wtorek, 25 czerwca 2013

O dbaniu o siebie - inaczej



Odkąd zostałam mamą, wszyscy i wszystko zdaje się epatować nachalną promocją tzw. „dbania o siebie”. Zewsząd słyszę tylko i wszędzie czytam o tym jak zadbane lub też jak zaniedbane są młode mamy. Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego ta troska kolorowych pism, portali internetowych, programów i psiapsiółek zaczyna się i kończy na wyglądzie. Wygląd, owszem, jest ważny, a nawet bardzo ważny. Zależy od niego nie tylko to, jak postrzegają nas inni, ale często również nasze poczucie własnej wartości, a to z kolei rzutuje na wiele dziedzin naszego życia i stosunek do innych ludzi. Wydaje mi się jednak, że rozpatrywanie pojęcia dbania o siebie jedynie przez pryzmat diety, regularnego farbowania włosów, malowania paznokci i nawilżania skóry, no, ewentualnie jeszcze aerobiku, czytania książek i pogaduszek z koleżankami  dla higieny psychicznej to bardzo płytkie ujęcie tematu.
Do czego zmierzam: kochane Mamy - badajmy się. Nie bójmy się przychodni, kłucia i lekarzy. Choć możemy zostawić tam trochę pieniędzy i nie zawsze spotkamy się z należytym traktowaniem, być może dzięki temu uda nam się uniknąć czegoś znacznie bardziej nieprzyjemnego.
Pracując w aptece zauważyłam, że sporo ludzi właśnie w aptekach się leczy.  Pacjenci proszą o coś na ciśnienie, migrenę, ból zęba, bolesne miesiączki. Łykają tony środków przeciwbólowych i ziołowych, biorą jod na uregulowanie pracy tarczycy i suplementy mające niwelować niepożądane działania tabletek antykoncepcyjnych. A tymczasem podwyższone ciśnienie i przewlekłe bóle głowy mogą być objawem czegoś poważnego, jeśli rozstroimy tarczycę, mogą posypać się na nas kłopoty m. in. z metabolizmem czy koncentracją, długotrwale brane środki przeciwbólowe mogą wywołać u nas chorobę wrzodową żołądka, a działania uboczne preparatów hormonalnych mogą być sygnałem niewłaściwego ich doboru.
Lekarze są nie tylko po to, by składać nas do kupy, kiedy zachorujemy, ale też po to, by utrzymywać nas w dobrym zdrowiu. Dlatego:
-co roku róbmy podstawowe badania laboratoryjne – badanie ogólne moczu, morfologię, lipidogram, poziom glukozy na czczo. Można też badać np. TSH
-róbmy raz w roku cytologię i USG piersi. Może nie będziemy wtedy musiały, jak Angelina, oznajmiać całemu światu, że profilaktycznie zamieniłyśmy nasze piersi na gigantyczne implanty.  Polecam też nauczenie si ę samobadania i robienie tego raz w miesiącu np. podczas kąpieli.
-do ginekologa chodźmy dwa razy w roku nawet wtedy, gdy nie przyjmujemy antykoncepcji hormonalnej – choćby po to, by zrobić sobie USG  miednicy małej i upewnić się, że wszystko w porządku. Jeśli takową stosujemy, przynajmniej raz w roku  prośmy o skierowanie na badanie hormonalne (FSH, LH, androgeny, estrogeny) i badanie poziomu aminotransferaz wątrobowych.
-paniom systematycznym i spostrzegawczym polecam obserwację własnego cyklu. Mierzmy codziennie temperaturę, obserwujmy śluz i  - jeśli nie ma przeciwwskazań, badajmy szyjkę macicy. Wyniki wszystkich tych obserwacji opisujmy na wykresie. Gdy nabierzemy wprawy, będziemy mogły określić, kiedy owulujemy, obliczyć datę następnej miesiączki, stwierdzić, zaplanować ciążę i błyskawicznie zauważyć początek lub spostrzec coś niepokojącego . Są też Panie (do których i ja się zaliczam), które z sukcesami planują w ten sposób liczebność swojego przychówku. Polecam tu metodę prof. Rötzera. Nauczyć się tego można od specjalnie wyszkolonych doradców (np. wybrać spośród tych, którzy prowadzą kursy przedmałżeńskie w parafiach) lub od zainteresowanych tematem ginekologów. W Internecie są też portale specjalnie dla pań stosujących NPR (np. 28dni.pl) działających podobnie do grup wsparcia.
-szczególnie panie, które mają dużo znamion lub/i rodzinne obciążeni e chorobami skóry powinny raz na rok udać się do dermatologa na dermatoskopię, czyli badanie znamion. U osób tak „cętkowanych” jak ja (ponad 200 pieprzyków) jest to badanie żmudne i kłopotliwe, ale dzięki temu, że robię je regularnie, znaleziono mi już jedno znamię w stanie przedrakowym.
-te z nas, które mają kłopoty z puchnącymi nogami, pajączkami czy wręcz żylakami, szczególnie w związku z przyjmowaniem hormonalnej antykoncepcji, panie w ciąży lub po niej powinny wybrać się do chirurga naczyniowego. Być może konieczne będzie badanie przepływu żylnego (flebogram) i noszenie profilaktycznych (I stopień ucisku)lub leczniczych (stopnie II-IV) pończoch/rajstop przeciwżylakowych.  Ponieważ przerobiłam ten temat zarówno zawodowo, jak i prywatnie, postaram się kiedyś napisać na ten temat osobny elaborat;p
-panie, u których zdiagnozowano chorobę przewlekłą lub cokolwiek niepokojącego, powinny pozostawać pod opieką specjalistów i przestrzegać wszystkich ich zaleceń. (sama mam tego sporo: W związku z kłopotami dawnymi i obecnymi regularnie stawiam się u: okulisty, naczyniowca, gastrologa, dermatologa, endokrynologa i oczywiście gina. Oprócz tego ostatniego-wszystko na NFZ;p Jak na kogoś, kto ma 28 lat to sporo, ale już kilka poważniejszych nieprawidłowości udało się wykryć w stadium początkowym i zdusić w zarodku, co daje mi poczucie, że jeśli tylko pojawi się coś niepokojącego, specjaliści to wychwycą i szybko przywrócą mnie do stanu używalności)
Życzę więc samych miłych i uczciwych pracowników służby zdrowia na Waszej drodze. No i oczywiście samych pomyślnych wyników kontroli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...