wtorek, 20 sierpnia 2013

Złośniiico!

Źródło: s583.photobucket.com
Jestem nie do zniesienia.
A przynajmniej wszyscy w domu tak twierdzą.

Jestem absolutną mistrzynią w konkurencji: przechodzenie miedzy śmiechem, płaczem a złością w jednostce czasu.
Na dodatek bodźce wywołujące te reakcje wydają się w najlepszym razie nieadekwatne.
No bo kto normalny cieszy się, że musi rano przytulić toaletę, minutę później złości się na utrwalacz, że toksyczny i przez to nie może sobie pomalować kolczyków zrobionych w czasach błogiej nieświadomości, a jeszcze chwilę potem płacze, że mąż/żona go nie kocha, bo za długo rozmawia przez telefon?
Źródło: Google




Staram się nad tym panować, ale średnio mi to idzie. A właściwie w ogóle mi nie idzie.

Co moment właściwie bez powodu wybucham złością lub płaczem, a potem muszę wszystkich dookoła przepraszać - bo  aż wstyd mi za własne zachowanie.




    
Źródło: Google







Dziwi mnie to. Nie pamiętam u siebie takiego "temperamentu" w poprzedniej ciąży.
Miałyście tak może?

Powiedzcie, że nie jestem sama, pliiis;p

5 komentarzy:

  1. He,he, no niestety ani przy pierwszej,ani przy drugiej ciąży nic takiego mnie nie spotkało :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihihi nie nie jesteś sama ja miałam tak samo, do teraz mi moja miłość wypominki robi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. też tak miałam ;)
    ba! bez ciąży też mam takie humory, zwłaszcza tuż przed @ :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest nas już trzy. Możemy pomyśleć o założeniu Elitarnego Klubu Złośnic;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...