... Taka nasza kobieca natura...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak... ale wkurza mnie TA część mojej natury;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...