środa, 10 lipca 2013

Idealne dziecko

Czy chciałybyście mieć idealne dziecko?

Takie, które nie płacze?
Nie domaga się najostrzejszego noża w domu do zabawy?
Pięknie je i wzorowo przybiera na wadze?

Któremu nic nie dolega?

Które umie zająć się zabawkami, dając Wam tym sposobem czas na zrobienie obiadu i prania?
Samo zasypia i nie budzi się w nocy?
Poddaje się waszym metodom wychowawczym i umie przyjąć do wiadomości odmowę?

Kuzynka mojego męża takie ma. Ja mam jego przeciwieństwo. 

Mój syn nieustannie przeciw czemuś protestuje lub próbuje coś wymusić. Jest mistrzem manipulacji. Wie, na kogo podziała histeryczny płacz, a na kogo ciche pochlipywanie w kąciku.

Spośród wszystkich przedmiotów jego zainteresowanie na pewno wzbudzi ten, który najmniej nadaje się do zabawy, a najbardziej do zrobienia sobie krzywdy.

Bez śpiewania i błazenady nie zje ani kęsa. Często domaga się miksowania, choć doskonale idzie mu żucie. Choć radzi sobie z łyżeczką i widelcem, żąda, by go karmiono. Mimo naszych wysiłków ma półtora kilo niedowagi.

Choć właściwie nigdy nie był nawet porządnie przeziębiony, o jego dolegliwościach byłych i obecnych mogłabym napisać wcale opasłe tomisko.

Sam zasypia bardzo rzadko - musi już naprawdę padać na mordkę. Zwykle wymaga bujania w wózku i koncertu pieśni legionowych.

Ma silną osobowość, ognisty temperament i ułańską fantazję. Jak jego "potopowy"imiennik. W końcu to imię znaczy: "dzielny, męski". Do tego ma również zdolności manualne pozwalające mu na odkręcenie gazu czy wydłubanie zaślepek z kontaktów. Posiada też zręczność wystarczającą do wdrapania się na parapet czy opuszczenia kojca. Na temat jego psot mogłaby powstać powieść przygodowa. Nie boi się podejść do rottweilera czy zanurzyć się w jeziorze razem z głową. Kokietuje obce panie, a dziś usiłował wyrzucić z domu własnego dziadka.

Ale wiecie co?

JA  BYM NIE CHCIAŁA. 

Jasne, że wolałabym, by Andrzejek ładnie jadł. Chciałabym wymazać gumką myszką wszystkie cierpienia mojego synka, ale nie zamieniłabym mojego "kozaka" na do bólu przewidywalnego flegmatyka. Wolę za nim biegać, likwidować skutki kolejnych "klęsk żywiołowych", robić teatr z każdej najprostszej czynności i patrzeć, jak go to rozwija, niż mieć go z głowy na dwie godziny, dając mu grająco-świecąco-pi*****cą zabawkę.Aniołkiem to on nie jest, ale kocham go i już.
Mojego idealnego łobuza.





10 komentarzy:

  1. Fajny ten twój syneczek, a płacze i rozterki muszą być:) a dla każdej mamy własne dzieci są idealne

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córa to też wszystko robi na przekór i jest niedobra, ale co z tego skoro jest wyjątkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, czytajac twoja notkę,zaczelam sie zastanawiac, ale w 100% wole takie slodkie lobuziaczki, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, wydaje mi się, że takie nieidealne dzieci kocha się bardziej, bo trzeba więcej serca włożyć w opiekę, wychowanie, pielęgnację..a to procentuje :) Pozdrawiam!

    gabi-mum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie czekam na procenty. Jaki by mój synek nie był, kochałabym go tak, jak kocham - najbardziej pod Słońcem.

      Ale muszę przyznać Ci rację, bo widzę, że dzięki temu charakterkowi mały dynamicznie się rozwija i przede wszystkim miał ducha walki podczas rehabilitacji.

      Usuń
    2. Oczywiście, miłość matki zawsze będzie nie do pokonania bez względu na to, jakie dziecko jest :) Ale właśnie - im więcej wysiłku wkłada się w opiekę na początku, tym łatwiej i radośniej jest później.
      Charakterne dzieci zwykle osiągają więcej i szybciej niż inni. Zwłaszcza, gdy stają się charakternymi dorosłymi :D

      Usuń
  5. Tak jestem z tego miasta :-) a po czym poznałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Krajankę:D

      Dawno dawno temu chodziłam do tej samej szkółki muzycznej, co Twoja córka. A gry na keyboardzie uczyła mnie osobiście pani Anna M.

      Usuń
  6. Jakby moje dziecko było takie jak opisujesz na początku, pewnie bym ganiała od lekarza do lekarza martwiąc się, że coś z nim nie tak ;)
    Nasza córa jest dla nas idealna, nawet gdy po raz milion pięćsetny zacznie wydrapywać dziurę w ścianie, a ja milion pięćsetny pierwszy raz powiem jej, że tak nie można hah ;)jest idealna bo jest nasza :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...