poniedziałek, 9 września 2013

Matka Polka Roztrzepana

Nie tak dawno podśmiewałam się z "kulinarnej" gafy mojego męża (klik), a dziś okazało się, że wcale nie jestem mniej utalentowana w tym kierunku. Zawsze można na coś zwalić swoją wpadkę - że dziś w nocy Andrzejek wyjątkowo harcował, że ciąża we znaki się daje, że przecież jednocześnie pilnowałam dziecka i stawiałam pranie... Pocieszaj się matko, pocieszaj. Gapa jesteś i tyle.

Gotowałam obiad dla całej rodzinki. Kapuśniaczek i indyka w sosie imbirowym. Po delikatnym doprawieniu sosu potrawę podzieliłam i większą część przyprawiłam "jak dla dorosłych", a mniejszą przełożyłam do osobnego rondelka - dla Jędrusia. Ponieważ mój mały chudzielec ma zaleconą dietę wysokokaloryczną pomyślałam, że zagęszczę sosik mąką. Rozmieszałam więc łyżeczkę mąki z zimną wodą i wlałam na wrzący sos. Na puszkę z której wzięłam mąkę, spojrzałam dopiero zobaczywszy efekt swoich zabiegów. Stało na niej jak byk: "MĄKA ZIEMNIACZANA"...

Ponieważ nie miałam nic innego, z duszą na ramieniu podałam jednak synkowi swojego autorskiego indyka w kisielu imbirowym.
Miałam szczęście - Andrzejek okazał się wielbicielem kuchni eksperymentalnej. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by wylizał talerz po obiedzie;D Co za szczęście, że została jeszcze porcyjka na jutro. Przynajmniej raz obejdziemy się bez towarzystwa "Wielkiego Mistrza Nie-Niam"...



6 komentarzy:

  1. O rajuuu ale mi narobiłaś smaka na kapuśniak! Jak nic będę jutro gotować :D

    Rozumiem, że od teraz wszystkie sosy w wersji kisielowej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tu wszyscy kapuśniak kochamy, z młodym na czele:D

      A moje najnowsze odkrycie w dziedzinie sztuki kulinarnej chyba faktycznie wdrożę, ale raz na jakiś czas, żeby się za szybko nie znudziły - jakiegoś asa w rękawie warto mieć:)

      Usuń
  2. E tam nowość :D

    a na kapuśniak narobiłaś ochoty :P a że jesień nadeszła to i kapuśniak można ugotować w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z mamą kapustę kisimy w listopadzie, więc na kwintesencję kapuśniaku z nieodzownym boczkiem muszę jeszcze trochę poczekać. Ale z ubiegłorocznej też niezły wychodzi. Rozgrzać się można:) Tylko kaloryczne cholerstwo, doktor znów będzie narzekał, że za dużo przybieram...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...