niedziela, 8 września 2013

Położna, która przywraca wiarę*

Źródło

Każda mama co najmniej kilkukrotnie miała do czynienia z położną. Nie jestem tu żadnym wyjątkiem. Spotkałam je w małym prowincjonalnym szpitaliku, gdzie walczyłam o moją pierwszą ciążę, potem w szkole rodzenia, gdy spodziewałam się Andrzejka i w wielkim krakowskim szpitalisku, w którym mój syn przyszedł na świat. Jak w każdym zawodzie - również i tu mamy cały przekrój społeczeństwa - są położne-anioły, jak pani Maria, oddziałowa w "Żeromskim" (serdecznie pozdrawiam!) i takie jak młodziutka położna, na której dyżur przypadła decydująca faza mojego porodu - mają zadatki na anioła, ale brak im lat doświadczenia. Są położne "zwykłe", które ani ziębią, ani grzeją (z wzajemnością zresztą) i w ogóle się ich nie zapamiętuje, no i te, które skutecznie zepsuły reputację całej grupie zawodowej, a które w ogóle nie nadają się do jakiejkolwiek pracy z ludźmi. Takie też spotkałam - właśnie tam, gdzie poroniłam moje pierwsze dziecko.

Za parę miesięcy znów się na nie natknę - po raz kolejny pójdę do szkoły rodzenia, potem znów będę latać co 2 dni na KTG, a następnie znów spotkam się z "siostrami" na sali porodowej i oddziale położniczym. Dzięki kilku osobom, które spotkałam na swojej drodze, wiem już z całą pewnością, gdzie chcę urodzić mój drugi skarb, by czuć, że oboje jesteśmy otoczeni szacunkiem i opieką.

Panie Położne, jesteście bardzo ważne!

Jakiś czas temu onet polecił na stronie głównej WPIS. Zwykle nie czytam wpisów polecanych przez onet, bo ile razy spróbowałam, tyle razy trafiłam na posty z cyklu "jestem kochanką i dobrze mi z tym", "wyskrobałam się - podziwiajcie moją nowoczesność i światłe poglądy" albo "ten czarny złodziej nie chciał... (udzielić lewego ślubu/dać rozgrzeszenia za nic/zgodzić się na dwie matki chrzestne etc.) i stek obelg".
Ponieważ jednak zajawka zapowiadała opowieść z porodówki - kliknęłam. Z początku myślałam, że znów przeczytam standardowe najeżdżanie na naszą służbę zdrowia, która pije sobie kawkę, ma za złe, chce w łapę i odmawia cesarek na życzenie, ale nie tym razem.

Tym razem trafiłam na bloga prowadzonego przez doświadczoną położną pracującą w niedużym powiatowym szpitalu, która zabawnie, ale w dobrym stylu i z zachowaniem pełnej kultury opisuje, jak wygląda jej praca. Opisuje różne przypadki - trudne, groźne, śmieszne, absurdalne - a przy okazji całą galerię typów ludzkich. Są też, pomyślane chyba jako odpowiedzi na najczęstsze wątpliwości pacjentek, posty-porady, napisane prosto, przystępnie i dające nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Między wierszami można wyczytać, że Autorka jest położną z powołania, pełną szacunku i cierpliwości dla pacjentki oraz miłości do dzieci.

Chciałam napisać o tym wcześniej, ale postanowiłam, że pochwalę dopiero, kiedy przeczytam wszystko od deski do deski. Po lekturze ostatniego nieprzeczytanego wcześniej posta z archiwum polecam z czystym sumieniem:
http://polozna.blog.pl

A wpis promowany przez onet przeczytacie TU.

Zdjęcia, które pozwoliłam sobie wkleić, pochodzą właśnie z bloga Położnej.



*to nie jest żaden wpis sponsorowany

13 komentarzy:

  1. Odnośnie położnej anioła. Ja na taką trafiłam dosłownie i w przenosi. Mój poród odbierała Pani Agnieszka SERAFIN hihi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby takich jak najwięcej. Chcemy mieć same dobre wspomnienia:)

      Usuń
    2. Popiram. Mój poród też odbierała p. Agnieszka:-) jeśli rodzić to tylko pod jej opieką

      Usuń
    3. Będąc w tym właśnie szpitalu w sytuacji awaryjnej miałam wrażenie, że gin-poł stoi tam właśnie położnymi. Tylko o nich nie mogę powiedzieć złego słowa, reszta traktowała mnie jak symulantkę, która zawraca głowę na dyżurze o 20.00.
      Następnym razem od razu pojechałam "na stare śmieci" do szpitala, w którym rodziłam Jędrusia. I

      Usuń
  2. Jakiś czas temu przez inny blog (lubię łazić) weszłam na bloga tej położnej. :-) Muszę powiedzieć, że w większości wszystkie, z którymi miałam kontakt były miłe, a przeleżałam miesiąc na patologii ciąży. Co prawda miałam cc i opieka po takim porodzie wygląda inaczej, może gdybym rodziła sn, ujawniłyby swoją złowieszczą naturę, hehe. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam poród 2w1 - cc, po którym położne koło nas prawie skakały, a wcześniej ponad 3 doby prób siłami natury. Przerobiłam w tym czasie 7 zmian położnych na dwóch oddziałach i tylko jedna sztuka pokazała swoją złowieszczą naturę - wystarczyła, żeby popsuć ogólne wrażenie o pobycie w szpitalu, ale nie zniechęca, by znów tam rodzić. Mam tylko nadzieję, że nie trafię wcześniej na pato i nie będę musiała się z nią użerać. Albo że już tam nie pracuje;/

      Usuń
  3. Brzmi zachęcająco! Idę poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna cudowna położna ze szpitala w Nowej Hucie pomagała nam w pierwszych dniach :) Niezastąpiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa Huta wyrasta na porodowe zagłębie;)

      Wahaliśmy się z mężem się między trzema tamtejszymi szpitalami i naprawdę ciężko było wybrać. Wybrałam najmniej luksusowy, ale wspaniały właśnie dzięki Paniom Położnym. Wrócę tam z przyjemnością.

      Usuń
  5. Ostatnio też przeczytałam od deski do deski, świetny blog. Jak ja bym chciała trafić na taką położną....Olu, a czemu wybierasz się kolejny raz do szkoły rodzenia??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poćwiczyć, przypomnieć sobie oddychanie, wyjść do ludzi:) Tylko zajęcia o kąpaniu i pielęgnacji noworodka sobie odpuszczę.

      Usuń
  6. Też trafiłam na świetną położną, młodą, z jajem - co chwilę dogadywała albo mi albo mężowi, żartowała z nami i była bardzo pomocna. Nie chodziłam do SR, a ona w kilka sekund wytłumaczyła jak oddychać, kiedy przeć, kiedy odpoczywać ;)
    Za to jednej z pań salowych na poporodówce już, nie zapomnę nigdy i niestety nie przez pozytywne wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka była i "moja":)
      Rodziłam bo babsku, z mamą zamiast męża, zaśmiewałyśmy się wszystkie trzy, aż lekarz zaglądał pytać, co nam tak wesoło.
      Do momentu, kiedy zaczęły się komplikacje. Wtedy położna była chyba bardziej przestraszona niż ja.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...