środa, 18 września 2013

Ubi tu caius, ibi ego Caia*

... 18 września 2010 roku nie miałam na sobie nic niebieskiego, nic pożyczonego, a jedyne, co można było uznać za stare, to buty, które odkupiłam od koleżanki biorącej ślub krótko przede mną.
Niczego nie zaszywałam w żadnej części swojej garderoby, nie miałam pieniążka w bucie, hucznego weseliska ani sesji plenerowej.

Była za to niezwykła ceremonia zaślubin, a po niej uroczysta Msza w rycie trydenckim (tak jak przed soborem Watykańskim II, ksiądz odprawiał ją po łacinie, odwrócony tyłem do wiernych. Na takie właśnie Msze chodzimy w Krakowie od ładnych paru lat).



Przedsoborowa Msza za nowożeńców różni się nieco od współczesnych Mszy ślubnych. Przede wszystkim zawiera piękne błogosławieństwo żony:

   Wejrzyj łaskawie na tę służebnicę Swoją,
która u progu życia małżeńskiego błaga o Twoją opiekę i obronę.
   
Niech znajdzie w tym związku słodkie jarzmo miłości i pokoju.
Niech pełna wiary i czystości wchodzi w związek małżeński w Chrystusie 
i niech trwa w naśladowaniu świętych niewiast .
Niech będzie miła swemu mężowi jak Rachel,mądra jak Rebeka,
niech długo żyje i będzie wierna jak Sara.
   
Niech sprawca przeniewierstwa nie przypisze sobie żadnego z jej czynów.
  
 Niech będzie wytrwała w wierze i pełnieniu przykazań.
Z jednym mężem złączona, niech unika niegodziwych znajomości.
Niech umacnia swą słabość siłą karności.
   
Niech skromność nadaje jej powagę, a wstydliwość budzi cześć,
niech będzie biegła w nauce objawionej.  Niech się doczeka licznego potomstwa.
Wypróbowana w cnocie niech żyje bez skazy, 
a kiedyś niech osiągnie pokój Błogosławionych i królestwo niebios.
   
Oboje niech oglądają potomstwo aż do trzeciego i czwartego pokolenia, 
i doczekają się pogodnej starości.
Przez tegoż Pana.
Amen


Podczas Mszy pięknie śpiewał chór, który specjalnie dla nas ściągnęła pani, która po kilku latach gotowania w domu mojej mamy stała się Przyjacielem Rodziny:)
A kiedy dowiedziałam się, że specjalnie dla mnie cały chór liczący kilkadziesiąt osób uczył się "Witaj Pokarmie", to po prostu się popłakałam...

Potem było niewielkie przyjęcie dla przyjaciół i rodziny - uroczysty obiad, tort, z weselnych zwyczajów pozostawiliśmy jedynie pierwszy taniec - zatańczyliśmy coś rumbopodobnego do "How wonderful you are" Gordona Haskella - i podziękowanie rodzicom.




Nie było zabaw, oczepin, niczym nie rzucałam. Dzięki temu na pamiątkę został mi kompletny strój i... bukiet.



Mój bukiecik złożony w większości z kwiatów i traw zbieranych przez męża dzień przed ślubem przepięknie się zasuszył i do dziś stoi w moim "panieńskim" pokoiku w Krośnie.
Ciągle mam też jeden egzemplarz zaproszenia na nasz ślub. Stoi na półce obok dekoracji z naszego stołu:



Suknię ślubną mierzyłam przy każdym letnim pobycie w Krośnie - za każdym się w nią mieściłam. Nawet w trzecim miesiącu ciąży z Andrzejkiem:) Teraz pewnie byłoby już trudniej, ale czy to ważne?

Ważne jest to, że się kochamy i dotrzymujemy tego, co przysięgaliśmy:)



*post zmodyfikowany na życzenie męża, który poprosił o wycięcie go ze zdjęć (8.12.2013)

22 komentarze:

  1. Piękna uroczystość! Jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezwykły ślub... i naprawdę piękna sukienka :) My właśnie zdecydowaliśmy się na kościelny we wrześniu przyszłego roku. Będzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło mi tym bardziej, że sukienkę sama sobie, hm, zaprojektowałam:)

      Usuń
  3. Gratulacje z okazji rocznicy, kolejnych lat w miłości dla Was!

