sobota, 20 lipca 2013

Dziecku niewiele trzeba do szczęścia

Około 20km od mojego rodzinnego Krosna, nad rzeka Tabor leży urokliwy Rymanów-Zdrój. Uzdrowisko to zostało założone przez Annę i Stanisława Potockich w drugiej połowie XIX wieku, po odkryciu tam źródeł wód mineralnych. Na chwilę obecna wydobywa się tam z różnych ujęć 12 wód, z których najbardziej znane i najczęściej stosowane w lecznictwie są "Tytus", "Celestyna" i "Klaudia", nazwane tak na cześć rodziców właścicieli i założycieli uzdrowiska.

Leczy się tu głównie schorzenia kardiologiczne, choroby dróg oddechowych oraz przewodu pokarmowego, a także, z uwagi na dużą zawartość jodu w tutejszych wodach, niektóre choroby tarczycy. Walory Rymanowa wielokrotnie doceniał austriacki dwór cesarski,artyści - np. Stanisław Wyspiański, a także późniejsi znani i lubiani jak Adolf Dymsza, Zula Pogorzelska czy Mieczysław Fogg.

Rymanów-Zdrój jest też,obok Rabki, Krynicy i Kołobrzegu, jednym z najbardziej znanych uzdrowisk dziecięcych.


Sanatorium "Maria" - jeden z najstarszych budynków uzdrowiskowych w Rymanowie Zdroju
szpital uzdrowiskowy "Eskulap". Przy portierni można bezpłatnie napić się zimnego lub ciepłego "Tytusa"

Mini-pijalnia w "Eskulapie"
Fontanna tryskająca trzema najbardziej znanymi z tutejszych wód. W tle zabytkowa pijalnia.





Wnętrze pijalni wód

klomb przed "Eskulapem"

Tam właśnie pojechaliśmy wczoraj na wycieczkę. Nasz smyk nie docenił jednak uzdrowiskowej zabudowy, pomysłowo zaaranżowanych trawników, czystego powietrza ani zdrowotnych właściwości rymanowskich wód. Dla niego największą atrakcją okazał się placyk wokół uroczej pijalni, na którym można było pościgać się z gokartami,


oraz wszelkie napotkane schody. Na te Andrzejek z początku wchodził jak dotąd, trzymany za jedna rękę lub sam - na czterech. Po pewnym czasie ośmielił się i, jeśli miał się czego złapać, wchodził do góry już samodzielnie, a pomoc mamy i taty odrzucał z całą stanowczością.



Chwila odpoczynku przy bańkach mydlanych



I można ćwiczyć dalej:



Po powrocie z Rymanowa i zregenerowaniu sił udaliśmy się w jeszcze jedno sympatyczne miejsce. Ok. 15 min. piechotą od domu moich rodziców znajduje się nieduży park położony na zboczu dość stromego wzniesienia. W ubiegłym roku powstał tam "Linowy Park Przygody".



Przed wyjściem na trasę trzeba przejść przeszkolenie pod okiem instruktora. (zdjęcia z sieci)

W parku jest też "ścieżka zdrowia" złożona z kilkunastu stanowisk z rozmaitymi przyrządami do ćwiczeń dla starszych dzieci i dorosłych. I znów Andrzejka nie zainteresowały żadne wyszukane atrakcje. Wystarczył mu mały plac zabaw, na którym kilka razy sam lub z mamą zjechał ze zjeżdżalni, trochę się powspinał




Akuku!


ale i tak największą radość sprawiła mu zabawa żwirkiem. W żwirku można się tarzać, można nim obsypywać placowe atrakcje,




i oblewać go wodą z kubeczka,



a nawet znaleźć w nim fantastyczny prezent dla taty
 

Do domu wróciliśmy jeszcze za jasności, ale namówienie Andrzejka, by przerwał ćwiczenia na schodach i przyszedł na kolację okazało się sporym wyzwaniem nawet dla stanowczej głowy rodziny;p




1 komentarz:

  1. Rymanów to bardzo przyjemne miejsce, a ten park linowy zaplanowaliśmy sobie na przyszłą sobotę, już się boje tych wysokości, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...