wtorek, 17 września 2013

Przed rocznicą

Źródło:wielkiezarcie.com
Jutro ja i mój mąż obchodzimy trzecią rocznicę naszego ślubu.
Mieliśmy z tej okazji iść do muzeum i na kolację do restauracji, ale zachorowała nam opieka do Andrzejka i musimy zmienić plany.
Zaproponowałam ciacho i film, po czym zapytałam, co mąż chciałby, żebym mu upiekła. Jako, że będzie to moje pierwsze "prawdziwe" (czyt. niewegańskie) ciasto od porodu Jędrusia, liczyłam, że pozwoli mi się wykazać i wybierze sobie coś z masami, polewami, galaretkami, czy choćby bezą lub kajmakiem. A on zażyczył sobie... babkę piaskową...

No dobrze, będzie babka. Po uśpieniu Andrzejka rozłożyłam się z pieczeniem, a mężuś, patrząc na mikser, wypalił: NO CHYBA NIE ZAMIERZASZ TEGO WŁĄCZAĆ!
Nie, będę tarła do północka pałką w makutrze... Zapytałam - to chcesz tę babę czy nie? Bo jutro nie będę miała jak jej zrobić.
Mąż na to, że chce, ale żebym zrobiła ją CICHO, BO JĘDRUŚ SIĘ OBUDZI.

Jestem pewna, że Jędruli nie ruszyłby odgłos pracy miksera. Chodzi znacznie ciszej niż blender, którego używam często, a którego charakterystyczne "wrwrwr" Jędruś lubi i chętnie naśladuje.

No ale mąż się boi, trzeba coś wymyślić.
Mam! Przesiałam sobie mąki, proszek i cukier puder, wbiłam jajka do miski robota kuchennego, dorzuciłam do nich posiekane masło oraz "składniki suche", śmietanę i sok z cytryny i zainstalowałam się najdalej jak mogłam od Andrzejka i jego słodkich snów:



ten gustowny stolik wynika stąd, że sznur robota okazał się za krótki, by sięgnąć do najbliższego kontaktu.
Po niespełna 10min pracy robot kuchenny stworzył przepiękne puszyste ciasto, które, przeżegnane przez męża, poszło do piekarnika i właśnie nabiera złocistego odcienia.



Podzielę się przepisem, bo jest naprawdę świetny - pochodzi ze starych zeszytów, w których moja babcia notowała wszystko, co godnego uwagi podłapała u rodziny i znajomych. Mnie zawsze się udawał.

4 duże jaja
15dag mąki pszennej (tortowa lub pół na pół z krupczatką)
10dag mąki ziemniaczanej
15-20dag cukru pudru (daję 15, wtedy nie jest za słodka)
sok z połowy cyrtyny
4 łyżki śmietany 18% lub kwaśnego mleka
2 niekopiate łyżeczki proszku do pieczenia.

Ponieważ ja mam robota, nie przejmowałam się kolejnością, wrzuciłam do miski wszystko na raz (mąki z proszkiem i cukier wcześniej przesiałam) i pozwoliłam urządzeniu zrobić wszystko za mnie. Tymczasem trąc ciasto tradycyjnie lub ręcznym mikserem, lepiej trzymać się kolejności:

miękkie masło utrzeć na puch. Wciąż ucierając, dodawać kolejno jajka i trzeć do białości. Następnie - cały czas ubijając - dodać cukier puder, część wymieszanych, przesianych mąk z proszkiem, śmietanę, pozostałą część mąk z proszkiem i sok z cytryny.

Piec w temperaturze 180st (z termoobiegiem ciut niższej) do uzyskania pięknej złotej barwy i "suchego patyczka". U mnie zwykle było to ok. 50minut do godziny.

Jeszcze pięć minutek:)


Smacznego:)



6 komentarzy:

  1. Życzę kolejnych szczęśliwie spędzonych lat :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że takie rzeczy z przepisów ze starych zeszytów lub ksiąg prawie zawsze wychodzą, a przede wszystkim łatwo się je robi, no i prosto jest napisane, jak zrobić. Teściowa ma trochę takich w domu i czasem z nich korzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, kiedy chcę zrobić coś nowego, najpierw szukam w tych babcinych skarbach, a dopiero potem w książkach i w necie. Na tych ostatnich sporo razy się zawiodłam, na starych przepisach jeszcze nigdy. Babcia jednak rządzi:D

      Usuń
  3. bardzo lubię babkę piaskową :) wczoraj też się bałam czy nie obudzę córki, bo musiałam zmiksować zupę blenderem, ale nie obudziła się. dzieci jak już zasną to mają kamienny sen ;)

    wszystkiego najlepszego w dniu rocznicy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też mały ani drgnął:)

      Dziękuję za życzenia w imieniu własnym i mojego męża:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...