poniedziałek, 28 października 2013

19:D

Tyle miesięcy kończy dzisiaj Andrzejek.
Co się zmieniło? Dowiedzieliśmy się, że Andrzejek trochę koślawi stópki przy chodzeniu, ale nawet, jeśli z tego nie wyrośnie, łatwo będzie to skorygować samym obuwiem. Na jego górnych jedynkach dostrzegłam żółtawy nalot, który jutro będziemy konsultować z dentystą. Przebyliśmy też swoją pierwszą chorobę i zaliczyliśmy pierwsze uczulenie na antybiotyk. Poza tym Jędruś pozostaje tym samym uroczym rozrabiaką, zmieniają się tylko sposoby obłaskawiania rodziców;p

Jędruś waży jakieś 10,5kg, ma ok. 85-86cm wzrostu i zaczął nosić ubranka w rozmiarze 86, które wcześniej były zdecydowanie za szerokie. Przerzuciliśmy się też na pieluchy w rozmiarze 4+ i buty w rozmiarze 23. Zębów na stanie 15, nadal czekamy na prawą górną trójkę. Wschodząca piątka wciąż jedynie rozsadza dziąsło. Z naszych doświadczeń z czwórkami wnioskuję, że może to potrwać jeszcze ładnych parę miesięcy.

Apetyt jakby drgnął. Młody sam upomina się o posiłki (w dodatku sam chce wybierać, co będzie jadł) i ładnie je zjada. Próbowaliśmy podać mu większe porcje, ale to się nie udało - Po zjedzeniu dotychczasowej ilości Andrzejek zdecydowanie odsuwa od siebie talerz. Ale postęp i tak jest - Jędruś już niemal całkiem sam wsuwa łyżeczką zupę i widelcem drugie danie. Mama pomaga już tylko czasami, ale tata nadal nie daje się przekonać i syna karmi:(

Od dawna nie spisuję już używanych przez Jędrusia słówek - nawet nie jestem w stanie wyłapać wszystkich, których ostatnio się nauczył. Codziennie uczy się co najmniej kilku nowych i gadanie rozkręca się w niesamowitym tempie. Mały mówi już krótkimi zdaniami, sensownie odpowiada na pytania i sam je zadaje - oczywiście takie najprostsze.
Przedstawia się pełnym imieniem i nazwiskiem. Zapytany, jak się nazywa, wzorem agenta 007 odpowiada: D..., Andziej D...  Ciekawe, kto go tak nauczył, bo ja na pewno nie;p
Nadal nie uczę go czytać i liczyć, ale na pytanie ile czegoś jest od razu odpowiada: pięć!
Z kolorami dalej klapa. Andrzejek potrafi co prawda znaleźć na obrazku rzecz takiego samego koloru jak pokazana kredka, ale na pytanie, który klocek jest żółty odpowiada zupełnie na chybił-trafił. A nazwać umie tylko jeden kolor - cialny;)

Jędruś jest za to bardzo dobrze zorientowany w kwestiach prowadzenia domu. Rozróżnia mięso drobiowe, na które zawsze mówi "kucia" od cielęciny (muuu), garnek od rondla, wie w jakim talerzu je się zupę a w jakim drugie danie oraz do czego służą sitko czy tarka. Potrafi też jako tako podzielić pranie na białe, ciemne i kolorowe. Do pralki oczywiście musi załadować je sam. Nadal dzielnie pomaga mi w sprzątaniu. Jeśli dam mu wilgotnego mopa, to sam pięknie zmywa podłogi, przesuwając nawet to, co na nich stoi:)
Rozróżnia też części garderoby. Wie, co to body, kofuła (koszula), błuka (bluzka), pońdy (spodnie), mańty (majtki), kapety, tapka (czapka), ganituł (garnitur) i kafat (krawat). Rozróżnia kafoły (kalosze) od sandałów, na które mówi "fandały". Buty i czapeczkę sam potrafi sobie założyć - trochę krzywo, ale ćwiczenie czyni mistrza. Nawet przy obecnej pięknej pogodzie nie rusza się z domu bez czapki, ale, kiedy wchodzimy do jakiegoś sklepu albo czyjegoś mieszkania, od razu ją zdejmuje, a paniom zamaszyście się kłania - taki mały formalista;p.

Z radością zauważyłam, że mój synek bardzo polubił prace plastyczne, a z jeszcze większą radością, że obecnie na topie jest moja ukochana plastelina. Jędruś potrafi już nie tylko wdeptywać ją w dywan, ale też urwać kawałek pożądanej wielkości i uformować coś w rodzaju kulki lub rozwałkować w całkiem długiego "węża".


Już nie mogę się doczekać, kiedy urządzimy sobie zawody w lepieniu figurek;p

 Andrzejek coraz więcej też pamięta. Dokładnie wie, gdzie co położył, nawet dość dawno. Przykład sprzed dwóch dni: od dwóch dni nie mogłam znaleźć buteleczki z Devikapem (krople z witaminą D). Wydawało mi się, że przeszukałam każdy kąt mieszkania, ale się nie poddawałam i kopałam dalej. W pewnym momencie mąż spytał: słuchaj, a może Andrzej wie, co się stało z tymi kropelkami? Na co syn ochoczo przytaknął, pobiegł do kąta, gdzie stoją jego pudła z zabawkami, wskazał na środkowe i powiedział: tutaj są kłopeki (kropelki), Andziej chował. Czy muszę dodawać, że faktycznie tam leżały?
Każdemu, kto wchodzi do domu, Jędruś obowiązkowo opowiada, co mu się ostatnio przytrafiło. Dziś na przykład dowiedziałam się że:

"Andziej z tatuciem idziemy na paciej. Tata siup (rzucał) chłutaki (sucharki) do wody. Kwa-kwa je (jadły - przyp.red.;p) chłutaki":)

Robi się też jakby bardziej uczuciowy. Garnie się do brata w brzuszku. Tuli się, pyta, czy dzidzia go kocha, głaszcze i całuje mój brzuch:)
Mój Misiul kochany...







6 komentarzy:

  1. Witaj :)
    Słodki Twój synek, najbardziej podoba mi się Jego opowiadanie o tatusiu ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie rozczuliło:)

      Pozdrowienia dla Was!

      Usuń
  2. Słodka minka na ostatnim zdjęciu, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróć uwagę, co trzyma w łapkach. Ta minka to stary numer - "na niewiniątko";p

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I coraz większej mamie coraz trudniej nadążyć;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...