niedziela, 4 sierpnia 2013

Ciekawy przypadek Andrzeja D.

 Kupiła matka dziecku




Podobno łatwo zmywalne, nietoksyczne i niechińskie. Ucieszyła się matka, bo nawet drogie nie były - niecałe 6zł.
Przez kilka dni leżały nietknięte. Pogoda była piękna i dziecko większość czasu spędzało w piaskownicy, nad rzeką albo na krajoznawczych wycieczkach z rodzicami.
Aż do dziś - na polu zaduch nie do zniesienia, nosa nie chce się z domu wystawić, więc w ramach kreatywnego spędzania czasu, flamastry poszły w ruch.

Wspólnymi siłami mamy, Jędrusia i jego trochę starszej koleżanki powstało istne arcydzieło:




ale mojemu małemu następcy Matejki to nie wystarczyło. Ozdobił meble w pokoju wujka...

Może zacznę projektować meble?


a także podłogę i kubek, z którego popijał w czasie pracy - ot tak, w celu sprawdzenia zmywalności flamastrów.
Rzeczywiście - by zetrzeć malunki z podłogi, kubka i wujkowej meblościanki wystarczyła wilgotna szmatka.

Gorzej z samym Artystą. Po niezbyt skutecznych próbach mycia wodą, chusteczkami nawilżanymi oraz płynem do kąpieli, nasz nadworny medyk rozpoznał u niego flamastrzycę i orzekł, że najlepszym na nią lekarstwem jedynie muł rzeczny być może;p

Cóż więc robić - po drzemce nie pozostaje nam nic innego, jak znów zdobywać brzegi Jasiołki:)

A tu objawy Jędrusiowej przypadłości:




2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...