czwartek, 4 lipca 2013

"Buty, buty, buty, tupot nóg..."



 Dzisiaj  pierwsza, teoretyczna część obiecanego dzielenia się wiedzą o wyborze pierwszych bucików. Przy tworzeniu tego tekstu, odwołuję się do autorytetu fachowców z Instytutu Przemysłu Skórzanego w Łodzi. Z jego strony pozwoliłam sobie pobrać również ilustracje.

Wg danych IPS, choć większość dzieci rodzi się z całkowicie prawidłowymi stopami, tylko 30% z nas dożyje starości nie odczuwając dolegliwości z ich strony.
Winę za to ponosi w znacznej części noszone przez nas obuwie, które nie zapewnia wystarczającej swobody stopom i wymusza zmianę jej ułożenia, zmianę środka ciężkości i ułożenia całego ciała, niewłaściwy chód. A to prosta droga nie tylko do deformacji stóp (płaskostopie, halluksy, powykrzywiane palce), ale i zmian ułożenia miednicy i kręgosłupa, które, utrwalając się, powodują wady postawy.
Wiem coś na ten temat – większe lub mniejsze wady postawy miała  większość moich szkolnych kolegów i koleżanek, cierpi z ich powodu mój mąż, mam je również ja sama, a wieloletnia rehabilitacja i uprawiany sport jedynie zmniejszyły problem, chroniąc mnie przed operacją kręgosłupa. Badający mnie, już po urodzeniu dziecka, ortopeda stwierdził, że moje problemy wynikają głównie z tego, że w dzieciństwie nosiłam nieodpowiednie obuwie, ale nie oszukujmy się, w połowie lat osiemdziesiątych sklepy nie miały naszym rodzicom zbyt wiele do zaoferowania .

My dziś jesteśmy w komfortowej sytuacji. Mamy do wyboru obuwie zagraniczne lub polskie, produkowane we współpracy z klinikami ortopedii i regularnie badane pod kątem bezpieczeństwa dla dziecięcych stóp. Jednym z atestów nadawanych w naszym kraju butom dla dzieci (bodajże do 15 roku życia) jest znak „Zdrowej Stopy”, którym zawiaduje  krakowski oddział Instytutu Przemysłu Skórzanego, czyli  Centralne Laboratorium Przemysłu Obuwniczego w porozumieniu z Instytutem Matki i Dziecka. Logo akcji - uśmiechnięta  stópka na żółtym tle - umieszczone jest zwykle z boku opakowania bucików.



O procedurach poprzedzających nadanie tego znaku przeczytacie tutaj.

IPS podaje również wytyczne, jakimi należy się kierować przy wyborze pierwszych  butów dla dziecka. Całość, znajdziecie tu, a u mnie o dobrym bucie w telegraficznym skrócie:

-wysokość tylko nieco ponad kostkę. Nie za wysoki i nie za niski.
 
-szerokie „noski” dla swobodnego poruszania palcami
 
-głębokie zapięcie – dla łatwego zakładania i zdejmowania 
 
-płaska, antypoślizgowa „pracująca” podeszwa – na tyle miękka i elastyczna, by pozwalać dziecku na naturalne przy chodzeniu zginanie stóp na linii palców.
 

-nie wszystkie dzieci wymagają wkładki ortopedycznej. Stosuje się ją na zalecenie lekarza. Choć ciężko znaleźć buty bez choćby minimalnego profilowania  -większość  producentów taką wkładkę dodaje na starcie, chyba po to, by mieć się czym reklamować i uzasadnić wysoką cenę.
-długość  wkładki o 6-10mm większa od długości stopy dziecka
 
-materiał  - najlepsze są skóra, przewiewna tkanina lub (to już ode mnie) oddychająca membrana np. Gore-tex
-buty dziecku kupujemy nowe. Inaczej możemy mu zafundować deformację stóp i złe nawyki
poprzedniego właściciela.
-nie kupujemy butów bez zmierzenia. Dziecko musi w nich pewnie stanąć i pochodzić, abyśmy upewnili się, czy but nigdzie go nie uwiera i czy jest wygodny.
 -buty do chodzenia spełniające powyższe warunki kupujemy dziecku, które dobrze opanowało już chodzenie boso i w skarpetach antypoślizgowych. I nadal pozwalamy dziecku jak najczęściej biegać bez butów, szczególnie po miękkim podłożu jak np. dywan czy piasek.

A tu jeszcze wykaz producentów, których obuwie znak zdrowej stopy ma (klik )

Tyle teorii. Ja sama, jako mama chodziarza i biegacza przed koniecznością kupna butów po raz pierwszy stanęłam kilka miesięcy temu. Nasze perypetie związane z wyborem pierwszych i kolejnych bucików to materiał na kolejny post. Postaram się wiarygodnie opisać moje i synka wrażenia odnośnie poszczególnych producentów. Będą też, ilustrowane naszymi zdjęciami, recenzje bucików, którym Andrzejek zdążył zapewnić ekstremalne przeżycia. 

Na ciąg dalszy tych bucikowych rozważań zapraszam już wkrótce:)




5 komentarzy:

  1. teraz jest taki przeogromny wybór bucików, świetnie wyprofilowanych, bardzo dobrych jakościowo, że nie powinnaś mieć problem z kupnem, niestety cena= jakość w tym przypadku się sprawdza:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie powinnam... A jednak synek ma dość nietypową stópkę i niewiele modeli na nią pasuje.
      Wspominkowy post na ten temat jest w obróbce graficznej i niedługo się pojawi;p

      Usuń
  2. Dzięki, dobrze, że ktoś przeciera szlaki, bo wkrótce i przed nami zakup butków :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. wlasnie chcialam kupic buciki dla 10 miesiecznej coreczki (wiem, jeszcze nie umie chodzic ale uwielbia stac i czesto na placu zabaw jest mokro, a ona chce wyjsc z wozka, zeby sobie postac), i niestety nie chciala za nic przymierzyc !! Zalozylam jej jednego bucika w sklepie, rozplakala sie, probowala sciagnac.... wyszlismy ze sklepu z niczym. Poczekamy, az zaczni chodzic, a do tej pory tylko w skarpetkach po domu. Na zewnatrz jezdzi tylko siedzac w wozku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie kupiłam, dopóki Jędruś nie zaczął pewnie chodzić. A pierwsze kroki stawiał w styczniu na śniegu w "papuciach" od kombinezonu - pilnowałam tylko, żeby nie przemokły. Gdyby jego babcia to zobaczyła, to by mnie chyba zlinczowała:) A do stania na lato może wystarcza skórkowe kapcie?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...