sobota, 6 lipca 2013

AAAAA Kompetentna, uczciwa, życzliwa mgr farm. szuka pracy.

Nie, to nie jest ogłoszenie ani aplikacja. Tych w różne miejsca wysłałam już dziesiątki.
 To głos desperacji. Bo uwielbiam swój zawód, jestem dobra w tym, co robiłam i życzliwa dla ludzi. Po to kształciłam się pięć długich lat i po to nadal się doszkalam. Nie chcę, by mój wysiłek poszedł na marne. A dzień, w którym wstąpię w szeregi "lemingów" przepisujących faktury w "korpo" zdaje się zbliżać wielkimi krokami...

  
praktyka w aptece szpitalnej po 4. roku studiów

Slajd z mojej "interdyscyplinarnej" pracy magisterskiej:)


Obrona
Absolutorium

Szukam pracy od połowy marca, kiedy to w wyniku redukcji zatrudnienia straciłam swoje ukochane pół etatu w aptece, do której z mojego domu szło się 5 min. łącznie ze zbieganiem po schodach. Pracowałam tam 2 miesiące, po czym oznajmiono mi, że niestety, dziękują właśnie mnie - dlatego, że pracuję tam najkrócej.
Nawet o tę pracę było ciężko. Wcześniej szukałam jakiegoś zlecenia lub kawałka etatu przez ładnych kilka miesięcy, a kiedy już się udało, poczułam się, jakbym złapała Pana Boga za nogi. Tym bardziej, że z poprzedniej wytowarzyszono mnie - najzupełniej zgodnie z prawem - w 11 tygodniu ciąży z Andrzejkiem. Fakt - zaryzykowałam ciążę pracując w miejscu, gdzie umowę (1/4 etatu+zlecenie) podpisuje się co miesiąc od nowa. Zaryzykowałam i zostałam na lodzie bez prawa do macierzyńskiego i wychowawczego. Rozumiem, że prawo na to pozwala, ale czy ładnie to tak, ja się pytam???

No więc szukam pracy. Części etatu, ale gdyby trafił się cały bez możliwości podziału, wzięłabym go, dziękując Bogu, że mogę znów robić to, co kocham, i ulżyć mężowi. Codziennie od dnia, w którym wręczono mi wypowiedzenie, przeglądam ogłoszenia na stronach i w gazetach. Wysyłam aplikacje i robię rundki po niedaleko położonych aptekach, zostawiając cv. Czasem ktoś zaprosi na rozmowę - na wszystkie sumiennie chodzę. Każda wygląda mniej więcej tak:

(kurtuazyjne powitanie, wzajemna prezentacja)

Podaję potencjalnemu pracodawcy cv, a on/ona głośno czyta: znajomość zasad ziołolecznictwa, umiejętność doboru uciskowych wyrobów przeciwżylakowych (pamiątki po bardzo ciekawej aptece, w której odbywałam półroczny staż po studiach), komunikatywnie 3 języki obce... No pięknie. Zaraz, zaraz, a dlaczego ma tu pani taką długą przerwę w pracy?

I co? Jak tu odpowiedzieć? Przecież nie zadał wprost pytania o stan cywilny, dzieci i plany na przyszłość. Nie można mu nic zarzucić. A tu jeszcze weszły roczne urlopy macierzyńskie, pewnie myśli, że za chwilę postaram się o rodzeństwo dla synka, od razu ucieknę na L4, a potem na 12 miesięcy płatnej laby...
W końcu jednak łamię się i odpowiadam, że w tym czasie urodziłam i podchowałam synka, ale teraz jest już wystarczająco duży, żeby zostać z babcią, a na mnie pora wracać do zawodu. W tym momencie zawsze słyszę to samo: 

zadzwonimy do pani. 

A przerwa się przedłuża, przedłuża, przedłuża...

moje zdjęcie dyplomowe



3 komentarze:

  1. życzę powodzenia w szukaniu pracy! na polskim rynku ciężko coś znaleźć, tym bardziej, że pracodawcy traktują nas dokładnie tak, jak to opisałaś. mam nadzieję, że wkrótce coś znajdziesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola, to strasznie smutne i przygnębiające. A ja myślałam, że jak ktoś ma zawód z prawdziwego zdarzenia i tyle motywacji to jest łatwiej... Czasem powtarzałam, że trzeba mi było zostać księgową, a nie pedagogiem, ale w każdym zawodzie jest teraz pod górkę. Mój mąż też w mniemaniu większości ludzi ma jak pączek w maśle, bo taki jest stereotyp na temat prawników. A jak wiem, jak jest ciężko. Więc trzymam za Was kciuki! Żebyś miała pracę lubianą niedaleko domu i zabezpieczoną przyszłość w razie ewentualnego rodzeństwa dla Andrzejka ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...