poniedziałek, 1 lipca 2013

Kosmetyka atopika czyli moje alergiczne boje

Dziś co nieco o tym, jak dbać o skórę dziecka z atopowym zapaleniem skóry. Będzie trochę teorii i trochę moich własnych doświadczeń.  By było prosto i bardziej przejrzyście, oparłam się na tym artykule.

AZS jest dla chorych źródłem wielu stresów. Pierwszy to silny świąd, z powodu którego dziecko może budzić się w nocy nawet kilkanaście razy. Dziecko intensywnie się drapie, a uporczywe drapanie uszkadza skórę, sprawiając, że wnikają w nią bakterie (np. gronkowiec złocisty), zanieczyszczenia bądź alergeny, pogłębiając stan zapalny.

Kolejny to wygląd skóry. Czerwona, pokryta wysypka i łuszcząca się bywa powodem wstydu.

Wreszcie, im cięższy przebieg AZS, tym większe prawdopodobieństwo, że pojawia się również inne formy alergii, jak alergiczny nieżyt nosa czy astma oskrzelowa.

PIELĘGNACJA SKÓRY

Choć w fazie remisji AZS jest stosunkowo niekłopotliwy, życie z nim w fazie zaostrzenia do łatwych nie należy. Przede wszystkim wymusza na chorych specjalny tryb życia, bowiem ich skóra wskutek nieprawidłowego metabolizmu lipidów naskórka, jest pozbawiona naturalnej bariery ochronnej – staje się przesuszona i wymaga systematycznej pielęgnacji odpowiednimi preparatami.
Dziecku z AZS nie pomoże zwykły balsam do ciała. Jego skórę trzeba natłuszczać emolientem (czyli dosłownie: zmiękczaczem) – preparatem, który pomaga wytwarzać na skórze film lipidowy zabezpieczający przed nadmierną utratą wody i wzmacniający barierę lipidową. Efekt działania emolientów utrzymuje się ok. 4 godzin, dlatego te zabiegi trzeba często powtarzać. Emolientów w postaci żelu, emulsji lub olejku używa się również do mycia.

Emolientów na rynku jest coraz więcej. Każda szanująca się firma produkująca kosmetyki do ciała chce mieć w ofercie taki preparat. Najczęściej głównym składnikiem takich płynów do kąpieli (np. Oillan, Oilatum, Emolium) jest ciekła parafina – świetnie natłuszczająca, ale posądzana o blokowanie porów i uniemożliwianie skórze oddychania. Są też inne – na bazie olejów roślinnych np. Balneum Baby Basic, którego głównym składnikiem jest olej sojowy, w Emolium występuje też masło shea, inne zawierają np. olej canola. Fantastyczne działanie natłuszczające mają oleje lniany i konopny. Są one jednak używane głównie (choć nie  tylko) w kosmetykach do smarowania (maść i krem konopny, cała gama produktów Linomag i Linoderm). Wybierając preparat dla dziecka, warto kierować się nie tylko składnikiem głównym, ale też substancjami pomocniczymi – jak najmniej powinno być substancji zapachowych, konserwujących, pianotwórczych. Wspaniale opisała to Sroka – o tu. Pamiętać jednak trzeba, że nie ma preparatu idealnego i nawet te najlepsze nie będą odpowiednie dla wszystkich. Mojego łobuza uczulił na przykład kwas cytrynowy w wychwalanej przez pediatrów i dermatologów serii Emolium, a emulsja Balneum nie dawała wystarczającego natłuszczenia. Z powodzeniem stosujemy za to płyn natłuszczający Ziajka, a synkowi nie przeszkadza ani parafina, ani substancje zapachowe, występujące tam gromadnie.

Dziecko powinno kąpać się raz dziennie przez maksymalnie kwadrans w ciepłej wodzie z dodatkiem emolientu. Po kąpieli ciało trzeba delikatnie osuszyć, przykładając do skóry ręcznik, i od razu nałożyć preparat natłuszczający. Paznokcie muszą być krótko obcięte, żeby dziecko, drapiąc się, nie narobiło sobie ran.

W tym miejscu podam schemat, który sprawdza się u nas na tyle dobrze, że jak dotąd uniknęliśmy silnych leków. Zdaję sobie jednak sprawę, że każdy przypadek jest inny i podkreślam: każdy nowy kosmetyk lub domowy sposób pielęgnacji pasowałoby skonsultować z prowadzącym dziecko alergologiem lub dermatologiem.:

Kąpiel. W pierwszej fazie zaostrzenia, jeśli nic się nie sączyło i nie ropiało (raz nam się takie zaostrzenie trafiło, wtedy przed typową kuracją trzeba było zaleczyć nadkażenie maścią z antybiotykiem) kąpaliśmy synka w kleiku z nasion lnu. Gotowałam ok. ½ litra gęstego kleiku i wlewałam go do wanienki. Nie dodawałam już nic innego. Po kąpieli okolice intymne przemywałam jeszcze przegotowaną wodą. Kiedy zauważałam pierwsze oznaki poprawy, wracaliśmy do naszej Ziajki.

