środa, 4 września 2013

Tatuś robi dziecku śniadanie:)

Źródło: Google
 
Kiedy myłam dzisiaj smyka po grubszej sprawie, nie wiedziałam, co myśleć. Kłopoty po babcinych eksperymentach ze śmietaną już minęły, od tamtej pory bardzo uważałam, żeby nie podać Andrzejkowi nic nowego, a tu kwaśna, zielona i śluzowata powtórka z rozrywki. 

???

W myślach przeanalizowałam wszystko, co jadł dziś i wczoraj - może odzwyczaił się od nieekologicznych warzyw i zaszkodziła mu zupa na jarzynach ze straganu? Albo sklepowy indyk... Ale nie wydaje mi się, wcześniej z tym nie było problemów.

Jadł też ciastka, owoce ze słoiczka, kaszkę mannę na Bebilonie pepti i pół surowego pomidora malinowego. No ale wszystko to tolerował dotąd dobrze...

Zagadka wyjaśniła się wieczorem, już po położeniu Andrzejka spać, kiedy szukałam mleka, którym kiedyś przeprowadzaliśmy nieudaną prowokację u Jędrusia, a które podjadałam sobie łyżeczką z puszki... po Bebilonie pepti.
Okazało się, że mąż, znalazłszy dwie puszki, zsypał ich zawartości do jednej dużej, a odzyskane kawałki metalu wyrzucił do ekośmieci cały dumny, że przysłużył się środowisku;p

A teraz zagadka obrazkowa:



I idź tu mamo na zakupy, pozostawiając zrobienie śniadania tacie...

15 komentarzy:

  1. Oooo CZy Twój mąż może jest inżynierem? bo mój jest i dokładnie robi to samo- nie nauczył się przez 4 lata życia dziecka, że jak sa dwa opakowania to nie dlatego że o jednym zapomniałąm!
    Powiem więcej- jego koledzy po fachy też robią podobnie :) I ta duma że POSPRZĄTALI coś w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wręcz przeciwnie - mój mąż jest stuprocentowym humanistą, co może trochę go usprawiedliwia;p

      Usuń
  2. dziewczyny bardzo wam współczuję...mój jest geodetą i ma wszystko wymierzone i wyliczone...
    także jak coś to podam nr telefonu:)))) nie no żart, nie zawsze i nie wszędzie...i nie w każdej dziedzinie..rasowy chłop!!!
    noooo mój mąż ma malutką przerwę...14 letnią...w robieniu kaszek i mleczek, ale już w najbliższych miesiącach wróci do ustawień;)Zakładam, że nasze nowe słoneczko będziemy karmić piersią...ale potem...Jenak ukończenie właściwych studiów przekłada się na kontakt z dzieckiem. Twój mąż załatwił sprawę politycznie, czyli dyplomatycznie, czyli połączył co się da, chciał jak nigdy, wyszło jak zawsze...ale dobrze, że to taka mała bitwa, a wojny nie było? jeśli nie...i skończyło się na pertraktacjach i kompromisie, tzn. że odniósł sukces...oby nowe doświadczenie przełożyło się na pracę ze studentami;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. faceci... mój jeszcze puszek nie pomylił, ale za to dzień w dzień pyta mi się który smoczek ma teraz dać do butelki, zwykły czy etn do kaszki (a robimy kaszkę)... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mały już od dawna ze smoczków nie pije, ale niekapek z ustnikiem zapchanym mlekiem też już przerabialiśmy;p

      Usuń
  4. Haha! Faceci
    Dobrze, że się wyjaśniło. Oby praca jelitek wróciła szybko do normy. Przynajmniej wiecie, że nietolerancja na produkty mleczne wciąż trwa... Taka duża prowokacja mu wyszła. Na pewno się Zdenerwował, że podał coś, co zaszkodziło maluchowi.
    My też na Pepti.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta prowokacja trochę inaczej miała wyglądać...
      Mąż ma szczęście, że obyło się bez zaostrzenia AZS. Wtedy nie pisałabym o tym w humorystycznym tonie :)

      A co do Bebilonu pepti i Nutramigenu, współczuję wszystkim, którzy muszą te paskudztwa pić

      Usuń
  5. każdemu się może zdarzyć pomylić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo... Na szczęście tym razem nic wielkiego się nie stało:)

      Usuń
  6. ah zdarza się :D . tylko u Nas niestety bardziej mnie się pomyłki zdarzają niż mężowi :) . Gapa ze mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się zdarzało, dlatego teraz nie ruszam rzeczy męża nawet po to, żeby je posprzątać

      Usuń
  7. Typowo męski tok myślenia :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kiedyś w myśl tej samej zasady zlałam dwa różne wina do jednej butelki:-) Ku obrazie koneserów.
    Może był przejęty rolą, ale chyba lepiej, żebyście się zamienili rolami, zwłaszcza w Twoim stanie - gdzie na zakupy, Kobieto :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba, żeby potem było co jeść;/
      Na szczęście wszystko, czego mi trzeba do życia jest w sąsiednim bloku i bazarku pod nim, więc się nie nachodzę

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...