    Natomiast muszę Ci powiedzieć, że nie słyszałam wcześniej o rycie trydenckim, o ślubach w ten sposób odprawianych. Uderzam więc w google i szukam, bom z natury ciekawa ;)
    A może mi coś polecisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia.

      A takie "stare Msze" odbywają się m.in. w kościele św. Krzyża w Krakowie co niedzielę o 10.30 i 19.15.
      Mszaliki z objaśnieniami i kartki z tekstami pieśni zwykle są wyłożone z tyłu na ławkach:)

      Usuń
    2. Poszukałam, poczytałam.
      Chodzicie z Andrzejkiem na taką mszę? My od początku z małą chodzimy, a nie wiem czy na takiej mszy dzieci są "mile widziane"? Są w ogóle dzieci na takich mszach?
      Ciekawa jestem jak na żywo przebiega taka msza, bo poczytać w necie, a przeżyć samemu to jednak co innego.

      Usuń
    3. Tam jest całkiem sporo dzieci w różnym wieku, jeszcze nie spotkałam się, żeby księża narzekali na ich wybryki. A były i egzemplarze, które urządziły sobie bitwę na świeczki do intencji. Pełna tolerancja.

      My Andrzejka nie zabieramy, bo on jest tak ruchliwy i absorbujący, że przeszkadzałby nam i wszystkim dookoła. Czasem zostawiamy go babci, ale najczęściej rozdzielamy się i jedno idzie rano, a drugie wieczorem, na zmianę.

      Usuń
    4. A co do pierwszego wrażenia - przygotuj się na efekt tureckiego kazania. Ja tak z początku miałam (też poszłam tam z czystej ciekawości), ale zostałam, bo bardziej podniosła, przesycona sacrum atmosfera "Starej Mszy" sprawia, że takiej trzpiotce jak ja łatwiej skupić myśli na modlitwie.

      Usuń
    5. Dzięki :)
      My nie mamy z kim zostawić łobuza więc dlatego dopytuję. Choć na pierwszy raz nie wiem czy nie wolałabym wybrać się sama, żeby móc się skupić na tym wszystkim co będzie dla mnie nowe. Pogadamy z mężem i zobaczymy. Poszukam jeszcze może gdzieś bliżej nas jest kościół gdzie odprawiane są takie msze, bo do Św. Krzyża mamy spory kawałek...

      Usuń
  4. Gratuluję kolejnej rocznicy, oby było ich jak najwięcej, a kolejne lata niech upłyną wam w zdrowiu i szczęściu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieliście piękny ślub, jeszcze raz wszystkiego najlepszego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jeszcze pięknie dziękuję w imieniu swoim i męża:)

      Usuń
  6. Wszystkiego dobrego! Wasz ślub uchronił się przed wszechogarniającą tandetą i amerykanizacją - pięknie i podnośnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny ślub, piękne wspomnienia i rocznica i Wy cudowni ;-) najlepsze, gorące życzenia... ;-) i kolejnych lat z takim właśnie podsumowaniem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądałaś olśniewająco, krój sukni kojarzy mi się trochę średniowiecznie. Życzę Wam dalszych pięknych i szczęśliwych lat. Miło że piszesz o uniknięciu różnych ślubnych przesądów i zwyczajów, czasem przykro mi patrzeć, jak rozsądni ludzie kucają w kurzu i zbierają groszaki, pozwalają na prymitywne przyśpiewki, których woleliby nie słyszeć, ale taka tradycja etc. Na naszym przyjęciu też nie było niczego, z czym nie czujemy się dobrze :-)Dlatego nie tańczyliśmy, ale to inna bajka :-)A strój schowałam dla Ani, będzie się bawić w księżniczkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Co do mojej sukienki - taki właśnie był zamysł:)
      A co do Twojej - może Ania sama zechce pójść w niej do ślubu? Ja na początku chciałam założyć suknię mamy, ale okazało się, że nie sięga mi nawet do kostki, a przedłużona straciłaby fason:(

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...