czwartek, 18 lipca 2013

Jędruś woła, mama gitarzy

Jest! Jest! Jest!

Nie chwaliłam się wcześniej, bo myślałam, że to może przypadek, ale teraz już wiem, ze na pewno tak nie jest. Teraz to już pewne i nie przeszkodziła nam nawet zmiana otoczenia. Otóż od przeszło tygodnia synek woła, że chce mu się kupkę. I to zanim ją zrobi. Ucieszyło mnie to tym bardziej, że Jędruś jest dzieckiem typowo "pampersowym" i prawie nie był wcześniej edukowany w tym zakresie. Całe szkolenie ograniczało się do zapytania w newralgicznym momencie: "no co, Jędruś, kupka idzie?" A teraz synek sam anonsuje o tym, co tworzy, i rzeczywiście po chwili trzeba go przewijać.

Ponieważ wcześniej nie spodziewaliśmy się tego, a później nie chcieliśmy "zapeszyć", aż do wczoraj nie mieliśmy w domu stosownego sprzętu. Po południu wzięłam więc synka do sklepu, kazałam pokazać nam wszystkie nocniki jakie mają i po kolei sadzałam na nich synka. Na razie- bez sukcesów. Widocznie nie było wśród nich tego jedynego. dziś inny sklep i powtórka z rozrywki.

Gdy Andrzejek dostawał podwieczorek, jego mama zdołała cicho wymknąć się na poddasze, do swojego "panieńskiego"  pokoju. Nie licząc faktu, że od mojej wyprowadzki z domu, dziupelka robi za składzik wszystkiego, co komu zawadza, można uznać, że pokoik, który urządziłam sobie jako nastolatka, pozostał w zasadzie w niezmienionym stanie.


Wszystkie moje bibeloty pozostały tak, jak je zostawiłam, gdy wyjeżdżałam na studia. Największą jednak radość sprawiło mi odkrycie, że moja ukochana akustyczna gitara nadal jest na swoim miejscu. W Krakowie mam "klasyka" z nylonowymi strunami, ale kto gra, ten wie, że to nie to samo.




Nigdy nie byłam wybitną gitarzystką. Jestem typowym samoukiem, znam tylko podstawowe chwyty i kilka rodzajów bicia - ot, tyle, by starczyło do zagrania większości ballad Okudżawy i kombinowania z innymi niezbyt trudnymi melodiami. Poza moim zasięgiem pozostało już m. in. strojenie i chwyty barre, więc, by zagrać niektóre ze swoich ulubionych piosenek, musiałam nauczyć się je "omijać" możliwie bez szkody dla melodii.

Złapałam więc w łapska ukochaną gitarę, i, nie bacząc na to, ze moje paznokcie były zdecydowanie za długie, wydobyłam z niej kilka fałszywych dźwięków. Na rozstrojonym instrumencie nic nie brzmi dobrze, ale od czego tata? Dzięki niemu gitara szybko odzyskała dawną dźwięczność, a ja mogłam cieszyć się tym,  czego nie robiłam, odkąd w 7. miesiącu ciąży zaczęło mi brakować długości ramion, a gitara przestała mieścić mi się na kolanach.

Pamiętam, że kiedy dowiedziałam się o ciąży, naszło mnie na nagrywanie kołysanek dla maleństwa. Nagrałam wtedy za pomocą komputera i podłączanego doń mikrofoniku własne wersje ok. 40 moich ulubionych ballad, pieśni i piosenek. Że też nie pomyślałam, by zapisać je na płycie albo penie... Przez moją głupotę przepadły podczas formatowania dysku razem z programem do strojenia gitary.

A wieczorem, kiedy już skróciłam paznokcie i na nowo oswoiłam się ze strunami, ćwiczyłam to:

zw. 1
Człowieczy los nie jest bajką ani snem.a d a
Człowieczy los jest zwyczajnym, szarym dniem.F G C
Człowieczy los niesie trudy ,  żal i łzy.d G E a
Pomimo to można los zmienić w dobry lub zły.d a d E 
 
H (przejście, arpeggio na gitarce - cokolwiek to jest )


ref. 
Uśmiechaj się, e H e
do każdej chwili uśmiechaj, C H e a
na dzień szczęśliwy nie czekaj,a D G a
bo kresu nadejdzie czas,nim uśmiechniesz się chociaż raz.D a H e


zw. 2
Uśmiech odsłoni przed tobą siedem codziennych cudów świata.G a G
Tęczowym mostem zapłonie nad dniem, co ulata.e H e
Marzeniom skrzydeł doda, wspomnieniom urody.G h a
Pomoże strudzonemu pokonać przeszkody.G D a E 
 
ref. 
Uśmiechaj się, e H e
do każdej chwili uśmiechaj, C H e a
na dzień szczęśliwy nie czekaj,a D G a
bo kresu nadejdzie czas,nim uśmiechniesz się chociaż raz.D a H e

Zakończenie
Uśmiechaj się, e H e
Uśmiechaj się. e H e (wolniej)
  

Na razie idzie tak sobie, ale kiedy opanuję, jak podmienić "h", to może nagram i wrzucę. A co!
Ciekawe, czy wyjdzie lepiej niż p. Moro w Opolu;) A Wy się pośmiejecie:b
 


.

8 komentarzy:

  1. Gratulacje dla Jędrusia :) Teraz będzie nocnikowy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocnikowo-papmersowy, bo z siusianiem już nie jest tak różowo. Ale wreszcie znaleźliśmy odpowiedni tron i za przykładem opisywanego wcześniej Misia Zdzisia, mały się do niego przekonuje:)

      Usuń
  2. wrzuć ja chętnie posłucham uwielbiam gitary choć grac nie umiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Człowieczy los" wokalnie jako tako oswoiłam już lata temu, ale instrumentalnie pozostaje niestety poza moim zasięgiem. Jednak tu h-moll przeskoczyć się nie da. Ale kiedy wrócę już do Krakowa, spróbuję coś wrzucić.

      Usuń
  3. Gratulacje! Co do pokoju, wspaniała toaletka, a pamiątkę z Komunii Św. mam taką samą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję, Jędruś jest bardzo mądrym chłopczykiem, uwielbiam słuchać jak ktoś gra na gitarze, niestety sama nie potrafię :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. brawo dla Jędrusia! Wiesz, że moja mała również zaczęła wołać kupkę? I też wcześniej ani nie sadzałam ani nie namiawiałam itp., po prostu "samo się" ;) Może to w krakowskim powietrzu coś ? ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratulacje dla Was:D Może faktycznie jakiś wirus to przenosi. Nie obraziłabym się też, gdyby tak jeszcze ajkiś zarazek przenosił wołanie o siusiu;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...