niedziela, 23 czerwca 2013

Z okazji 23 czerwca



Dobiega końca Dzień Ojca. Pamiętałam o nim, rzecz jasna. Złożyłam z tej okazji życzenia mojemu Tacie oraz Tacie Mojego Syna. W myślach układałam sobie piękne przemówienie, ale przez gardło jak zwykle w takich sytuacjach przeszły mi tylko sztampowe życzenia wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia etc. Nie jestem mocna w gębie. Dużo lepiej wychodzi mi pisanie. Chciałabym więc w tym miejscu podziękować mojemu Tacie i mężowi za miłość wyrażającą się nie tylko słowami, ale i gestami. Zarówno tymi wielkimi, jak i wszystkimi tymi drobiazgami, których nie zauważa się na codzień. Dziękuję…

Tacie za to, że był wymagający. Dzięki temu wyszłam na ludzi.
Że kupił mi moją pierwszą i najładniejszą lalkę Barbie z czarnymi włosami.
Że nauczył mnie wbijać gwoździe i obsługiwać wiertarkę.
Że czesał mnie „w palemkę”, kiedy z powodu wszy ostrzyżono mnie „na chłopaka”
Że poszedł ze mną do kosmetyczki, żeby przebiła mi uszy.
Że dał się nauczyć jeździć na nartach i stał się inicjatorem i głównym organizatorem rodzinnych wypraw na stok.
Że zapakował mamę i brata do auta i przyjechał na obronę mojej pracy magisterskiej.
Że on - twardy facet - płakał na moim ślubie (i tak kiepsko to próbował to ukryć;)).
Że, kiedy dowiedział się o mojej ciąży, przyjechał i odmalował nam mieszkanie
Że pozwala Andrzejkowi jeździć na swoim grzbiecie In wygłupia się, żeby tylko wnuczek-niejadek zjadł choć troszeczkę.

Mężowi za to, że poczuł się Tatusiem odkąd tylko zobaczył dwie kreski na teście.
Że przejął wszystkie domowe obowiązki, kiedy ja leżałam plackiem przez 2 miesiące w zagrożonej ciąży.
Że tak długo, jak było to możliwe, wspierał mnie przy porodzie.
Że nie bał się noworodka. Ja dochodziłam do siebie po cesarskim cięciu, a on kąpał, ubierał, przewijał, zabawiał, utulał, nosił, odbijał, masował zagazowany brzuszek i przystawiał mi Jędrusia do piersi.
Że błyskawicznie znalazł wspólny język z synem.
Że wspierał mnie w karmieniu piersią, rehabilitował Andrzejka, zmieniał własne plany, kiedy trzeba było wozić synka od lekarza do lekarza.
Że jako jedyny potrafi namówić  Jędrusia do zjedzenia całej porcji kaszki i zaśnięcia w łóżeczku.
Że dokładnie pamięta, który kremik jest na pupę, który na kolanka, który na brzuszek, a który na buzię i jak często który trzeba aplikować.
Że jest bardzo skrupulatnym Strażnikiem Planu Dnia.
Że zjeżdża z synem ze zjeżdżalni i uczy go grać w piłkę.
Że chwali, tuli, całuje i powtarza, że kocha. Że Andrzejek jest jego ślicznym, kochanym „Misiulkiem”.
Że dba o mnie, bym jako mama miała czasem swoje chwile wytchnienia.

Panowie, jesteście cudowni. Kocham Was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...