niedziela, 11 sierpnia 2013

Mała czarna dla Andrzejka;p

Odwiedziła nas dzisiaj moja koleżanka z dwoma córeczkami - jedna półtora roku starszą, a drugą pół roku młodszą od Andrzejka. Dzieciaki o dziwo dość szybko znalazły wspólny język i zajęły się sobą. Po raz pierwszy odkąd Jędruś się urodził mogłam, nie ruszając się z domu, niemalże zapomnieć, że mam dziecko i najspokojniej na świecie plotkować z koleżanką. Ponieważ pogoda była ładna, impreza szybko przeniosła się do ogrodu, gdzie bawiliśmy się niemalże do zmroku. Gdy Dziewczyny postanowiły już wracać do siebie, my, pożegnawszy się z nimi, również skierowaliśmy się w stronę domu. Na zakończenie tego miłego dnia akcent humorystyczny. Mąż, człapiąc od furtki do domu, przeciągnął się teatralnie i ziewnął: "Herbaaaty...". Sekundę później wyprzedził go pędzący jak torpeda Andrzejek, wołając: "Kaaawy! Kaaawy!"...

Swoją drogą zastanawiam się - jak to jest, że mój nadpobudliwy, nerwowy mały niejadek przy gościach staje się spokojny, serdeczny i z uśmiechem wcina wszystko, co mu się podetknie?

3 komentarze:

  1. haha to ci kawosz z Andrzejka :D

    a w gościach czy przy gościach to dzieci zawsze są aniołkami ;) nie znasz tej zasady? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miał atrakcje i kompanów do zabawy! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mam podobne obserwacje z zycia rodzinnego. Jedyny czas, kiedy nie musze sie zajmowac Ania to zabawy z innymi dziecmi :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...