niedziela, 15 września 2013

Dni bez spania? Jesteśmy za!

Jak pewnie wspominałam w podsumowaniu ostatniego miesiąca, Andrzejek nie śpi już w dzień.
Widząc, że coraz trudniej ululać go na popołudniową drzemkę, a godzina zasypiania wieczornego niebezpiecznie zbliża się do północy, mąż podjął męską decyzję.

Następnego dnia nie uśpiliśmy synka po obiedzie. Zamiast tego był dłuuugi spacer i zabawy kredkami, farbkami, pudełkami, ciastem solnym i czym tylko chciał. Ponieważ dzienna drzemka trwała zwykle ok. godziny, wieczorną toaletę zorganizowaliśmy tak, by Andrzejek poszedł lulu mniej więcej godzinę szybciej niż zwykle - ok.21. Efekt? Jędrula... usnął przy kolacji, a że rozbieranie z dziennych ciuchów obeszło go tyle, co zeszłoroczny śnieg, po prostu założyliśmy mu piżamę i położyliśmy do łóżeczka. Spał standardowo - do dziewiątej rano.

Kolejnego dnia przyspieszyliśmy wieczorny rytuał o kolejne pół godziny, a potem jeszcze o kwadrans. Efekt jest taki, że kolację dajemy młodemu ok. 18.30, potem jest kąpiel i przed ósmą wieczorem Jędruś zasypia. Zwykle jest tak zmęczony, że zapada w objęcia Morfeusza od razu po przytuleniu się do podusi z osiołkiem, raz czy dwa trzeba było jeszcze pobujać go w wózku, ale też tylko tak pro forma.

Nie jesteśmy jednak jakoś bardzo restrykcyjni. Jeśli widzimy, że Andrzejek naprawdę leci na mordkę, pozwalamy mu na to. Warunek jest jeden - musi usnąć sam, niezależnie od naszej normalnej domowej aktywności. Jeśli więc zaśnie przy odgłosach gotowania albo mycia naczyń - ok. Byle nie za długo. Zdarzyło się to w sumie 2 razy. Za pierwszym przespał prawie 2 godziny i wieczorem znów odstawił cyrk. Za drugim obudziłam go po ok. 40 minutach - wystarczyło, by zregenerować siły i spokojnie dotrwać do prawdziwego spania "po dobranocce".

Z tego, co widzimy, dla naszego bąbla nowy plan dnia jest optymalny. Jak się okazało, zmiany najpoważniej wpłynęły... na mnie, bo to ja nagle straciłam godzinę luzu, którą zwykle poświęcałam na takie przyjemności jak ogarnianie mieszkania czy gotowanie obiadów dla całej rodziny. Musiałam też nauczyć się bardzo dokładnie organizować ten czas synkowi, bo początkowo w godzinach dawnej drzemki bywał rozdrażniony i, jeśli choć przez sekundę poczuł się znużony, potrafił robić nieziemskie awantury.

Z perspektywy prawie miesiąca posiadania dziecka nieśpiącego w dzień i idącego spać wczesnym wieczorem (w porównaniu do posiadania dziecka śpiącego w dzień przez godzinę, idącego spać o 22.00 i zasypiającego parę minut przed północą), jestem mile zaskoczona. Nagle okazało się, że mam więcej czasu dla siebie i dla męża, dom już nie tonie w brudzie, bo małemu, kiedy już uśnie, nie przeszkadza nawet odkurzacz, jest kiedy ugotować, zmyć, poczytać, napisać, poprzytulać się, znajdzie się pewnie nawet czas na upieczenie czegoś (pierwsze jajeczno-nabiałowe ciasto od porodu, hurra!) na zbliżającą się rocznicę ślubu:D JEST SUPER!
A gdyby jeszcze andrzejkowe bunty trochę straciły na sile i temperament ciut stonował, byłabym najszczęśliwszą i najbardziej wypoczętą mamuśką pod Słońcem:)



14 komentarzy:

  1. ooo, no to faktycznie na plus! A i te rozdfrażnienia pewnie z czasem miną.Na pewno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już się powoli uspokajają.
      Cieszę się z tej zmiany, bo wcześniej prawie zdążyliśmy zapomnieć, co to takiego wolny wieczór...