Smarowanie: w dzień co 3 godziny (w praktyce przy każdym przewijaniu) i w nocy za każdym razem, kiedy dziecko się wybudzało. Czasem raz, czasem osiem. Do smarowania (niezbyt grubo) używaliśmy: balsamu natłuszczającego (u nas był to Oillan z podstawowej serii) na całe ciało, kremu nawilżającego do buzi – na skórę niezmienioną (mamy nawilżającą Ziaję z serii AZS – ten baz mocznika) i maści natłuszczającej na miejsca zmienione chorobowo. Przez pierwszy tydzień-dwa stosowaliśmy maść recepturową:
Rp.
Vit. E liq              10 ml
Vit. A liq              10 ml
Lanolini
Vaselini albi
Aquae dest. aa ad 100,0
M.f.ung,
potem do całkowitego ustąpienia zmian zamiennie Linoderm Plus z alantoiną (stosujemy go też stale na pupę) i maść konopną (droga jak cholera, ale dobra). Po 2-3 tygodniach było po sprawie.

Wyjście na pole – jeśli jest mróz, chłód lub wieje, na całą buzię nakładamy krem ochronny nie zawierający w składzie wody. U nas w tej roli znów Linoderm z alantoiną. Obowiązkowo stosujemy krem ochronny z filtrem mineralnym 50+, ale raz dziennie wystawiam synka na niezbyt intensywne słońce bez tego kremu. Te 15-20 min. jest potrzebne dla wytworzenia witaminy D.

Po ustąpieniu zaostrzenia smarujemy już tylko raz dziennie Oillanem – z początku całe ciało, a po paru tygodniach tylko te miejsca, w których wcześniej występowały zmiany (u nas cała przednia powierzchnia nóg, kark i łokcie). I tak aż do następnego razu.

Moje rady kosmetyczne:

1) Znajdźcie wśród bliskich dziecka osobę, która ma najwrażliwszą skórę, która zgodzi się pełnić rolę królika doświadczalnego i kilka razy przetestuje na sobie każdą nowość przeznaczoną dla dziecka. U nas jest to moja mama, również cierpiąca na AZS. Żałuję, że nie wpadłam na to, zanim wykąpaliśmy Andrzejka w zachwalanej przez wszystkich lekarzy emulsji Emolium. Po wyjęciu z wanny wyglądał jak po zdrowaśce w piecu.

2) Bądźcie konserwatystami – trzymajcie się tego, co sprawdziliście, dopóki działa. Lepsze jest wrogiem dobrego. Jeśli Wasi faworyci przestają pomagać, patrz punkt 1

3) To, co dobre, nie musi być i często nie jest drogie. U nas hitem jest maść recepturowa (8zł) i maść na bazie Linomagu za niecałą dychę. Szukajcie jak najprostszych składów z jak największą ilością substancji nawilżających i natłuszczających i jak najmniejszą ilością substancji pomocniczych.

UBRANIE

Również odzież musi spełniać pewne kryteria: być przewiewna, najlepiej z bawełny, w jasnych kolorach (barwniki do farbowania tkanin też mogą uczulać co wrażliwszych delikwentów).

Ubrania trzeba prać w hipoalergicznym proszku lub płatkach mydlanych (ale z własnego doświadczanie nie polecam orzechów piorących – mojego synka uczuliły, pomijając fakt, że nie doprały białych ubranek), dokładnie płukać i prasować. Pomocnym gadżetem jest tu pralka ze specjalnym programem „alergicznym”. Jest to program dłuższy, piorący w wyższej temperaturze (zwykle 60 stopni) i mający kilka (nasz Electrolux ma 4) cykli płukania zwiększoną ilością wody.

Kiedy trzeba podać leki 

U większości dzieci symptomy choroby zanikają najpóźniej pod koniec okresu dojrzewania. Ale niemal jedna trzecia walczy z tą chorobą całe życie. Są okresy, kiedy można o niej zapomnieć, ale są też fazy jej zaostrzenia. Wówczas konieczne jest specjalistyczne leczenie. Metody zależą od wieku dziecka i stanu jego skóry. 

-Jeśli dokucza tylko swędzenie, lekarz zaleca leki przeciwhistaminowe.

