czwartek, 5 września 2013

Całusy od starszaka i awans młodszego:)

Dziś spotkało mnie to, na co czeka chyba każda mama.
Andrzejek dał mi buzi:)  I to zupełnie fachowo:D
Nikt go do tego nie nakłaniał, nauczył się pewnie obserwując rodziców. Ot tak podszedł do mnie rano, zarzucił mi łapki na szyję i bardzo delikatnie cmoknął w policzek.
Rozczulił mnie, słodziak mały:)
Żeby nie było tak pięknie, skubany oczywiście szybko się zorientował się, że całusy łagodzą obyczaje - i już po południu próbował nas w ten sposób zmiękczyć, gdy chciał wleźć na stół i bawić się kluczami albo uprosić o dodatkowe  kiszone "ogóki".


Zmiany również u mojego Juniora. Dzisiaj, z końcem ósmego tygodnia ciąży, awansował z zarodka na płód. (swoją drogą nie lubię, gdy ginekolodzy używają słowa "płodzik", zdecydowanie wolę, gdy od początku mówią o "dziecku"). Zobaczymy, jak moje dziecko zapozuje panu doktorowi podczas wtorkowego USG;p
Oczywiście ta zmiana w praktyce nie zmienia niczego - ja nadal kocham i drżę o moje maleństwo, a ono nadal bojkotuje moje posiłki, szczególnie te "zdrowe", zawierające jakąkolwiek surowiznę. Najlepiej wchodzi mi słony do bólu twarożek ze śmietanką - właściwie nie ma takiej ilości, której bym sobie odmówiła. To dla mnie nowość, bo w żadnej z poprzednich ciąż nie miałam "zachcianek"- staram się solić normalnie, ale to nie to samo...
Młodzież nie lubi też pachnących kosmetyków i zapachów dochodzących z kuchni.
Na dokładkę znów mam nieodparte wrażenie, że to dziewczynka. Czyżbym więc miała zostać mamą dwóch synów?

11 komentarzy:

  1. Świetne uczucie czekać na taką malotkę, ani sie obejrzysz a to drugie maleństwo będzie ci dawać buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie, buziaki z dwóch stron naraz! Nie mogę się doczekać:D

      Usuń
  2. też nie lubię tego medycznego nazewnictwa. podziwiam Cię, że tak lekko piszesz o swoich dolegliwościach - jesteś naprawdę dzielna. ja to już dawno wylałabym tysiąc narzekań na blogu ;) miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki PR. Lubię uchodzić za pogodną i sympatyczną;)

      Usuń
  3. Oooo jak słodko z tym buziakiem!:) Nie mogę sie doczekać, kiedy K. zdobędzie się na taki, muszę jeszcze z tego co piszesz, poczekac mniej wiecej rok:)
    U siebie pierwsze trzy miesiace ciazy wspominam okropnie. Na Rynku czułam zapach z każdej kebabowni i restauracji, odrazajacy zapach. Codzienne mdłości i wymioty. I całkowity odrzut na widok, smak pomidorów! Kosmetyki też odpadały:)
    Trzymaj się dzielnie! Jestem z Tobą myślami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem, może nie aż rok. Mój synek nigdy nie należał do wylewnych. Dopiero teraz się rozkręca:D

      Usuń
  4. Jakie słodkie :)
    Tez na takiego buziaka czekam :D
    Ja mialam zachcianke typu jedno jablko dziennie i lody :)
    Jedyne co mi cała ciaze dokuczalo to potworna zgaga po wszystkim co zjadlam badz wypilam. Nawet po wodzie... plakalam z bolu. pomagala wygazowana coca cola i gumy mocno miętowe.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczekasz się:)

      Ja na zgagę cierpiałam w drugiej połowie poprzedniej ciąży. Pomagało mi tylko mleko, więc piłam je w strasznych ilościach. Potem miałam jeszcze większą zgagę, więc piłam jeszcze więcej mleka i tak w koło Macieju;p

      Usuń
  5. ooo takie buziaki są cudne! a zwłaszcza niespodziewane, na ulicy, podczas zabawy w piasku, albo po ucieczce mamie na drugi koniec deptaka ;) Nic nie jest w stanie tak mocno rozczulić jak taki spontaniczny buziol od dziecka :)
    ja w ciąży miałam zachciankę na keczup. mogłam go jeść łyżkami prosto ze słoika. chyba nie będzie dziwne jak powiem, że córka też umiłowała sobie ten dodatek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to moje biedne bobo zniesie niesłone zupki przez rok...;p

      A buziaki niestety nie są już tylko dla mamy. Dziś Andrzejek wycałował nie tylko babcię, ale i rówieśnicę na placu zabaw;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...