piątek, 6 września 2013

Kobiety w ciąży promienieją?

Źródło: fabrykamemow.pl
Dzisiaj zdjęć nie będzie, bo post jest o mnie, a ja ostatnio prezentuję się wyjątkowo niewyjściowo.

Jedną z tych rzeczy, które sprawiły, że zaczęłam się podejrzewać o stan błogosławiony była moje cera. Zwykle przetłuszczająca się, z rozszerzonymi porami i ilością niespodzianek odwrotnie proporcjonalną do ilości dni dzielących mnie od kolejnej miesiączki, tym razem poprawiała się z dnia na dzień. Zniknął łojotok, skóra się wygładziła - od razu pomyślałam, że coś nie tak.

Powód wyjaśnił się dość szybko, jednak cerą gwiazdy filmowej nie cieszyłam się długo. Pożegnałam się z nią, gdy na izbie przyjęć przepisano mi Duphaston 3 razy dziennie, a potem na dokładkę jeszcze 2 razy dziennie dowcipną Luteinę. W ciągu paru dni zażywania hormonów wyskoczyło mi więcej paskudztw niż kiedykolwiek w okresie nastoletnim.
Sama nie wiem, co wygląda gorzej - moja twarz saute, czy ilość podkładu, korektora i pudru potrzebna do zamaskowania niedoskonałości.

Pocieszam się tylko tym, że przecież to dla dobra  Młodzieży.

No dobra, czasem jeszcze trochę tym, że nawet "gfiazdy" też mają takie problemy;p

Źródło: webshock.com.pl

1 komentarz:

  1. współczuję 'niespodzianek', na szczęście to tylko stan przejściowy ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...