-Dzieciom, które tak drapały skórę, że doszło do zakażenia bakteryjnego, trzeba podać antybiotyk – w większości przypadków wystarczy dwa razy dziennie smarować zmiany maścią. Uwaga!!! Dzieci stosujące maści z antybiotykami powinny być szczególnie chronione przed światłem słonecznym, by uniknąć reakcji fotochemicznych, których produkty mogą pogorszyć objawy alergii. Najlepiej nie pokazywać dziecka słońcu między 11 a 16, a na spacery ubierać w niezbyt jasną odzież z długimi rękawami i nogawkami (z naturalnych, przewiewnych tkanin, np. bawełny i lnu) oraz kapelusz na głowę. No i obowiązkowo krem z wysokim filtrem. 

-Jeśli zmiany są ostre, konieczne może być miejscowe podanie sterydów, które złagodzą stan zapalny. Ostatnio preparaty zawierające sterydy coraz częściej zastępowane są preparatami immunosupresyjnymi (wyciszającymi reakce układu odpornościowego) o innym mechanizmie działania - inhibitorami kalcyneuryny (np. Protopic, Elidel). U dzieci i młodzieży są one stosowane miejscowo 2 razy na dobę, nie dłużej niż przez 3 tygodnie - jedynie podczas silnych zaostrzeń, gdy terapia sterydowa okazuje się niewystarczająca lub jest przeciwwskazana, nie powodują bowiem np. ścieńczenia skóry.

Poza lekami w skrajnych przypadkach pomocna jest również pomoc psychologa. Zmiany na skórze źle wpływają na psychikę dziecka, powodując stres i problemy z samoakceptacją, co może dodatkowo zaostrzać objawy choroby. To błędne koło przerwać może jedynie pomoc specjalistów.

Doktorze, jak żyć – czyli nowe nawyki

Życie z atopowym zapaleniem skóry będzie dla dziecka łatwiejsze, jeśli nauczymy je, że powinno unikać sytuacji, w których choroba może się zaostrzyć:
  • mycia rąk zwykłym mydłem. Myjemy preparatem dla atopików (niech stanowi stałą zawartość szkolnego plecaka)
  • jedzenia tego, na co jest się uczulonym oraz produktów zabronionych przez lekarza, jeśli ten stwierdził alergię pokarmową. Od małego uczmy dziecko czytać etykiety!
  •  przebywania w pobliżu osób palących papierosy
  • stresu i nerwów,
  • zwierząt futerkowych, zwłaszcza ptaków, kotów i psów
  • leżenia na dywanie albo wykładzinie (ze względu na roztocza kurzu)
  •  nadmiernego wysiłku fizycznego (pot może silnie podrażnić skórę)
  •  ubierania się niestosownie do pogody. Zarówno zimno jak i przegrzanie (pot!) mogą zaostrzać objawy choroby.
A tu dowód, że pielęgnacja działa:
 

 Tak to się zwykle zaczyna. Reszta zależy od tego, jak szybko zauważę zmiany i ruszę z intensywną pielęgnacją. Obecnie udaje nam się zatrzymać postęp na etapie mniej więcej takim, jak tu widać.

To jedyne takie zdjęcie, jakie zrobiłam synkowi.
Pochodzi z pierwszych dni zaostrzenia, jakie przeszedł w wieku 4-ech miesięcy.









Tu Andrzejek miał niecałe pół roku. Na pamiątkowym zdjęciu kąpielowym załapały się plamki na policzku - ostatnie resztki zaostrzenia po próbie wprowadzenia glutenu




A tu 7 miesięcy skóra jak pupa niemowlaka;p

11 komentarzy:

  1. Mój synek 1,5 roku też atopik od 4 m życia. Zgadzam się z każdym zdaniem. U nas doskonale działa masło shea nierafinowane i kąpiel w mące ziemniaczanej. Pozdrawiam i będę zaglądać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy, będzie nam bardzo miło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dermaveel - pierwsza aplikacja wspomagająca leczenie AZS u dzieci
    Osobiście polecam, mój syn jest zadowolony.
    Pielęgnacja dziecka z AZS jest uciążliwa, jest związana nie tylko z koniecznością wsmarowywania leków, nierzadko w dużo obszary skóry, ale również z koniecznością bycia w prowadzonej terapii niezwykle systematycznym i dokładnym. Ponadto sama czynność wsmarowywania maści jest dość kłopotliwa. Dziecko musi być kilka razy dziennie rozbierane do zabiegu smarowania kolejnym lekiem i aby w ogóle uzyskać chęć współpracy dziecka przy terapii, należy z podawania leku uczynić rodzinny rytuał, wpisać go na stałe w plan codziennych czynności.
    Rozwiązaniem zaproponowanym firmie Heel Polska przez Greytree był projekt, a w następstwie jego akceptacji, wykonanie aplikacji wspierającej rodzica w leczeniu AZS u dzieci: Aplikacji Dermaveel i brand hero kameleon Derek.
    Tu wideo prezentacja aplikacji:
    https://www.youtube.com/watch?v=9PmtUrk9CXo&feature=youtu.be
    To link do aplikacji:
    https://play.google.com/store/apps/details?id=com.heel&hl=pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, testowałam już Dermaveel, faktycznie nie jest zły. Co do atopików - potwierdzam, mam trzyletnie doświadczenie praktyczne;p

