środa, 14 sierpnia 2013

Koniec wielkiej przygody, czyli o karmieniu piersią

Dokładnie tydzień temu ostatni raz nakarmiłam Andrzejka piersią. Od tamtej pory mały, nawet jeśli w nocy obudzi się z płaczem, konsekwentnie odrzuca mamine mleko. Cóż, wygląda na to, że mój mały synek dorośleje...

Od początku nie było nam łatwo. Młody urodził się po terminie, duży i silny. Przystawiono mi go do piersi niemal od razu, zanim jeszcze wybudziłam się z narkozy po cc, ale nasze pierwsze samodzielne próby karmienia i tak były drogą przez mękę. Mały pierś chwytał bardzo płytko, ssał może minutę lub dwie i zasypiał, mamlając od czasu do czasu brodawkę. Położne przychodziły przystawiać go na każde karmienie - co 2-3 godziny i nawet im nie szło wcale gładko. Były eksperymenty z pozycjami, kapturkami, sposobami pobudzania dziecka... pół godziny przystawiania na góra 10min. ssania. Mały niby na wadze przybierał, ale przecież musiałam jakoś nauczyć się sama sobie radzić...

Po 4 dniach w szpitalu i 2 w domu miałam serdecznie dość. Właśnie zaczynał się nawał, moje piersi przypominały wielkie czerwone kamienie, zmordowane brodawki tryskały mlekiem pomieszanym z krwią, a Jędruś odmawiał ssania. I kiedy wydawało mi się, że nie pozostaje mi już nic, tylko płakać razem z moim głodnym dzieckiem, niebiosa zesłały mi anioła. Kuzynka poleciła mi położna laktacyjną, z której pomocy korzystała, gdy sama miała podobne problemy. Położna przyjechała jeszcze tego samego dnia i w 2 godziny dokonała czegoś, co nie udało się dotąd ani mnie, ani położnym na oddziale, które miały przecież pod opieka kilkadziesiąt mam z dziećmi i nie mogły poświęcić nam dużo czasu. Ta położna obejrzała Andrzejka, włożyła mu palec do buzi, pomasowała języczek, a on... zaczął ssać jej palec. Prawidłowo. Pod koniec tej wizyty, zgodnie z jej wskazówkami, sama przystawiłam synka do piersi, a on ssał bite pół godziny:)

Kłopoty ze ssaniem się skończyły, ale ich miejsce szybko zajęły nowe.
Trzytygodniowego Andrzejka zaczęły dręczyć kolki. Nie pomagały leki, herbatka dla mamy, wyeliminowanie z diety wszystkiego, co może wzdymać, masaże, suszarka, katerery doodbytnicze  ani "winda" (bardzo powolne przysiady z dzieckiem ułożonym pionowo). Trochę pomagała kąpiel, ale też nie na długo. Ataki dzikiego wrzasku zaczynały się punkt 16-ta, a kończyły przy dobrych wiatrach o 22., a czasem i po północy. Prężył się, wił jak opętany, zwijał w kłębek, odpychał od piersi. Karmienie go stało się koszmarem. Kolki te okazały się potem objawem skazy białkowej. Ustały następnego dnia po przejściu przeze mnie na dietę beznabiałową.

No właśnie - dieta. Gdy Andrzejek miał 2,5 miesiąca, rozpoznano u niego alergię na mleko krowie, a potem również na jajo kurze. Miałam do wyboru odstawić go od piersi albo przejść na dietę eliminacyjną z wykluczeniem wszelkich produktów mlecznych, mięsa wołowego i cielęcego oraz wszystkiego, co zawiera białka jaja kurzego. Na wszelki wypadek zakazano nam również jedzenia ryb. Wybrałam to drugie, choć oznaczało to naukę gotowania praktycznie od zera. No, ale czego się nie robi dla dziecka... Na takiej diecie byłam do 10. miesiąca życia Andrzejka. Wtedy udało się podać mu wołowinę, cielęcinę i rybę, więc i mój jadłospis mógł się o nie wzbogacić.