      Usuń
  2. No to świetnie :)
    Ja mam z syna snem podobny problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, to może i u Was pora na męską decyzję?

      Usuń
  3. A wiesz, że mi też już pasuje to, że mała nie śpi. Nie muszę gonić do domu ze spaceru, bo zaraz drzemka, nie muszę biegiem gotować jak ona śpi, nie muszę siedzieć cicho w czasie jej drzemki bo mamy pokój z kuchnią tylko ;) Jak na początku strasznie mi brakowało tego 'wolnego' w ciągu dnia(a czasem bywało i 3h nawet heh) tak teraz dziwnie mi jak Isiek zaśnie. I też nie ma usypiania, tylko pytanie- chcesz to proszę, nie chcesz nie musisz :) No i wieczór taaaaki długi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Adaś przestał mi spać w dzień jak miał mniej więcej 1,5 roku wraz z wyrzuceniem smoka. Faktycznie też brakowało tej chwili dla siebie w ciągu dnia, ale zaczął szybciej chodzić spać wieczorem i szczerze powiedziawszy dla mnie było to lepsze. Jeśli zasnął sam to dobrze, ale nawet nie próbowałam go specjalnie usypiać. Z reszta od początku zasypiał sam więc ja kładąca się z nim żeby go uśpić to dla niego była mega frajda i powód do zabawy ;P Do dziś zdarza mu się paść na kanapie, ale jak zaśnie to śpi 2 bite godziny. Wtedy wiem, że mam go na najwyższych obrotach do godziny 22. A normalnie o godzinie 20 już raczej śpi.
    Co do poprzedniego mojego komentarza - służę pomocą, radą itp ;P Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mniej więcej tak jak u nas, choć Andrzejek jest dzieckiem bezsmoczkowym. Mieliśmy za to "trochę problemów" z usypianiem go (bujanie w spacerówce+koncerty pieśni legionowych), ale na szczęście i to przechodzi już do przeszłości:)

      Usuń
  5. No to super! Moje dziecię śpi w dzień parę razy ale krótko 15-45 minut, za to usypia wieczorem po 20.00 i śpi do rana. Czasem chciałabym, żeby pospała w dzień, gdy mam dużo roboty, ale nie można mieć wszystkiego. Wcześniej Twój synek bardzo późno usypiał, pewnie z jego zaśnięciem kończył się Twój dzień. Teraz masz chwilę dla siebie i możesz sobie odpocząć i jeszcze coś porobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako półroczny niemowlak Andrzejek spał podobnie jak Twoja córa - 2 albo 3 razy po 15 minut, czasem pół godziny. A czasem wcale. Spanie uregulowało nam się ok. roku, ale to było właśnie takie spanie jak wcześniej. Zdążyliśmy już zapomnieć, jak to jest wieczorem mieć czas na siebie. A teraz i małżeństwo jakby odżywa:D

      Usuń
  6. swietnie, nowa jakosc zycia:-) pozdrowienia od Anuli:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała:)
      A dla Ani również gratulacje za usypianie bez piersi:D
      Pozdrawiamy z Andrzejkiem

      Usuń
  7. Kurcze u nas drzemka w dzień pewnie będzie jeszcze dłuuugo. Milcia po około 4-5 godzinach od wstania jest taaak znużona, że musi usnąć, bo płacze i jest maruda jakich mało. Tylko, że my jeszcze się karmimy, więc mała pocyca trochę i pada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę zazdroszczę Wam karmienia, mój mały zrezygnował sam i to tak łatwo... Uwielbiałam karmić piersią, nawet małego śpiocha:D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...