      Usuń
  4. Ola, Marek powyzej napisal o aplikacji na telefon. Firma produkujaca Dermaveel stworzyla ja, by wspomoc codzienny rytual higieny atopika. Ja wraz ze swoimi dziewczynkami, korzystamy z niej. Mam azs od 30 lat, starsza 10latka ma opanowane a mlodsza 4 latka b.ciezkie i w wieku 2-4 lat masakra. Przechodzilismy to co Wy. Co do ww aplikacji wgralam ja na telefon i korzystam przy smarowaniu, rowniez by zajac rączki malej. By odwrocic jej uwage. Wiecej napisalam przy temacie kremu ktory testowalas i opisalas na blogu. Powodzenia sobie i Wam i wszystkim atopkom.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rowniez potwierdzam ze dermawel sprawdza sie znakomicie. Ja mam 3 miesięcznego synka, u którego stwierdzono skaze i azs. Obecnie pije bebilon pepti, ale niestety są okresy ze alergia sie nasila - a maly jest zsypany wszędzie. Teraz jestesmy po szczepieniu i skóra jest okropna :( mam pytanie czy u was po kąpieli zmiany na skórze zaostrzają się a potem bledna? Czy to zaostrzenie się świadczy o tym ze syn jest na jakiś składnik uczulony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym zaróżowieniem zmian po kąpieli - u nas też tak było. Podejrzewam, że to nie jest zaostrzenie, tylko chwilowe nasilenie ukrwienia skóry pod wpływem ciepla. Nic nie zmieniałam w rytuałach dopóki potem zmiany bledły. Tylko raz Jędruś uczulił mi się na kosmetyk do kąpieli - przez 3 dni wyglądał jak poparzony.

      Usuń
    2. Uff to jestem troche spokojniejsza:) a czy Jędruś tez bym caly zsypany? Bo u mojego syna cale cialko jest zaczerwienione a jesli zmiany bledna, skora się łuszczy. Jedynym miejscem wolnym od zmian są okolice pieluszkowe. Tu gdzie pieluszka zaczyna przylegać do cialka skora jest cudowna 😊 nawet na glowce występuje wysypka podobna do pokrzywki. Brrr... Pediatra twierdzi ze przy azs tak będzie ze raz będzie lepiej raz gorzej. Inny pediatra dal mi skierowanie do poradni alergologicznej, ale ja nie wiem czy wizyt ta wogole ma sens, Bo takim małym dzieciom nie robi sie testów.

      Usuń
    3. Wtedy po Emolium był cały w rozległych purpurowych plamach. Zmiany od AZS wyglądały typowo - czerwone, suche, łuszczące się. Przy najgorszym zaostrzeniu pękały i zaczynały ropieć, najpierw trzeba było to spacyfikować maścią z antybiotykiem. Zmiany atopowe miał na policzkach, łokciach, nadgarstkach i całej powierzchni nóg. Na szczęście chyba wyrósł - od ostatniego minęło już prawie półtora roku.
      Do alergologa faktycznie warto iść, choć testy z krwi nie będą jeszcze wiarygodne. Ale możliwe, że lekarz znów zmieni Wam mleko np. na Nutramigen albo Neocate

      Usuń
    4. Witam, dziękuję za odpowiedz. W przyszłym tygodniu wybieram sie do dermatologa, bo do alergologa nawet prywatnie bardzo długo sie czeka (jeden alergolog na cale miasto :\). W te upały mój syn nie miał ani jednego śladu atopii - w końcu poczulam sie w pełni szcześliwa!! :) ale niestety upaly sie skonczyly (niestety dla nas) i znów zaczyna się pojawiać kaszka na cialku:( myślałam ze wysoka temperatura zaostrzy zmiany, a tu taka niespodzianka 😊

      Usuń
  6. Dziękuję za ten artykuł :) pomógł mi oswoić się z myślą że mój synek może być atopikiem...i pokazał że okiełznanie Azs jest możliwe. Pozdrawiam i będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...