wtorek, 3 września 2013

Głęboka woda

Źródło: Google

Ten post to prośba o radę - jak dać radę?
Ledwie wróciliśmy do siebie, a już zostałam z bąkiem sama. Niby nic nowego - miliony mam opiekują się przecież swoim przychówkiem w czasie, gdy tatusiowie pracują na utrzymanie rodziny.

Na co więc narzekam?
Ano na to, że zostałam sama z psocącym przychówkiem, rozpakowywaniem gratów po ponad miesiącu poza domem i pustą lodówką. W ósmym tygodniu ciąży, która już zdążyła dać powody do obaw.

No bo jak tu załadować dziecię do fotelika do karmienia, kiedy nie wolno dźwigać?
Jak tu sprowadzić je po schodach, kiedy nie wolno się schylać? No i jak upilnować żywe srebro, kiedy nie można biegać? O takich atrakcjach jak na przykład mdłości, zawroty głowy i bóle krzyża już nie wspominając...

Nie wiem, jak poradziłabym sobie, gdyby mój mąż np. jeździł do pracy za granicę. Nie było go tylko parę godzin,  a kiedy wrócił, i tak marzyłam tylko, żeby wszyscy się ode mnie odstosunkowali.
A czekały jeszcze zakupy i gotowanie;p

Jakieś rady dla mamy, która musi robić wszystko po staremu, a nie może się forsować?



PS. Teraz jędruś poszedł spać, ale jeszcze niedawno tak oto mi pomagał:


Halo,  mama nie może teraz rozmawiać...


Nie pytajcie, jak wspiął się na stół, nawet nie zauważyłam, kiedy to się stało. Tooo byyył moooment;p

13 komentarzy:

  1. niestety nie mam żadnej dobrej rady, ja ledwo ciągnę przy jednym dziecku. zawsze chciałam mieć ich więcej, ale sama nie wiem jak mam dać radę być w ciąży i się zajmować maluchem. trzymam za Ciebie kciuki i jestem myślami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz nie za ciekawie, a może ktoś z najbliższej rodziny mógłby Ci pomóc? Mąż niech sprząta po pracy, a Ty możesz robić obiad na kilka dni, mrozić. A jeśli chodzi o starszego brzdąca, to nie mam pomysłu, chyba musisz się z tym zmierzyć, choć jest Ci ciężko, chyba że ktoś będzie przychodził Ci pomagać, żebyś jak najmniej dźwigała. Trzymaj się i dużo zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Mąż naprawdę dużo mi pomaga. Jego mama mieszka piętro wyżej i taż często do nas zagląda. Najgorzej jest od rana do popołudnia, kiedy jestem z młodym zupełnie sama. A młody ma właśnie fazę wszystkiego na nie. Tymczasem zaciskam zęby i modlę się o młodszą pociechę, latając z obiadem za starszą;p

      Usuń
  3. Ahhh dobrze jednak , że takiego Malucha mam jednego
    Dużo zdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpuść sobie: nie lataj za nim z talerzem, jak zgłodnieje sam przyjdzie. Nie wiem jak tam u was jest, ale może jest jakieś miejsce przy którym może jeść np jakaś ława ( tak żebyś nie musiała go podnosić). Zabezpiecz dom tak żebyś nie musiała ciągle za nim biegać, kanty można obkleić jakimiś miękkim materiałem nie trzeba od razu kupować w sklepie. Mam nadzieję, że trochę Ci pomogłam.
    ps ja mam dwójkę i później są inne problemy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też ledwo daję radę z jednym, na dodatek niechodzącym jeszcze... obiady mam pomrożone na tydzień, bo gotuję w weekendy, sprzątam gdy teściowa wyprowadza czasem Karolka na spacer.. trzymam kciuki i wielki respect dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie mieszkamy gdzieś bliżej siebie, pomogłabym Ci albo przy zakupach, albo przy młodym. Trzymam mocno kciuki, żebyście dali radę jakoś przetrwać ten początek i oby dalej było troszkę łatwiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Łatwo nie jest, ale już się jakoś wypracowujemy sobie nowy nowy tryb funkcjonowania. Ile mogę, tyle robię, kiedy jest mąż - żeby on mógł w tym czasie spacyfikować Andrzejka. A kiedy pana i władcy nie ma, w zasadzie wszystko - od karmienia po zmianę pieluchy - załatwiamy na podłodze.
      Jak na zbawienie czekam na drugi trymestr, z poprzedniej ciąży pamiętam go jako sielankę:)

      Usuń
  7. Bo natura tak to wymyśliła, że jak mąż po zwierzynę wychodzi, to kobieta z innymi kobietami w kręgu zostaje. Wtedy można rodzic i wychowywać. Teraz mąż wychodzi, a my same i takie sytuacje nie powinny się zdarzać - to wbrew naturze. tyle sobie możemy popisać, a trzeba się i tak schylić, podnieść... Wspieram duchowo i wierzę w Ciebie!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. No ciezka sprawa, ja jak byłam w drugiej ciąży to Wiki miała już 3,5 roku więc opieka nad nią nie była już uciążliwa,pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...