Niektóre mamy odstawiają swoje dzieci, gdy te zaczynają ząbkować. I ja bywałam przez mojego synka gryziona, ale szybko ukróciłam ten proceder zabieraniem piersi, gdy tylko mały wbił w nią ząbki. Wystarczyły 3 przedwcześnie zakończone karmienia, by 9-miesięczny właściciel 6-ciu siekaczy pojął, o co chodzi.
Dla mam, które właśnie przeżywają ten etap lub maja go przed sobą - najważniejsze jest opanowanie i konsekwencja - spojrzenie prosto w oczy i stanowcze "nie wolno gryźć mamy" połączone z wsunięciem małego palca w kącik ust dziecka i zabraniem piersi. Okrzyki bólu mogą tylko przestraszyć dziecko, a gwałtowne szarpanie - spowodować jeszcze mocniejsze zaciśnięcie szczęk.

Po skończeniu 10 miesięcy Jędruś zrezygnował całkowicie ze ssania piersi w dzień. Zostało nam karmienie bezpośrednio po przebudzeniu, tuż przed snem i jedno lub 2 karmienia nocne. Ilość pokarmu gwałtownie spadła i, bojąc się o swoją laktację, zaczęłam raz dziennie odciągać pokarm. Udawało się zebrać ok. 150-200ml, więc, jeśli Jędruś nie chciał go pić, robiłam mu na nim wieczorną porcję kaszki.Ranną dostawał już na Bebilonie Pepti.  Zaprzestałam tego może ze 2 miesiące temu widząc, że mleka i tak jest coraz mniej i nie starcza już nawet na pół porcji kaszki.

Roczny synek odstawił ranne karmienie. Miesiąc później odechciało mu się też picia maminego mleka na dobranoc - tak odpadło nam ostatnie karmienie "na trzeźwo".
Doszłam wtedy do wniosku, że w naszym karmieniu rozpoczął się nowy etap: taki, w którym to mnie zależało na tym daleko bardziej niż dziecku. Karmiłam go jednak dalej - przystawiałam go do piersi za każdym razem, gdy w nocy robił się niespokojny, zwykle 3-4 razy. Za każdym razem ssał "na śpiocha" ok. 3-5minut, po czym odpływał i pozwalał się odłożyć.

W 15 miesiącu spotkała nas wielka radość. Dietę Andrzejka udało się rozszerzyć o  masło, sery, kefir i jogurt. Ograniczeniem nadal pozostało białko i żółtko jaja, ale moja drakońska dieta stała się już zupełnie do wytrzymania. Teraz mogłam już karmić i karmić, choćby nawet do osiemnastki:)

Karmienie udało nam się utrzymać do ubiegłego tygodnia, kiedy Andrzejek, nawet przez sen, odmawiał piersi, ale nigdy nie pogardził niekapkiem z wodą. Mam swoje podejrzenia co do powodu tego nagłego odstawania, ale na razie to tylko moje przeczucia, więc ciężko nadać im jakiekolwiek znaczenie.

Tak czy inaczej, wytrzymaliśmy 16,5 miesiąca. Andrzejek wydaje się zupełnie tego nie żałować, ale jego mamie będzie brakowało tych pięknych chwil naszej największej bliskości...
Zdecydowanie do powtórki przy następnej okazji.
Może uda się jeszcze dłużej;P

Na razie pozostały mi tylko wspomnienia i ten widok pod powiekami...






4 komentarze:

  1. jesteś bardzo ale to bardzo wytrwała mamusią:)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie opisałaś swą mleczną drogę :) ja żałuję właśnie, że nie skorzystałam z usług doradcy laktacyjnego, myślę, że wtedy moje karmienie potoczyłoby się inaczej. przy następnym dziecku na pewno to zrobię. rośnie Andrzejek na małego mężczyznę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pełna podziwu, że wytrzymaliście tak długo. My jesteśmy właśnie na etapie karmienia piersią głównie rano i wieczorem. Buteleczka niestety podoba się Gabrysi bardziej, a im bardziej jest głodna tym z większym krzykiem odmawia piersi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko życzyć Ci powodzenia:) Trzymam za Was kciuki.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...