środa, 31 lipca 2013

Synku, oddawaj moja urodę! ;p

Po wczorajszej powadze dziś temat mniej ważki, bo typowo babski. "Urodowy".

Śmieszy mnie wróżenie z kształtu brzucha. Ja w ciąży raczej nieźle wyglądałam, więc w kółko słyszałam, że będzie chłopiec, bo nie odebrał mamie urody. I rzeczywiście, urodził się chłopiec, ale znaczną część urody mamie zabrał.
Tyle, że dopiero po przyjściu na świat.

Było już o brzuszku po ciąży, a o tym, że po zrzuceniu 20kg w 6 tygodni moja buzia postarzała się o dekadę w ogóle nie ma co wspominać.
Tym razem będzie więc o włosach - najpierw mojej progenitury, a potem i moich własnych.

Czytając posta na którymś blogu (chyba na "Oczekując"), znalazłam żartobliwe zdanie, że córka autorki ma bujną fryzurę, bo wyssała włosy swojej mamie - której podczas pierwszych miesięcy karmienia wypadały one na potęgę. No cóż, mój synek ssakiem nadal jest, ale w dziedzinie włosów jak dotąd niespecjalnie się dorobił - może za mocno trzymają się maminej głowy?

Andrzejek urodził się z główką omszoną delikatnymi jasnobrązowymi włoskami, które z tyłu były całkiem długie. Mąż śmiał się nawet, że wygląda jak łysiejący 50-latek.



 Z czasem te włoski niemal zupełnie się wytarły, a ich miejsce zajęły równie delikatne włoski w odcieniu bardzo jasnego blondu.



Tak jest do chwili obecnej - kłaczki mojego synka są widoczne tylko z bardzo bliska lub pod światło, a zwykle wygląda jakby miał fryzurę inspirowaną Kojakiem.





Sprezentowany przez babcię szampon chyba się przeterminuje...


Ja włosy, odkąd mi w końcu w wieku tych 2 lat wyrosły,  praktycznie zawsze miałam długie - ścięto mi je tylko raz, kiedy przyniosłam z przedszkola pasażerów na gapę.
I kręcone.
Moja mama śmiała się, że można je traktować jak higrometr i przewidywać deszcz z dokładnością do godziny.




Jako nastolatka nie lubiłam swoich loków. Strasznie się plątały i przy rozczesywaniu przechodziłam prawdziwe katusze. Stawałam na głowie - prostowałam naciągając je szczotką podczas suszenia  pod suszarką, spałam w gładkim koku, wcierałam w nie tonę maminej pianki... a skutek był, hmm, krótkotrwały.


MB Zielnej, rok 2003

Swoje kędziorki polubiłam dopiero na studiach, kiedy zauważyłam, że takie włosy bardzo podobają się chłopakom;) Od tej pory zaczęłam cudować w drugą stronę i robiłam co mogłam, żeby podkreślić ich skręt.




Jeśli tylko udało się odpowiednio je ułożyć, w ogóle nie potrzebowałam ich stylizować. Nawet na mój własny ślub uczesała mnie Matka Natura. Wystarczyła odrobina serum wygładzającego i swoją zamówioną wizytę u fryzjerki mogłam ustąpić przyszłej teściowej;)




W czasie ciąży na mojej głowie zaczęło się dziać coś dziwnego. Piękne sprężynki zaczęły się prostować i sterczeć - każdy kosmyk w inną stronę. Na domiar złego włosy stały się właściwie nie do ułożenia.


Słyszałam wcześniej o takich przypadkach i miałam nadzieję, że po porodzie moje fryzura powróci do dawnej formy. Tak się jednak nie stało. Kiedy urodziłam Andrzejka moje włosy wyprostowały się już całkowicie i nie dają się kręcić nawet na wałkach:( A podobno chłopcy nie odbierają matce urody...

tuż po porodzie

Z miesięcznym synkiem
14 miesięcy po porodzie

Jędruś, oddawaj moje loczki! Ale już!

9 komentarzy:

  1. piekne zdjecia i piekna mama po i przed porodem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale to dziwne, że Ci się włosy wyprostowały :) nigdy o tym nie słyszałam. natomiast mówi się, że gdy ma się zgagę w ciąży, to dziecię będzie miało dużo włosków. miałam zgagę i Milenka wyszła z włosami nawet na ramionach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam zgagę. Nie pomogło;p

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. he,he mój mąż jak był malutki to miał jasne, kręcone włoski, więc jak bylam w ciązy to marzyłam o córeczce z takimi włoskami,a moje dziewczynki urodziły sie z czarnymi włosami, teraz im wyjasniały, ale są tak proste, że żadna prostownica jest nam niepotrzebna :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowita sprawa z tymi loczkami!! Ja właśnie zaczynam mieć problemy z włosami, wychodzą garściami, ech :((
    A z tym zabieraniem urody to przesadziłaś ;) Żadnego braku nie odnotowałam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite są zmiany ;) aż nie chce się wierzyć.
    Słyszałam o tym, że córki wysysają urodę z Mamy ;) coś w tym jest, bo pamiętam jak moja kuzynka była z córką w ciąży i wyglądała okropnie staro, przypominała 10 lat starsza kobietę, okropnie przypominała swoją mamę.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. drugiaciąża i drugi synek już bezpowrotnie zabał mi urodę.;) ale pocieszam się że cały mój urok i zajebistość władowane są w MIchałka a włosy....

    grubo po roczku zazęły odrastac.i niestety tylko radykalne ścięcie uratowałó mnie prze wyłysieniem, potem witaminy jakieś ze skryzpem brałam ale i tak nie dawałó to efektu odpuściłam sobie bo i tak uroku nier ma to co mi z włosów......ale po roczku zaczęłó powli być corasz lepiej gęstość obijeość jakość wlosow wszystko zaczełó sie poprawiać zaczeły powioli odrastac trzeba czasu czasem bardzo dużo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja właśnie jestem w ciąży z drugim synkiem, to co to będzie;p

      Pierwszy włosów mi nie wyssał, nie wypadały, nadal są gęste i puszyste, tylko tych sprężynek trochę żal. No ale w sumie pal licho sprężynki, oponkę i kurze łapki, byleby obaj zdrowi byli:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...